Niedoceniany cud w Europie. Marzyłam o nim całą zimę
Plaża z wrośniętą w okalające ją skały restauracją serwującą wyborne ryby i owoce morza skradła moje serce z miejsca. W Alvor urzekł mnie też cudowny szlak prowadzący po drewnianej kładce przez wydmy i moczary. To spokojne miasteczko z klimatycznymi wąskimi uliczkami i staroświeckim portem, w którym wciąż więcej jest miejscowych, niż turystów leży w dystrykcie Faro na południu Portugalii. Musicie je odwiedzić!
Całą zimę patrząc dziś przez okno, po prostu marzyłam, by obudzić się nazajutrz na południowym wybrzeżu Portugalii. W niewielkim, spokojnym miasteczku Alvor, które miałam okazję odwiedzić w ub.r. i które na długo naładowało mi baterie.
Kierunek całoroczny. "Zachwycają widoki i lazur wody"
Praia dos Tres Irmaos - uczta dla zmysłów
W sieci o Alvor znajdziecie niewiele. Dowiemy się m.in., że jest starą rybacką osadą i ośrodkiem turystycznym leżącym w rejonie Algarve. Miasteczko zostało włączone do Portugalii w XII w., kiedy to król Sancho I odbił ją z rąk Maurów. Mieszka w nim niewiele ponad 6 tys. osób, a jedynym znaczącym wydarzeniem, które miało tu miejsce, była śmierć króla Jana II Doskonałego. Ani słowa o jego urodzie i magicznych zakątkach, które warto odwiedzić. A tych, zarówno w samej miejscowości, jak i jej bliskim sąsiedztwie, zdecydowanie nie brakuje.
Alvor znajduje się nad zalewem, który tworzy Ribeira de Odiaxere tuż przed ujściem do oceanu. Plaża znajduje się jednak bardzo blisko, tuż za granicami miasteczka. Jest długa, szeroka i piaszczysta. Mnie jednak urzekł szczególnie jeden jej odcinek. To miejsce, do którego z radością bym wróciła, nawet gdyby Alvor i jego najbliższe sąsiedztwo, nie dawało żadnego innego powodu, by je odwiedzić.
To Praia dos Tres Irmaos – niewielki skrawek nabrzeża ukryty między wyłaniającymi się z Atlantyku skałami i wrośniętą w klify uroczą restauracją, serwującą wyborne dary morza. W skali malowniczości - 10 na 10. Może nawet 11 na 10. Tym bardziej, że aby cieszyć się jego pięknem, nie trzeba przepychać się między tłumem turystów i prosić, by chwilkę poczekali, bo chcesz zrobić ładne zdjęcie.
Na plaży, o najpiękniejszej "złotej godzinie", kiedy skały i wydrążone w nich jaskinie toną we wszystkich odcieniach czerwieni i złota, na plaży jest dosłownie kilka osób. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Dotarcie do malowniczej zatoczki nie nastręcza bowiem żadnych trudności. Na otaczające je klify można wygodnie dojechać samochodem, a zejście na dół też nie jest wymagające. Co więcej, jeśli schodzenie po kamiennych schodkach wydaje nam się zbyt trudne, możemy dostać się na dół windą.
Skąd tu winda? To ułatwienie dla gości wciśniętej w skały restauracji Caniço. Najłatwiej znaleźć plażę, wrzucając w nawigację właśnie jej nazwę. A jeśli dodatkowo macie ochotę na przepyszną, romantyczną kolację, to lepszego miejsca nie można sobie wymarzyć. Prosty, drewniany, wychodzący na ocean taras, delikatne światło lampionów i wyborne, świeże dary morza na talerzu. Jest pięknie, pysznie, magicznie! Uczta dla wszystkich zmysłów w maleńkim skrawku raju!
Na szlaku
Jeśli podczas wakacji szukacie błogiego wypoczynku, w Alvor bez trudu go znajdziecie. Tutejsze hotele (ulokowane zwykle na obrzeżach miasta) zapewnią relaks nad basenem czy w SPA, szeroka piaszczysta plaża, znajdująca się kilka minut od miasta, oferuje wygodne leżaki, a lokalna kuchnia jest pyszna i naprawdę lokalna. Można całymi dniami cieszyć się upragnionym lenistwem, korzystać ze słońca, zajadać smakołyki i po prostu odpocząć.
Mnie ta forma relaksu zaczyna męczyć już po kilku godzinach, więc nawet jeśli wyjeżdżam gdzieś z planem, by tym razem postawić na leżenie i nicnierobienie, kończy się zawsze tak samo – penetrowaniem okolicy. A na portugalskim wybrzeżu zdecydowanie jest co penetrować. Wokół Alvor i przez samo miasteczko biegnie kilka pięknych szlaków, na które nogi same się wyrywają.
Szlak Praia de Rocha prowadzi wzdłuż wybrzeża i pozwala nacieszyć oczy wspaniałymi widokami na ocean i klify. Równie malowniczy jest szlak prowadzący z Alvor w stronę Lagos. Mnie jednak urzekł mniej oczywisty, jeśli chodzi o widoki, za to porywający pod względem przyrodniczym szlak Ria de Alvor (Passadiços de Alvor). Trasa prowadzi drewnianymi kładkami przez obszar laguny Ria de Alvor – wydmy, błotne równiny i słone bagna.
To królestwo dziesiątek gatunków zwierząt, żyjących zgodnie z rytmem przypływów i odpływów. Kiedy woda opada, teren staje się żerowiskiem dla ptaków żywiących się młodymi rybami i mięczakami. Na lagunę przychodzą też ludzie z wiadrami, którzy ręcznie zbierają serwowane później w tutejszych restauracjach skorupiaki. To prawdziwa oaza spokoju.
Wąskie uliczki i malowniczy port
Alvor, choć bardzo stare, nie ma zbyt wielu zabytków. Po istniejącym tu kiedyś zamku został ledwie kawałek muru, stanowiący dziś ogrodzenie dla małego placu zabaw dla dzieci. Zachował się za to pochodzący z XVI wieku, a częściowo przebudowany 200 lat później piękny kościółek (Igreja Matriz de Alvor). Zbudowana w stylu manuelińskiej świątynia zachwyca nie tylko z zewnątrz. Warto wejść do środka, by obejrzeć bogate ścienne malowidła i pięknie zdobiony ołtarz.
Zresztą już sam spacer po tej części miasta to prawdziwa przyjemność. Wąskie, malownicze uliczki wprost zachęcają, by zwolnić kroku i napawać się atmosferą tego miejsca. Zajrzeć do lokalnej knajpki i zjeść świeżą rybę, usiąść przy stoliku i napić się pysznej kawy lub zajrzeć do sklepiku z pamiątkami i kupić długopis z korka.
Jeśli pozwolimy nogom prowadzić się w dół, strome uliczki doprowadzą nas do starego portu - królestwa mew i kolorowych, drewnianych kutrów. Możemy tu podejrzeć, jak lokalni restauratorzy przygotowują właśnie odebrane ryby, usiąść w tawernie i spędzić niespieszne popołudnie, rozkoszując się lokalnymi specjałami, albo wyruszyć stąd na szlak, by dalej odkrywać uroki, tego wciąż jeszcze nieodkrytego przez masową turystykę pięknego zakątka świata.
Magda Bukowska dla Wirtualnej Polski