Kupuje nieodebrane bagaże. Pokazał, co znalazł w środku
Z pozoru to tylko nieodebrane walizki i torby, w praktyce – źródło dochodu i internetowych emocji. Scott Fensome z Hampshire zbudował swój biznes na skupowaniu zagubionego bagażu z lotniskowych aukcji, a każde rozpakowanie zamienia w historię, której finału nie da się przewidzieć.
Scott Fensome z hrabstwa Hampshire zamiast klasycznej kariery wybrał zajęcie, które łączy handel z elementem nieprzewidywalności - prowadzi firmę zajmującą się odsprzedażą rzeczy znalezionych, zwrotów oraz towarów z likwidacji. Wśród nich szczególne miejsce zajmują bagaże porzucone na lotniskach.
Regularnie trafiają do niego worki, torby i walizki, po które nikt nie zgłosił się przez dłuższy czas. W takich sytuacjach część portów lotniczych decyduje się przekazać bagaże firmom zewnętrznym lub skierować je na aukcje. Kupujący płacą za zamknięty bagaż, a jego zawartość poznają dopiero po zakupie.
Przyczepa niepotrzebna. Przewoził cały bagaż na dachu
Od hobby do pełnoetatowej działalności
Scott zaczynał od okazjonalnych zakupów, ale z czasem zamienił to w pełnoetatowe przedsięwzięcie. Kluczowym elementem jego działalności stało się dokumentowanie tzw. unboxingów w internecie. Otwieranie bagaży na oczach widzów przyciąga uwagę, bo za każdym razem stawką jest niespodzianka: w środku mogą być przedmioty codziennego użytku, ale czasem także rzeczy warte znacznie więcej, które da się później sprzedać. Sam Fensome przyznaje, że najbardziej opłacalne bywają markowe ubrania i akcesoria – nieraz w idealnym stanie, a nawet z metkami.
Co znalazł w plecaku?
Jedno z jego nagrań stało się szczególnie popularne. W filmie rozpakował niewielki plecak Nike Air kupiony za około 10 funtów. Początek wyglądał obiecująco, jednak szybko okazało się, że prawda jest zupełnie inna. Ze środka wypadły resztki papierosów, a w kieszeniach znalazły się m.in. długopis, brelok, metalowe odłamki, karty SIM oraz kilka pustych małych woreczków, które wywołały falę komentarzy i domysłów.
Dalej pojawiły się przedmioty typowe dla kogoś, kto dużo pracuje w terenie: buty sportowe, słuchawki robocze, okulary do czytania, rękawice ochronne, kamizelka odblaskowa, przewody elektryczne czy dokument z hotelu. Scott nie ukrywał rozczarowania, bo liczył na bardziej wartościową zawartość. Pod postem na Instagramie znalazło się wiele komentarzy. "Wygląda na to, że to ktoś, kto zabiera swoje śmieci do domu", "Tak wyglądał mój plecak w ósmej klasie", "Zainwestowałbym w rękawice odporne na igły".
Jedne paczki bywają zaskakująco dochodowe, inne przynoszą głównie bałagan i odpady. Fensome podkreśla przy tym kwestie formalne – dane osobowe właścicieli są usuwane przed sprzedażą, a przedmioty, których nie wolno legalnie odsprzedawać, powinny zostać odfiltrowane wcześniej. Mimo to jego działalność rośnie, a nagrania śledzą setki tysięcy osób.
Źródło: dailymail.co.uk, Instagram