Pokazał zdjęcie z samolotu. "To diaboliczne"
Nocny lot, zgaszone światła, większość pasażerów próbuje spać – i jedno okno, przez które do kabiny wpada strumień światła. Taki obrazek podzielił internautów po tym, jak Carlos Gil, influencer mieszkający w Dubaju, opisał swoją frustrację podczas 14-godzinnego rejsu.
Na zdjęciu, które wrzucił do sieci, widać osobę siedzącą przed nim z podniesioną roletą, podczas gdy wszystkie pozostałe były już zasunięte. "Stary, to diaboliczne!. Jest 4 rano, wracam do domu, jesteśmy na 14-godzinnym locie, światła w kabinie są zgaszone, wszyscy śpią (oprócz mnie), a koleś przede mną ma roletę w całości podniesioną, jakbyśmy kręcili dokument National Geographic" - napisał na threads.com.
Opisał negatywne doświadczenia z lotu
Wpis szybko przerodził się w dyskusję o tym, czy w samolocie istnieje "niepisana zasada" dotycząca rolet. Część komentujących uznała zachowanie pasażera za zwyczajnie nieuprzejme: skoro kabina jest przygotowana do snu, wypada dostosować się do reszty, a w razie potrzeby poprosić obsługę, by poprosiła o zasunięcie okna. Inni byli jednak bezlitośni dla autora skargi: "Jeśli wszyscy śpią oprócz ciebie… to brzmi jak twój problem. Zamknij oczy i zobacz, co się stanie", "Jeśli tak ci przeszkadza, załóż opaskę na oczy" - pisali.
“Wyspa Miłości” naprawdę zaskakuje. Cypr ma się czym pochwalić
Pojawiły się też argumenty, o których rzadko się myśli: dla niektórych otwarte okno zmniejsza lęk podczas lotu, a zasunięta roleta wywołuje poczucie klaustrofobii. "Kupuję miejsce przy oknie i trzymam roletę otwartą cały czas. Mam lęk przed lataniem, a otwarte okno jakoś mi pomaga. Zasłonięte jest dla mnie klaustrofobiczne" - wyznała jedna z internautek.
Brak formalnych przepisów
W praktyce problem polega na tym, że nie formalnych przepisów dotyczących rolet. Linia lotnicza może sugerować zasłonięcie okien po zgaszeniu świateł, ale często działa tu raczej kultura współpracy niż twarda reguła. I właśnie dlatego takie sytuacje tak łatwo eskalują: jedna osoba chce spać, druga chce widzieć horyzont, a trzecia po prostu nie lubi, gdy ktoś dotyka "jej" okna.
W podróży samolotem drobiazgi potrafią ważyć tonę. Roleta w oknie, zbyt jasna kabina – w teorii błahostki, w praktyce coś, co po kilku godzinach w powietrzu może zadecydować o nastroju całego lotu.
Źródło: dailymail.co.uk