Nietypowa atrakcja na Azorach. "One są dla mnie jak rodzina"
Wyspy Azorskie odpowiadają za ok. 30 proc. krajowej produkcji mleka w Portugalii, mimo że stanowią zaledwie ok. 2,5 proc. powierzchni całego kraju. Warunki hodowli sprawiają, że mleko to jest znacznie bardziej wartościowe. -To jest jedna z najzdrowszych gleb, jakie mamy - wyjaśnia WP Anselmo Pires, właściciel organicznej farmy krów, którą mieliśmy okazję odwiedzić.
Mówi się, że na Azorach żyją najszczęśliwsze krowy na świecie. Ile w tym prawdy? Na samej Terceirze funkcjonuje 500 gospodarstw hodujących bydło. Z tego 18 jest organicznych. I na jedną z takich właśnie się wybieramy.
Dla Anselma krowy są jak rodzina
Gdy przyjeżdżamy na farmę, Anselmo już na nas czeka. Z białym, piknikowym koszykiem w rękach wygląda jak bohater francuskiego romansu. Daje nam ochraniacze na buty, po czym prowadzi nas w kierunku wilgotnego, zielnego pastwiska, po którym leniwie snują się jego krowy.
Działa dopiero trzy tygodnie, a już jest sławna. Nowa atrakcja
Woła tę, która jego zdaniem jest najbardziej koleżeńska i pozwala nam ją głaskać, opowiadając w międzyczasie o tym, jak wygląda praca na jego farmie. Anselmo ma 32 krowy. Pytamy, skąd wie, która jest która, skoro wszystkie są do siebie łudząco podobne.
- To tak, jakbym nie rozpoznawał swojej córki albo babki. One są dla mnie jak rodzina, więc doskonale wiem, która jest która - śmieje się Anselmo. - Niektóre są mniej kontaktowe, a niektóre bardziej. Ta akurat szaleje na moim punkcie i za każdym razem, kiedy się zjawiam, chodzi za mną jak piesek - mówi nam.
Nie chodzi o to, żeby mleka było dużo
Na farmie pachnie łajnem i lepkim, oceanicznym powietrzem. Azory to jeden z nielicznych regionów Europy, w którym krowy przebywają na pastwiskach niemal cały rok. Dzięki łagodnemu klimatowi nie ma potrzeby intensywnego dokarmiania zwierząt paszami przemysłowymi.
- Nasze zwierzęta są traktowane w możliwie najbardziej naturalny sposób. Dzięki temu nie ma stresu i wszystko odbywa się spokojnie i zgodnie z procesem. Nie zależy nam na tym, by produkować bardzo dużo mleka. Zależy nam na produkcji w sposób zrównoważony, który z czasem staje się także opłacalny - wyjaśnia właściciel farmy, po czym, pyta, kto chce wydoić krowę.
Chętni są zwłaszcza ci, którzy w odmętach pamięci skrywają wspomnienia z czasów dzieciństwa, w których to ich babcie czy ciocie częstowały ich ciepłym mlekiem prosto od krowy. Co ciekawe, wiele osób nie wspomina tego smaku dobrze. A jak smakuje mleko od azorskiej krowy? Jak dla mnie jest kremowe, słodkawe i naprawdę smaczne.
Gdyby postawić obok siebie dwie szklanki, jedną z mlekiem ekologicznym z tej farmy i drugą z mlekiem konwencjonalnym, różnice byłoby widać od razu - po kolorze. Mleko ekologiczne jest bardziej żółte.
- A kiedy go spróbujecie, poczujecie, że ma intensywniejszy smak. Jest "mocniejsze", bardziej wyraziste. Do zwykłego mleka często dodaje się wodę i inne składniki - zapewnia nas Portugalczyk.
Luksusowy produkt
Azorskie krowy, chowane na organicznych pastwiskach, produkują dziennie średnio 25 l mleka. Są dojone dwa razy dziennie. Rano i wieczorem. - Jednego dnia produkują dwa litry, innego pięć, jeszcze innego dziesięć. To nie jest produkcja przemysłowa - wyjaśnia Anselmo.
- Nasze krowy pasą się na jednej z najzdrowszych gleb, jakie mamy. Jak zaczniecie tu kopać, zobaczycie robaki. Zobaczycie życie. Jeśli pójdziecie na pole sąsiada, gdzie używa się nawozów i pestycydów, nie zobaczycie niczego. Wszystko jest niszczone chemią. Pytacie dlaczego oni to robią?. Odpowiedź jest prosta, bo chcą mieć więcej trawy. A trawa jest pożywieniem dla zwierząt. Żeby mieć więcej trawy, zabijają wszystko, co ją zjada. Więcej trawy to więcej jedzenia dla krów, czyli więcej mleka - opowiada właściciel farmy.
Azory odgrywają kluczową rolę w portugalskim sektorze mleczarskim. Szacuje się, że archipelag odpowiada za około 30 proc. całkowitej, krajowej produkcji mleka w Portugalii, mimo że zamieszkuje go zaledwie niewielki odsetek ludności kraju. Dzięki połączeniu skali produkcji z wysoką jakością surowca, azorskie mleko stanowi fundament portugalskiego mleczarstwa i jest ważnym elementem krajowej tożsamości rolnej.
Najlepsza część wycieczki - degustacja
Część lokalnych rolników postanowiła nieco rozszerzyć działalność rolniczą i zahaczyć o sektor turystyczny. Z tego połączenia zrodził się pomysł na organizowanie wycieczek na farmy krów. Turyści przybywający na Azory mogą spędzić dzień na pastwisku, nacieszyć się pocztówkowymi widokami, posłuchać ciekawostek o uprawie zwierząt, a na koniec udać się na degustację lokalnych produktów.
- Kiedy jest ładna pogoda, organizujemy piknik w pobliżu pastwiska. Lunch smakuje najlepiej na łonie natury. W takiej sytuacji jak dziś, kiedy pogoda nas zbytnio nie rozpieszcza, zapraszam was do domu - oświadcza Anselmo i w istocie zabiera nas do siebie, gdzie częstuje nas lokalnymi wyrobami - w tym, rzecz jasna - serami wyprodukowanymi z mleka krów.
I to jest moment, w którym najwyraźniej czuć nie tylko efekty azorskiej hodowli krów, ale i gościnność mieszkańców tego portugalskiego archipelagu. Anselmo przyszykował masę przekąsek, w tym mięsa i sery lokalnej produkcji, a jego żona upiekła tradycyjny azorski deser. Czego chcieć więcej?