Mówią o nich "palce Lucyfera". Zbieracze narażają życie, aby je znaleźć
To jedne z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych owoców morza. Kilogram pąkli może kosztować nawet ponad 200 euro. Trudno je znaleźć, a tym bardziej zebrać. Bo są zazwyczaj w takich miejscach, gdzie albo zbieracz może spaść ze skały, albo mogą go porwać fale.
"Idę nazbierać pąkli" – na te słowa wielu zawodowych zbieraczy robi przezornie znak krzyża. Wiedzą, czym to grozi. Pozyskiwanie tego przysmaku można przypłacić życiem. W Hiszpanii – jak podają tamtejsze media – co roku ginie kilku zbieraczy; inni po uderzeniu falami doznają poważnych urazów, kiedy z impetem wpadają na skały. Lub z nich spadają, bo do pąkli można się często też dostać z góry wysokiego, stromego klifu. Nie wiadomo, co jest gorsze. Te skorupiaki większość życia spędzają właśnie przytwierdzone do skał oceanicznych. I to mocno.
Trzeba mieć oczy dookoła głowy
Zawodowi poławiacze pąkli, zwani percebeiros, zajmują się tym w parach lub w większej grupie. I tak jak grzybiarze – nikomu nie zdradzą swoich sekretnych miejsc ich występowania. Na swoje zbiory nie mają też zbyt dużo czasu. Tyle, ile trwa odpływ, kiedy skały są odsłonięte.
Ale są też tacy, którzy ryzykują życiem podczas przypływów. Czasami wystarczy zresztą chwila nieuwagi, żeby pośliznąć się na śliskiej skale i wpaść do wody. Sami percebeiros mówią, że przez cały czas zbierania muszą mieć oczy dookoła głowy, obserwując fale.
Hity na 2026 r. "Ci, którzy już nasycili się klasycznymi kierunkami, szukają czegoś nowego"
Pąkle gęsie to inaczej kaczenice. Niektórzy nazywają je też palcami Lucyfera. Przy odrobinie wyobraźni można je do nich porównać. Smak? Połączenie homara z krewetkami. Ale pierwsze wrażenie smakowe to przede wszystkim smak oceanu i słonej wody. Są najlepsze, gdy mocno nasiąkną wodą podczas wysokich fal.
Najcenniejsze, czyli te, które mają najwięcej mięsa, są zazwyczaj w takich miejscach, gdzie fale przez cały czas uderzają o skały. Ich zbiór jest najtrudniejszy. Te pąkle są też najmocniej przytwierdzone. Oderwanie ich od podłoża wymaga niezwykłej precyzji. Trzeba też uważać, żeby nie uszkodzić samych skorupiaków, bo ich wartość wtedy spada.
Jak się je palce Lucyfera?
Można je jeść na surowo, skropione tak jak ostrygi sokiem z cytryny; równie smaczne są ugotowane krótko w osolonej wodzie. Co znaczy krótko? Portugalczycy twierdzą, że tyle, ile trwa odmawiane "Ojcze nasz". Do tego żadnych przypraw, żeby zachować ich naturalny smak.
A jak je zjeść? Aby dotrzeć do jadalnego wnętrza, należy przekręcić twardszy koniec skorupiaka przypominający pazur i oddzielić go od reszty organizmu.
W swoim naturalnym środowisku pąkle gęsie występują w Oceanie Atlantyckim. Są znane m.in. w Portugalii, Hiszpanii, Meksyku oraz w stanie Oregon w USA.
Ich zbiory są ściśle reglamentowane, żeby zapobiec nadmiernej eksploatacji. Kaczenice po zebraniu zazwyczaj od razu trafiają do restauracji lub na targ. Nie należy ich zamrażać; najsmaczniejsze są świeże. W kilogramie tych skorupiaków jest co najwyżej 250 g mięsa.
W polskich restauracjach znalezienie pąkli w menu jest tak samo trudne, jak ich zbieranie na śliskich, niebezpiecznych skałach.
Amatorom unikatowych smaków pozostaje więc podróż do któregoś z krajów, gdzie zbiera się pąkle i podaje w restauracjach. Popularne są - o ile można tu w ogóle mówić o popularności - w Hiszpanii i Portugalii. Ceny za przyrządzone pąkle, w zależności od typu lokalu, wielkości owoców morza oraz typu dania, zaczynają się od 100 euro. I raczej trudno się takim posiłkiem najeść.