Magiczne zjawisko. "To, co wydarzyło się na niebie, z pewnością przejdzie do historii"
W nocy z 19 na 20 stycznia niezwykłe zjawisko zachwyciło mieszkańców Polski. Bezchmurne niebo umożliwiło wielu osobom uwiecznienie spektakularnej zorzy polarnej. "To, co wczoraj wydarzyło się na polskim (i nie tylko!) niebie, z pewnością przejdzie do historii" - napisał na facebookowym profilu "Z głową w gwiazdach" Karol Wójcicki, popularyzator astronomii. "Zielone wstęgi falujące w zenicie to nie jest codzienny widok w Polsce" - dodał.
Zorza polarna, która pojawiła się nocą z 19 na 20 stycznia, przyciągnęła uwagę obserwatorów niemal w całym naszym kraju. Doskonale widoczna była nie tylko z obrzeży, ale i z centrów dużych miast, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław. Bezchmurne niebo sprzyjało fotografowaniu tego niezwykłego zjawiska, które wielu mieszkańcom udało się uchwycić na zdjęciach po raz pierwszy w swoim życiu.
Nocny pokaz, który zapada w pamięci
Media społecznościowe zostały w ostatnich godzinach wręcz zalane zdjęciami z różnych polskich miast i nie tylko. Imponujące fotografie wykonał w miejscowości Wójtowa, w województwie małopolskim pan Piotr Krygowski. - Od młodości interesuję się kosmosem i zjawiskami na nocnym niebie, dlatego każda zorza polarna robi na mnie ogromne wrażenie. Widziałem ją już kilka razy, w tym silniejszą z maja 2024 r., ale za każdym razem towarzyszą temu te same emocje - cisza, zachwyt i poczucie, że obserwuje się coś naprawdę wyjątkowego - powiedział w rozmowie z WP. - Po powrocie do domu palce były już zdrętwiałe od mrozu, ale takie chwile w pełni to rekompensują - podsumował pan Piotr.
Zorzę można było obserwować także z innych krajów Europy, np. z Niemiec, Austrii, Szwajcarii czy Węgier.
Pokazał nagranie z zorzą. "Trzęsę się cały z wrażenia"
Jak powstaje zorza polarna?
Z punktu widzenia nauki, obserwacja zorzy polarnej stanowi nie tylko spektakularne doświadczenie estetyczne. To również okazja do zrozumienia i zbadania wpływu aktywności słonecznej na naszą planetę.
Zorza to bowiem efektowny pokaz światła na niebie, który powstaje dzięki współpracy Słońca, pola magnetycznego Ziemi i atmosfery. Wszystko zaczyna się właśnie na Słońcu. Podczas rozbłysków i wyrzutów masy słonecznej w przestrzeń kosmiczną uwalniane są ogromne ilości naładowanych cząstek. Gdy docierają one w okolice Ziemi, zostają przechwycone przez ziemskie pole magnetyczne, które kieruje je w stronę biegunów.
Tam cząstki te zderzają się z gazami w górnych warstwach atmosfery – przede wszystkim z tlenem i azotem. W wyniku tych zderzeń atomy zostają pobudzone, a gdy wracają do swojego normalnego stanu, emitują światło. To właśnie ono tworzy charakterystyczne, falujące wstęgi na niebie.
Źródło: Z głową w gwiazdach/WP