Igrają z policją w Hiszpanii. Turyści nie wiedzą, że też mogą być ukarani
Lokalna policja poinformowała, że na Teneryfie podczas tegorocznej akcji zatrzymano 10 osób za handel podrabianymi towarami o rynkowej wartości ponad 1,2 mln euro (ponad 5 mln zł). Za zakup takich produktów w Hiszpanii ukarani mogą być także niczego nieświadomi turyści.
W ostatnich kilku miesiącach w mediach społecznościowych pojawiło się wiele nieco humorystycznych filmików, które pokazują mało skuteczną walkę policji z nielegalnymi handlarzami w turystycznych kurortach w Hiszpanii, np. na Balearach oraz Wyspach Kanaryjskich.
Turyści nabierają się na podrobione towary
Nielegalne stragany oraz sprzedawcy na plaży to zmora popularnych wśród turystów miast oraz kurortów wypoczynkowych.
Można tam spotkać głównie ciemnoskórych mężczyzn i kobiety, którzy przy deptakach rozkładają swoje koce, na których każdego dnia oferują m.in. torebki, okulary przeciwsłoneczne, czapeczki, koszulki piłkarskie, zegarki i pamiątki. Oczywiście niby markowe, a jednak okazuje się że podrabiane.
Plaża nad Bałtykiem zamarzła. Można jeździć na łyżwach
Zazwyczaj sprzedawcy opowiadają, że np. koszulka FC Barcelony za 25-40 euro jest oryginalna, a torebka Chanel za 20-30 euro została sprowadzona z ekskluzywnych sklepów w Europie. Nie wspominając o podróbkach zegarków. Oczywiście bez żadnej gwarancji. Koc plażowy kosztuje w sklepie ok. 8 euro, a u sprzedawców na plaży nawet 30 euro. Oczywiście można się targować przy takiej marży, ale nie każdy turysta o tym wie, że w efekcie i tak przepłaci.
Napoje na plaży w puszkach kosztują ok. 2 euro, tymczasem w sklepie można je kupić za około 0,80 euro (ok. 4 zł). Trzeba też uważać na zakup własnoręcznie przygotowywanych napojów np. Mohito, które jednak tak nie smakują. Poza tym z powodu braku zachowania podstawowych wymogów sanitarnych mogą spowodować zatrucie pokarmowe i problemy przez kilka kolejnych dni wakacji. Na plażach można też kupić kawałki arbuza, melona, ananasa i kokosa. Często zdarza się również, że pod pozorem sprzedaży innych przedmiotów oferowane są dyskretnie… narkotyki lub znane środki na potencję.
Gdy pojawia się policja, znikają w mgnieniu oka
Taka sprzedaż nie jest legalna. W internecie można znaleźć wiele filmików, na których widać, jak szybko nielegalni sprzedawcy potrafią zamknąć swoje stoisko i uciec przed policją.
Gdy pojawia się policja, to sprzedawcy okrzykami lub telefonami szybko się komunikują, pospiesznie zarzucają wór z towarami na plecy i uciekają. Sprzedawcy z plaży mają też inny sposób. Gdy jedzie policja to potrafią wtopić się w tłum i… błyskawicznie siadają na piasku lub na kocu przypadkowego, nieco zdumionego turysty, aż radiowóz nie zniknie z pola widzenia.
Ukarani mogą być nie tylko sprzedawcy, ale i turyści
Od 2018 r. kary dla sprzedawców w Hiszpanii wynoszą między 750 a 1500 euro (320 – 6450 zł), ale są problemy z ich egzekwowaniem. Handlujący, którzy często nie mają przypisanego adresu zamieszkania, nie płacą mandatów.
Ale również turyści muszą uważać, bo zakup nielegalnych towarów. Od 2024 r. grozi mandat także dla kupującego w wysokości od 200 do 750 euro (ok. 850 – 3200 zł). Te przepisy miały skutecznie zniechęcić turystów od wydawania pieniędzy u nielegalnych handlarzy, co z kolei mogłoby spowodować, że nie będzie im się opłacało dalej funkcjonować na rynku. Jednak problem nie zniknął w Hiszpanii. A "walka z wiatrakami" nadal trwa.
Policja zatrzymała podczas tegorocznej akcji 10 osób podejrzanych o przestępstwa przeciwko własności przemysłowej na targowisku Los Verdes, położonym w znanym, turystycznym kurorcie Los Cristianos, w gminie Arona. Akcja została przeprowadzona jednocześnie w 14 punktach handlowych, które zajmowały się sprzedażą podrobionych produktów.
Dochodzenie zostało wszczęte po otrzymaniu szeregu skarg i zgłoszeń od przedstawicieli prawnych różnych marek handlowych, którzy ostrzegali o możliwym nielegalnym obrocie podrobionymi artykułami na różnych targowiskach na południu Teneryfy, poprzez nieuprawnione używanie chronionych znaków towarowych.
Operacja zakończyła się konfiskatą dużej liczby podrobionych artykułów, których wartość rynkowa – gdyby były oryginalne – wyniosłaby według szacunków 1 243 560 euro (ponad 5 mln zł).