Największy błąd. Tego absolutnie nie rób, gdy spotkasz niedźwiedzia na szlaku
W Tatrach rośnie aktywność niedźwiedzi, które już się budzą z zimowej drzemki. Tatrzański Park Narodowy przypomina turystom, jak należy się zachować w przypadku spotkania z tym zwierzęciem. Czego pod żadnym pozorem nie wolno robić?
Przyrodnicy z TPN zwracają uwagę, że Tatry to naturalny dom niedźwiedzia, a człowiek jest tam gościem. Dlatego spotkanie zwierzęcia na szlaku nie jest niczym niezwykłym. Najważniejszą regułą jest trzymać się wyznaczonych tras i unikać wędrówek po zmroku, gdy ryzyko natknięcia się na drapieżnika wyraźnie rośnie.
Zasady bezpieczeństwa w Tatrach: co robić, a czego unikać
"Nie zostawiajcie na szlaku śmieci, odpadków jedzenia i w żadnym wypadku nie próbujcie dokarmiać żadnych dzikich zwierząt. Pierwszy skojarzony z obecnością człowieka pokarm może być wydanym na nie wyrokiem śmierci" - podkreślają przyrodnicy z TPN.
Podczas wędrówki warto też delikatnie sygnalizować swoją obecność, np. spokojną rozmową lub pogwizdywaniem. Dzięki temu zwierzę nie zostanie zaskoczone. Pracownicy parku radzą także, by nie iść śladem świeżych tropów niedźwiedzia.
Ulubione kierunki Polaków. "Samoloty latają pełne"
Jeśli dojdzie do spotkania, kluczowe jest zachowanie spokoju i dystansu. Należy powoli się wycofać, nie wykonywać gwałtownych ruchów, nie krzyczeć i nie podchodzić do zwierzęcia. Edukator TPN Tomasz Zając zwraca uwagę, że ucieczka to zły pomysł. - Na krótkim dystansie niedźwiedź rozpędza się nawet do 50 km/h. Nie uciekniemy przed nim i dotyczy to zarówno biegu w górę, jak i w dół stoku. Niedźwiedź zawsze będzie szybszy - podkreśla.
Według TPN, szczególnej rozwagi wymaga sytuacja z niedźwiedzicą i młodymi. Jeśli widzimy małego niedźwiadka, oznacza to, że matka jest bardzo blisko. Podejście czy znalezienie się między nimi może wywołać atak obronny. Najważniejsze zalecenia TPN dla turystów
Atak niedźwiedzia w Bieszczadach
Przypomnijmy, że główną ostoją tego drapieżnika są w Polsce jednak nie Tatry, a Bieszczady, gdzie spotkania z nim zdarzają się znacznie częściej. W zeszłym tygodniu doszło tam niestety do ataku niedźwiedzia na 53-latka pod Kalnicą w gminie Cisna.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazało, że do zdarzenia doszło w piątek 6 marca po południu na leśnej drodze, ok. 300 metrów od domu poszkodowanego. Mężczyzna został ugryziony i przewrócony na ziemię, po czym zwierzę oddaliło się do lasu. 53-latek trafił do szpitala w Lesku, otrzymał pomoc i został wypisany do domu.
W komunikacie podkreślono, że Bieszczady to obszar częstych spotkań ludzi z dziką zwierzyną, ale przypadki zranienia człowieka przez niedźwiedzie mają charakter incydentalny. Według resortu najczęściej dochodzi do takich sytuacji w pobliżu zabudowań. Jako skuteczne działania wskazano właściwe gromadzenie odpadów oraz odstraszanie niedźwiedzi przy użyciu gumowej amunicji. Ten model od lat funkcjonuje w Tatrzańskim Parku Narodowym.
Ministerstwo przekazało, że od lipca ubiegłego roku, we współpracy z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska, wdraża w Bieszczadach tatrzański model postępowania. Obszar jest jednak znacznie większy niż Tatrzański Park Narodowy, co wymaga dostosowania działań do lokalnej skali.
Zapowiedziany Projekt Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego obejmuje m.in. prace legislacyjne. Jak wskazano, w Sejmie trwają prace nad zmianami prawa, które umożliwią użycie broni gładkolufowej z gumową amunicją do odstraszania zwierząt.
Źródło: PAP, TPN, Ministerstwo Klimatu i Środowiska