Niesamowite, co się dzieje w Bangkoku. Prawdziwe szaleństwo od kilkunastu dni
Chiński Nowy Rok świętowany jest przez miliardy ludzi, nie tylko w Chinach. Oznacza także masowe podróże po całym świecie dla milionów osób, które właśnie w tym okresie decydują się odwiedzić swoich najbliższych. Jeśli ktoś lubi świętować Nowy Rok, to chyba lepszego miejsca niż Tajlandia nie mógł sobie znaleźć, bo tutaj świętujemy Nowy Rok trzy razy - relacjonuje Adam Widomski, który jest obecnie na miejscu.
17 lutego rozpoczął się Rok Ognistego Konia. Ma przynieść postęp i rozwój, bo koń symbolizuje pasję, energie i odwagę. Jest też jednak oznaką nieprzewidywalności.
Chiński Nowy Rok nie ma stałej daty, wyznacza się ją co roku według kalendarza księżycowego. Cykl powtarza się co 12 lat. Jego poszczególne części są związane z symbolami zwierząt oraz jednym z żywiołów – ogniem, wodą, metalem, drewnem lub ziemią. 17 lutego przechodzimy z roku Drewnianego Węża w rok Ognistego Konia, symbolizujący postęp i energię i odważne działania.
Chiński Nowy Rok
Chiński Nowy Rok świętowany jest przez miliardy ludzi na całym świecie. W tym czasie miliony osób podróżują. Do Bangkoku co roku przyjeżdża blisko 20 milionów turystów, z czego znaczna część właśnie w okresie świętowania Chińskiego Nowego Roku. Wielu z nich to Chińczycy, którzy albo odwiedzają rodziny, albo wybierają ten kierunek na kilkunastodniowe wakacje w ciepłym i tanim kraju.
Ale w China Town w Bangkoku pojawiają się też tysiące turystów innych narodowości. Przyciągają ich kolory, smaki i słynna na cały świat magia tego miejsca.
Czerwone odstrasza zło
Już kilkanaście dni przed oficjalną datą rozpoczęcia Nowego Roku ulice w chińskich dzielnicach na całym świecie wypełniają stragany, streetfoodowe stoiska i wszechobecne czerwone lampiony i ozdoby.
Dlaczego czerwień? Ten kolor ma przynosić szczęście oraz bronić przez złem. Taki przesąd wywodzi się z prastarych legend. To właśnie czerwonego koloru i hałasu fajerwerków bał się żyjący w oceanie potwór Nian, który w przeddzień Nowego Roku pustoszył chińskie wioski, pożerając ludzi, zwierzęta i plony.
Chiński Nowy Rok w Bangkoku
Do samego Bangkoku w lutym przyjedzie łącznie kilka milionów Chińczyków. Dziesiątki milionów będą podróżować po całym świecie, a w samych Chinach, które są ogromnym krajem co roku rezerwuje się blisko 10 miliardów połączeń lotniczych, autobusowych czy kolejowych. Wszystko dlatego, że Chiński Nowy Rok jest dla wielu jedyną okazją do kilkudniowego urlopu i spotkania z najbliższymi.
Główna ulica China Town w Bangkoku na okres celebrowania nadejścia roku Ognistego Konia wieczorem świeci się w wielu odcieniach czerwieni. Szeroka aleja Yaowarat zamienia się w streetfoodowy raj i miejsce pełne zapachów i kolorów. Każdego dnia przychodzi tu kilkadziesiąt tysięcy ludzi, wiec panuje ogromny ścisk, ale też absolutnie niepowtarzalna atmosfera.
Kilka minut spacerem stąd znajduje się najważniejsza świątynia w tej części miasta – Wat Mangkon. Otwiera swoje bramy zarówno dla turystów, jak i składających dary i proszących o szczęście w rozpoczętym właśnie roku. Tu także wszystko mieni się w każdym możliwym odcieniu czerwieni. Wat Mangkon jest całkowitym kontrastem dla ciasnej, pełnej hałasu i chaosu Yaowarat. Tu panuje cisza i atmosfera zadumy. Aż trudno uwierzyć, że tuż za bramą bije serce jednej z największych i najgłośniejszych metropolii świata.
Nowy Rok aż trzy razy. Tylko w Tajlandii
Co ciekawe, mieszkańcy Tajlandii świętują nowy rok aż trzy razy. Pierwszy raz 1 stycznia, wtedy, kiedy większość państw na całym świecie, pomimo że tradycyjny tajski nowy rok przyjdzie dopiero w kwietniu. Oficjalnie rok 2569 rozpoczął się zatem ponad miesiąc temu. To efekt decyzji sprzed ponad 80 lat, mającej na celu dostosowanie się do międzynarodowych standardów. 2569 to nie pomyłka, bo Tajowie liczą lata od daty śmierci Buddy, więc do naszego roku z kalendarza gregoriańskiego należy dodać 543 lata.
Drugi raz nadejście nowego roku w Tajlandii obchodzi się właśnie w lutym, wraz z chińską celebracją.
Trzecie obchody nadejdą w kwietniu, kiedy Tajowie będą świętować wówczas Songkran. To jedno z najważniejszych świąt w Tajlandii, które łączy tradycyjne wizyty w świątyniach i obmywanie figur Buddy z gigantyczną, ogólnokrajową wodną bitwą na ulicach, przypominającą nasz rodzimy Śmigus – Dyngus. Tyle że nasz Lany Poniedziałek jest zabawą przedszkolaków w porównaniu ze skalą świętowania na tajskich ulicach, po których leją się hektolitry wody.