Mocny trend w turystyce. Zamykają się w pokojach na wiele godzin
To nowy trend w turystyce. Coraz więcej hoteli i pensjonatów kusi swoich gości noclegiem połączonym ze zdrowym snem. I nie narzekają na brak chętnych, bo prawie co druga osoba na świecie ma problemy ze spaniem.
Jedni wolą all inclucive w znanym kurorcie i zabawę do białego rana, inni z kolei marzą o jednym – wreszcie się porządnie wyspać z dala od zgiełku i hałasu. Hotelarze trzymają rękę na pulsie. Już teraz można mówić o nowej modzie na wypoczynek. To turystyka senna, gdzie właśnie sen – jako "towar luksusowy" jest magnesem przyciągającym gości.
Co druga osoba ma problemy ze snem
Nic dziwnego, że tego rodzaju wypoczynek zaczyna robić furorę na całym świecie. Szybkie tempo życia, pogoń za karierą i pieniędzmi sprawia, że coraz więcej osób, także młodych, narzeka na sen: albo mają go za mało albo mają trudności z zasypianiem. A jak usną, to zaraz się budzą. I tak w kółko.
Wyniki badań opublikowanych w "Journal of Clinical Sleep Medicine" to potwierdzają. Blisko 40 procent przebadanych mężczyzn i prawie połowa kobiet zgłaszała problemy ze snem. Okazuje się, że wiele osób nie potrafi wykorzystać nocy w domu na zdrowy, solidny wypoczynek.
Rynek hotelarski szybko na to zareagował. Skoro ktoś w domu nie może się dobrze wyspać, to może powinien skorzystać z usługi hotelu.
Miasto, które zniknęło. Tam toczy się akcja bestselerowej powieści
"Senny weekend"
Tak zrobili Zbigniew i Aneta, młode małżeństwo z Warszawy. W tym roku spędzili "senny weekend" w niewielkim pensjonacie na Mazurach.
- Znajomi nam go polecili – mówi Zbigniew. - I to się rzeczywiście sprawdziło. Pierwsza noc w pokoju była trochę dziwna, bo okna i drzwi były tak szczelne, że z zewnątrz nie dochodziły żadne dźwięki; podobnie jak z korytarza czy zza ściany. Najtrudniej było się jednak przyzwyczaić do kompletnej ciemności. Wszystko było tak zrobione, że po zaciągnięciu zasłon do środka nie docierało żadne światło. Oboje mamy bardzo czujny sen i w domu budzi nas byle odgłos, a tutaj po raz pierwszy od lat poczuliśmy, co to znaczy cisza i spokój. Spaliśmy jak niemowlaki do rana.
I właśnie o taki komfort wypoczynku i snu swoich gości dbają na całym świecie hotelarze, którzy oferują tego rodzaju usługi. A jest się o co "bić". Według danych branży hotelarskiej, w sezonie 2025 turystyka senna była najszybciej rozwijającą się gałęzią sektora. Pomysłowość hoteli w zapewnieniu dobrego snu właściwie nie zna granic.
Tam, gdzie np. krótki dzień czy kiepska pogoda nie są atutami przyciągającymi gości, to w przypadku turystyki sennej – są to miejsca wprost idealne. Takim przykładem może być chociażby Skandynawia, gdzie wiele hoteli oferuje pobyt w kompletnej dziczy, z dala od cywilizacji. Do tego cisza, spokój, bliskość natury i krótki dzień. Co pozostaje? Spać.
Tego rodzaju turystyka jest modna również w Szwajcarii, Grecji czy w wielu azjatyckich państwach, m.in. w Japonii. W Polsce – m.in. w Bieszczadach i nad morzem.
