Głośno o plaży w Mikoszewie. Cud natury przyciąga tam tłumy
To nie Sopot ani Międzyzdroje. To Mikoszewo, niewielka miejscowość na Mierzei Wiślanej, która kolejny raz stała się zimową stolicą Pomorza. W ubiegłym roku turyści pokochali Cypel Mikoszewski, a w tym sezonie ogromną sensacją są gigantyczne torosy, czyli lodowe wały o wysokości kilku metrów.
O torosach w Mikoszewie jest głośno już w całej Polsce.
Torosy na Mierzei Wiślanej
To rzadkie naturalne zjawisko, które na tutejszą plażę przyciąga tysiące turystów. Te lodowe góry powstają w bardzo specyficznych warunkach i w takiej ogromnej skali na naszym wybrzeżu są rzadkością, choć w minionych latach były obserwowane między innymi także na Półwyspie Helskim.
Pojawienie się torosów jest możliwe wtedy, kiedy wiatr wieje w odpowiednim kierunku, czyli w stronę lądu. Najpierw z powodu odwilży lub albo ciśnienia pokrywająca morze kra zaczyna się łamać. Następnie silne podmuchy wyrzucają ją na ląd, tworząc warstwowe góry lodu, często sięgające nawet kilku metrów wysokości i tworzące swego rodzaju naturalny mur pomiędzy wodą a plażą.
Naszym rodzimym torosom wciąż brakuje wiele do tych rekordowych, bo kilkunastometrowych, które występują na jeziorze Bajkał czy na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych, ale i tak stanowią ogromną atrakcję dla turystów. Te w Mikoszewie osiągnęły wysokość nawet 3 m i sprawiły, że krajobraz plaży nieopodal ujścia Wisły, przypomina bardziej bezkresne połacie Arktyki, niż wybrzeże Morza Bałtyckiego.
Spacer tak, ale z rozsądkiem
Dzięki torosom Mikoszewo przeżywa kolejny najazd turystów, którzy na własne oczy chcą zobaczyć cud natury na nadbałtyckiej plaży. Sprzyja temu utrzymujący się mróz oraz zapowiadana przez meteorologów piękna, słoneczna pogoda.
Przypominamy więc, że lodowe formacje są bardzo śliskie, a upadek z wysokości dwóch czy trzech metrów może skończyć się poważnymi konsekwencjami. W minioną sobotę podczas spaceru po jednym z torosów ześlizgnął się z jego szczytu nastolatek, który po uderzeniu głową w lód stracił przytomność. Interweniowały służby ratownicze, a poszkodowanego zabrał z plaży śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Akcja ratunkowa obnażyła także brak rozsądku u wielu turystów. Zaparkowane wzdłuż ulic i duktów dojazdowych samochody blokowały drogę ewakuacyjną i w efekcie pojazdy służb ratunkowych nie mogły wydostać się z plaży. Duża część kierowców nie reagowała jednak na apele i komunikaty ws. usunięcia aut.
Mikoszewo - cud natury
W ubiegłą zimę z plaży w Mikoszewie wyłonił się cypel, nazwany później Cyplem Mikoszewskim. Zdjęcia piaszczystej łachy w kształcie serca obiegły całą Polskę, a zimową plażę na Mierzei Wiślanej odwiedziły tysiące turystów.
Cypel otrzymał nawet własny kod pocztowy, a wielu znawców twierdziło, że niebawem połączy się z Mewią Łachą i utworzy unikatowe, śródlądowe morskie jezioro. Jednak cypel po kilku miesiącach praktycznie zniknął i pozostało po nim tylko zakrzywienie piaszczystej plaży. W tym roku Mikoszewo serwuje nam jednak kolejną atrakcję, która znów działa jak magnes.