Polka organizuje nietypowy rajd po Afryce. "Co roku muszę korzystać z terapii"
To nie lada wyzwanie i odwaga, by zapuszczać się w głęboką Afrykę z tak wywrotową misją, jaką jest edukacja zdrowotna i seksualna. A jednak ekipa Mai niebawem wyrusza w czwartą edycję Rajdu Victoria. - Czasami naprawdę muszę się uszczypnąć, bo nie wierzę, że to się dzieje naprawdę - mówi w rozmowie z WP Maja Kotala.
20 marca Maja Kotala wyruszy w czwartą edycję Rajdu Victoria, w ramach którego w Etiopii i Kenii zostanie założonych i wyposażonych dziewięć miniszwalni. Odbędą się w nich szkolenia z szycia podpasek wielorazowego użytku oraz zajęcia z edukacji seksualnej i podstaw higieny osobistej.
- Ideą rajdu jest dawanie kobietom wędki, a nie ryby, gdyż ubóstwo menstruacyjne jest w Afryce tak ogromnym problemem, że pojedyncze osoby po prostu nie są w stanie wprowadzić wielkich zmian. Trzeba konsekwentnie przekazywać tę wiedzę i robić to jak najczęściej - wyjaśnia nam Maja Kotala, twórczyni programu Sewing Together i Rajdu Victoria.
Ekipa Mai Kotali organizuje czwarty rajd edukacyjny po Afryce
Pomysł na zorganizowanie trasy edukacyjnej po Afryce powstał trzy lata temu. Wówczas odbył się pierwszy rajd wokół Jeziora Wiktorii. Trasa prowadziła z Kenii przez Ugandę, Rwandę, aż do Tanzanii. Następny rajd odbył się z Kenii przez Tanzanię, Malawi i Mozambik. Trzeci miał miejsce w samej Kenii, głównie na północy, w regionie Turkana, który jest jedną z najbardziej zaniedbanych części kraju.
W sumie udało im się założyć już 27 szwalni i przeszkolić 5 tys. kobiet. A niebawem ekipa Mai wyrusza w czwartą edycję Rajdu Wiktorii. W podróży spędzą 36 dni. Na trasie znajdują się takie miejscowości jak Mombasa, Moyale, Turmi, Jinka, Arba Minch, Hawzen, Aksum, Addis Ababa, Hawassa, Yabello i Makueni.
- W tym roku startujemy z Mombasy. Tutaj mieszkam i prowadzę drugi projekt Sewing Together. Będzie ze mną podróżowało 12 niesamowitych kobiet, które tak naprawdę przyjeżdżają z Polski na swój własny koszt i które angażują się w szukanie sponsorów i wszystkie przygotowania tylko po to, by pomóc innym kobietom - opowiada nam Maja. Czuję się zaszczycona i czasami muszę się uszczypnąć, bo nie wierzę, że to się dzieje naprawdę. Myślałam, że nie ma takich szaleńców jak ja. Okazuje, że są i są to osoby, z którymi po prostu tworzą się więzi już na lata - wyjaśnia.
Podróż edukacyjna po Afryce to niemałe wyzwanie
W tym roku rajd edukacyjny po Afryce będzie się odbywał za pośrednictwem trzech samochodów i samolotu. Trasa musi być dokładnie przemyślana z uwagi na niestabilną sytuację polityczną oraz zamieszki w niektórych rejonach. Problematyczna wydaje się zwłaszcza Etiopia.
- Sytuacja w Etiopii nie jest najlepsza, w szczególności na północy, gdzie wciąż trwa konflikt i buszuje tzw. partyzantka, więc niektóre drogi są po prostu nieprzejezdne. Musimy więc trochę pokombinować z trasą z uwagi na to, że chcemy dotrzeć na samą północ oraz do Doliny Omo, gdzie mieszkają najbardziej pierwotne plemiona, które żyją w jeszcze bardziej tradycyjny sposób niż np. Masajowie - wyjaśnia nam organizatorka rajdu. - Jest to ogromna odpowiedzialność, bo za wszystkim stoi właściwie tylko moja intuicja. Nie ukrywam, już od kilku tygodni towarzyszy mi ogromny stres i presja, by stworzyć jak najbezpieczniejszą trasę - mówi nam.
Trudne emocjonalnie jest też to, co organizatorki rajdu zastają na miejscu. Dla wielu lokalnych kobiet kilkudniowe warsztaty to okazja do tego, aby otworzyć się przed innymi w bezpiecznej przestrzeni i podzielić swoimi doświadczeniami. Ich opowieści bywają zatrważające.
- Co roku muszę korzystać z terapii zarówno przed rajdem, żeby przygotować się na to, by udźwignąć historie uczestniczek, jak i po nim, żeby to wszystko przepracować w sobie, bo ta odpowiedzialność jest naprawdę ogromna. Dzięki terapii uświadomiłam sobie też, jaka jest moja rola w tym wszystkim. I chodzi właśnie o to, żeby dać tym kobietom przynajmniej te trzy - cztery dni wolności od patriarchalnego systemu. I żeby przywrócić im odrobinę godności.
Afryka boryka się z dramatycznym poziomem edukacji zdrowotnej
Zarówno brak dostępu do środków higienicznych, jak i edukacji zdrowotnej oraz seksualnej powoduje, że sytuacja wielu kobiet w Afryce cały czas pozostaje dramatyczna.
- Kobiety w Afryce zamiast środków higienicznych używają liści, piasku, piór, kawałków materaca, a nawet skóry zwierząt, by móc się zabezpieczyć i iść do pracy czy szkoły. Bardzo często dochodzi też do wymiany podpasek za stosunek seksualny z kierowcami transportu publicznego - mówi WP Maja Kotala, twórczyni programu Sewing Together i Rajdu Victoria.
Problemem nie jest sam brak odpowiedniego zabezpieczenia czy fakt, że podpaski są w afrykańskich krajach bardzo drogie, ale też następstwa braku odpowiedniej edukacji, jakimi są wczesne małżeństwa, samotne matki i rzeczy trudne do zrozumienia z perspektywy kulturowej czy ideologicznej, jak choćby obrzezanie kobiet.
- Edukacja jest bardzo trudnym zadaniem, bo tutaj wszystko jest związane z religią. To Bóg decyduje o życiu i losie kobiet. Dlatego staramy się temu nie zaprzeczać, tylko staramy się tworzyć przestrzeń do rozmowy o tym życiu i o tym, co zrobić, żeby to życie było łatwiejsze - wyjaśnia Maja.