Muzeum bardziej strzeżone niż Luwr. Tutaj aż kipi od złota
Na mapie Lizbony to jedno z nowszych muzeów. Znajdujące się tam skarby to gratka dla miłośników błyskotek, złota i królewskich artefaktów.
Jedną z atrakcji zachodniej części Lizbony jest Pałac Narodowy Ajuda. Widząc ciągnącą się wzdłuż murów kolejkę, w myślach kalkuluję, ile potrzebuję czasu, żeby w ogóle wejść do środka. Królewskie Muzeum Skarbów, zlokalizowane w nowym, otwartym trzy lata temu zachodnim skrzydle kompleksu okazuje się być jednak puste. Znajduje się nieco na uboczu, przez co omijają go największe tłumy.
Zanim jednak wejdzie się na teren wystawy, trzeba przejść kontrolę bezpieczeństwa. Nie można tutaj wnosić plecaków ani toreb, kurtki należy zdjąć i włożyć do pojemnika, który przejeżdża przez skaner. Później samemu przechodzi się przez bramkę. Brzmi jak wizyta na lotnisku, ale to tylko jeden z licznych sposobów na zabezpieczenie klejnotów.
Poszłam do portugalskiej Biedronki. W Polsce takich rzeczy nie ma
Nie pytajcie o Luwr
W Muzeum Skarbów Królewskich znaleźć można ponad tysiąc artefaktów z 22 tys. kamieni szlachetnych. Nikogo więc nie dziwi, że umieszczono je w jednym z największych i najnowocześniejszych skarbców na świecie. W październiku 2025 cały świat żył włamaniem do Luwru, a hasło do monitoringu "Louvre" stało się obiektem kpin. Kustosz lizbońskiego muzeum już na wstępie mówi:
- Tylko nie pytajcie o Luwr. U nas wszystko jest na swoim miejscu.
Zanim wejdziemy do skarbca, zaczyna się show. Wstępu bronią wielkie, stalowe drzwi, ważące 5 ton. Całość zabezpiecza także gruba na 40 cm ściana i dodatkowe szklane drzwi. W środku może przebywać ograniczona liczba turystów, dzięki czemu samo zwiedzanie staje się wygodne i komfortowe. Ograniczenie liczby gości jednocześnie gwarantuje najwyższy poziom bezpieczeństwa i pozwala na spokojną kontemplację eksponatów.
A jest co oglądać. Muzeum mieści się na trzech kondygnacjach. Pomiędzy kolejnymi poziomami nie ma schodów, jedynie spiralne podejście ze ścianami zdobionymi portretami kolejnych władców Portugalii. Dzięki temu zwiedzanie wystawy staje się połączeniem podziwiania blichtru i słuchania historii rodziny królewskiej. W środku panuje półmrok, w gablotach podświetlone są eksponaty. Gra światłem wydobywa z nich jeszcze więcej blasku.
Królewski skarbiec pełen złota
Po raz pierwszy w historii królewski majątek ma stały dom, dostępny dla oka zwykłego śmiertelnika, w którego żyłach nie płynie błękitna krew. Skarbiec jest świadectwem ponad 200 lat historii – od szczytu potęgi kolonialnej w XVIII w., aż po upadek monarchii w 1910 r. Po rewolucji klejnoty te zostały uznane za własność państwową, a następnie przez dekady pozostawały ukryte w skarbcu Banco de Portugal, nieudostępnione publicznie. Obecne muzeum w Pałacu Ajuda jest ich pierwszym stałym i publicznym domem.
Możemy podziwiać tutaj diamenty z Brazylii, monety, medale oraz biżuterię. To jednak nie tylko błyskotki, duża część z nich pełniła funkcje dyplomatyczne i stanowiła część królewskiej propagandy. Podziwiać można ordery przyznawane za zasługi, prezenty od zaprzyjaźnionych władców innych państw, przedmioty związane z ceremonią koronacyjną czy też insygnia władzy.
Są tutaj również przedmioty osobistego użytku, takie jak pokryte złotem lub srebrem zastawy stołowe, w tym słynna na świecie, srebrna, 127-częściowa zastawa stołowa autorstwa francuskiego złotnika Thomasa Germaina. Podziwiać można także broszki, naszyjniki i drobne akcesoria. Część wystawy stanowią prywatne zbiory Ferdynanda II i jego syna Ludwika I, pasjonatów kolekcjonerstwa. Są tam ich pamiątki z podróży po kraju i po świecie oraz podarunki, jakie dostawali od przymilających się gości.
To muzeum pełne złota, które jednak nie przytłacza. Czasem może nawet budzić politowanie nad tym, jak ważne były dla rodziny królewskiej dobra materialne. Wśród eksponatów znajdziemy klejnoty, które do dziś zachwycają mistrzostwem wykonania, choć niektóre mogą trącić kiczem typowym dla minionych epok.
Bez względu na gust, obok żadnego z nich nie da się przejść obojętnie. W końcu niecodziennie ma się okazję oglądać klejnoty koronne przez grubą pancerną szybę.
Niezależna opinia redakcji. Materiał powstał podczas wyjazdu organizowanego przez PLL LOT we współpracy z Turismo de Portugal w Polsce.