Lot odwołano. Powód? Pasażer połknął baterię do e-papierosa
W Wielkiej Brytanii głośno o mężczyźnie, który miał być deportowany za zakłócanie porządku publicznego. Do lotu jednak nie doszło, bo połknął baterię do e-papierosa.
Brzmi jak historia z filmu, ale to wydarzyło się naprawdę. Mężczyzna przebywał w odosobnieniu przez kilka dni przed planowanym lotem. Podczas pobytu w detencji otrzymał e-papierosa.
Połknął baterię do e-papierosa
Wkrótce okazało się, że połknął baterię od tego urządzenia. Sytuacja była poważna, więc lot odwołano, a mężczyznę przewieziono do szpitala, gdzie przeszedł skuteczne leczenie, po czym powrócił do aresztu.
Przedstawiciel firmy Mitie, wykonawcy Home Office (brytyjskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych), odpowiedzialnego za deportacje, poinformował, że nie ma na razie dowodów na naruszenie procedur ze strony personelu, a priorytetem pozostaje bezpieczeństwo osób przebywających pod ich opieką.
Wideo z Japonii. Mały makak podbija internet
Home Office regularnie korzysta z wynajmowanych samolotów do deportacji, najczęściej do Albanii, a także do innych krajów europejskich i dalszych destynacji, takich jak Nigeria czy Ghana. W tym przypadku lot z Albanii do Egiptu miał być lotem prywatnym tylko dla jednej osoby wraz z eskortą i załogą. Koszty takich lotów mogą sięgać setek tysięcy funtów.
Loty deportacyjne
Użycie prywatnych samolotów do deportacji pojedynczych osób jest rzadkie i stosowane głównie wobec osób szczególnie utrudniających procedurę usunięcia z kraju. Firma Mitie podkreśla, że stosuje rygorystyczne polityki bezpieczeństwa i ochrony zdrowia.
Rzecznik Home Office zaznaczył, że deportacje będą kontynuowane. A tę konkretną sprawę badają odpowiednie służby.