Pokoje ze specjalnym wyposażeniem
W tamtejszych pokojach hotelowych na próżno szukać telewizora, telefonu czy budzików. Goście, którzy chcą w pełni wykorzystać swój pobyt na regenerację sił, połączoną właśnie ze zdrowym snem mogą korzystać nie tylko z profesjonalnych materacy, pościeli z naturalnym pierzem, ale także z porad doświadczonych terapeutów od snu czy dietetyków, którzy zadbają m.in. o taką kolację, żeby nie kłaść się spać z pełnym brzuchem. I nauczą, jak się odżywiać, aby wspomagać naturalne procesy wypoczywania nocnego.
W droższych hotelach goście mogą nawet wybrać rodzaj poduszki czy kołdry, która im najbardziej odpowiada. Mają też czasami możliwość regulowania temperatury materaca i pościeli.
Ile kosztuje głęboki sen?
Ceny za senne pobyty zależą - tak jak przy "normalnym" pobycie – od liczby gwiazdek hotelu, prestiżu i oczywiście długości wypoczynku.
W Polsce jest to od 200-300 zł wzwyż za dobę od osoby. Są też takie oferty, gdzie za noc trzeba zapłacić nawet kilka tysięcy zł. To już są oferty z najwyższej półki – z inteligentnymi materacami na łóżkach, które przez całą noc same regulują twardość w różnych miejscach. Producent tych materacy zapewnia, że nawet księżniczka z bajki Andersena nie poczułaby na tym łóżku, że leży na ziarnku grochu.
W norweskich hotelach specjalizujących się w pobytach sennych noc regeneracyjna kosztuje ok. 600 euro.
Kilka tysięcy złotych zapłacimy z kolei za weekend np. w jednym z luksusowych hoteli Four Seasons na Bali. Co w zamian? Do wyboru – zajęcia jogi o świcie albo nauka drzemki, którą prowadzi buddyjska mniszka. Można też przespać się na hamaku zawieszonym na świeżym powietrzu, wsłuchując się w odgłosy puszczy.
W "sennej ofercie" goście niektórych obiektów mają do dyspozycji m.in. kąpiele dźwiękowe, terapię kolorami, aromaterapię i konsultacje z naturopatą. Wszystko po to, żeby po tych atrakcjach przyłożyć wieczorem głowę do poduszki i zapaść w głęboki, mocny i zdrowy sen. Jeśli to nie pomoże, to zawsze można też sięgnąć po specjalne mgiełki do poduszek o działaniu uspokajającym lub poprosić o pomoc eksperta od snu.
O ile w odludnych zakątkach świata nie ma problemu ze znalezieniem cichego i spokojnego hotelu, gorzej jest w dużych metropoliach. Tu pomocna jest jednak nowoczesna technologia.
Jeżeli ktoś chce się w spokoju wyspać w centrum np. Nowego Jorku czy Londynu, to ma do dyspozycji specjalne senne pokoje w hotelu, gdzie wystarczy nacisnąć jeden przycisk, żeby wewnątrz stała się kompletna cisza. A do tego można się wygodnie rozłożyć w specjalnym łóżku, które wytwarza tzw. fale snu. To delikatne ruchy i ciche dźwięki, które sprawią, że oczy same nam się natychmiast zamkną. A o to nam przecież chodziło.
Eksperci rynku turystycznego nie mają wątpliwości, że na tego rodzaju wypoczynek będzie coraz większe zapotrzebowanie, a ludzie będą skłonni płacić coraz więcej za to, żeby po prostu dobrze się wyspać.
Jak widać, dobry sen może słono kosztować. Jeżeli kogoś nie stać na taki luksus, może spróbować czegoś tańszego. Żeby się dobrze wyspać, wystarczy czasami dobrze przewietrzyć przed snem mieszkanie, nie objadać się na kolację, czy też przed pójściem do łóżka pobiegać na świeżym powietrzu. A i tak wiele osób pamięta, że najlepiej się śpi w namiocie, kiedy pada niewielki deszczyk. Nic tak wtedy nie usypia jak ten odgłos. I to zupełnie za darmo.