Polka mieszka w Szanghaju. "Chińczycy to przesądny naród"

Do Szanghaju wyjechała na roczny staż, ale została zdecydowanie dłużej. Dziś w mediach społecznościowych chętnie dzieli się kadrami i opowieściami ze swojego życia w Chinach. O tym, jak wyglądają obchody Chińskiego Nowego Roku i czego można się spodziewać w Roku Konia opowiada w rozmowie z WP Weronika Truszczyńska.

Weronika Truszczyńska mieszka w Szanghaju od dziesięciu latWeronika Truszczyńska mieszka w Szanghaju od dziesięciu lat
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne
Sylwia Król

Sylwia Król: Mieszkasz i pracujesz w Chinach, o czym chętnie opowiadasz nie tylko na YouTubie czy w swoich mediach społecznościowych, ale także w podcaście "Mao powiedziane", który prowadzisz wspólnie z Piotrem Sochoniem i Nadią Urban. Jak to się stało, że zamieszkałaś akurat tam?

Weronika Truszczyńska: W Chinach, a dokładnie w Szanghaju, mieszkam już od dziesięciu lat. Przyjechałam tutaj początkowo tylko na roczny staż, jednak zostałam i skończyłam studia sinologiczne. Szanghaj, jeszcze przed przyjazdem, był dla mnie pierwszym wyborem, więc bardzo się ucieszyłam, że zamieszkałam akurat tutaj. Chiny oferują stypendia dla obcokrajowców, studiowałam więc z wieloma studentami z krajów Azji Południowo-Wschodniej, takich jak Tajlandia, ale również z Japończykami i Koreańczykami.

W okresie pandemii obroniłam pracę magisterską i wówczas stało się dla mnie jasne, że moja przyszłość będzie w jakiś sposób związana z Chinami, bo w Polsce, w przeciwieństwie do innych krajów europejskich, takich jak np. Włochy, diaspora chińska praktycznie nie istnieje, przez co też tych szans na pracę dla osób znających język chiński nie ma zbyt wielu.

Skoki w Atlantyk. Coasteering na Maderze

Opowiedz, jak wyglądają studia w Chinach.

To jest w ogóle bardzo ciekawy temat, bo o ile w Europie okres studiów to już jest taki czas powolnego wchodzenia w dorosłość, o tyle w Chinach wygląda to nieco inaczej. Śmiało można powiedzieć, że chińscy studenci są mniej samodzielni niż ich zachodni odpowiednicy.

Tak naprawdę Chińczycy, idąc na studia przechodzą z jednej szkoły do kolejnej, gdzie dalej są traktowani trochę jak dzieci. Mieszkają w akademikach, które są zamykane o godz. 23, a ich przełożeni dość mocno ich kontrolują. Posiłki jadają w stołówkach, więc nie muszą się martwić o gotowanie. Zresztą, nawet gdyby chcieli, nie mają takiej możliwości, bo w chińskich akademikach nie można trzymać sprzętów kuchennych, a niewiele akademików oferuje wspólną kuchnię.

Praca na studiach nie jest dobrze widziana, więc i ta samodzielność młodych Chińczyków, których nadal utrzymują rodzice jest ograniczona. Zresztą nie tylko praca jest źle widziana na studiach, randkowanie również. Student w Chinach ma się po prostu uczyć.

Weronika Truszczyńska prowadzi podcast "Mao powiedziane"
Weronika Truszczyńska prowadzi podcast "Mao powiedziane" © Archiwum prywatne

Panuje, chyba dość uzasadnione, przekonanie, że język chiński to jeden z trudniejszych języków do nauki. Niektórzy uważają wręcz, że trudno jest go opanować, będąc dorosłym, dlatego warto tę naukę rozpocząć już w wieku przedszkolnym. To prawda?

Moim zdaniem, a chyba jestem tego doskonałym przykładem, języka chińskiego jak najbardziej można się nauczyć, będąc dorosłym. Nie bez powodu do Chin przyjeżdżają obcokrajowcy i się go uczą właśnie na studiach, więc zdecydowanie jest to możliwe. Sami Chińczycy są zresztą bardzo pozytywnie nastawieni do osób, które chcą się nauczyć ich ojczystego języka.

Oczywiście należy pamiętać, że Chiny są ogromnym i zróżnicowanym krajem, więc chociaż językiem urzędowym jest obecnie język mandaryński, to w każdym regionie mieszkańcy mówią w swoim, często innym dialekcie. Mamy więc np. język kantoński, charakterystyczny m.in. dla prowincji Guangdong, czy szanghajski, w którym mówią mieszkańcy Szanghaju i okolic.

  • Weronika chętnie dzieli się kadrami ze swojego życia w Chinach.
  • Weronika studiowała w Szanghaju.
[1/2] Weronika chętnie dzieli się kadrami ze swojego życia w Chinach. Źródło zdjęć: Archiwum prywatne |

17 lutego rozpoczęły się obchody Chińskiego Nowego Roku. Jak ten czas wygląda w Chinach?

Co prawda po rewolucji z 1911 r., kiedy upadło cesarstwo i założono republikę, Chiny oficjalnie przeszły na kalendarz gregoriański, ale Chiński Nowy Rok pozostał najważniejszym świętem, które celebrują Chińczycy. W tym roku obchody Chińskiego Nowego Roku rozpoczynają się w połowie lutego, co jest dość późnym terminem, gdyż zwykle przypadają one na okres mniej więcej końca stycznia.

Jest to święto bardzo rodzinne, raczej kameralne, które w jakimś sensie bardziej przypomina nasze Boże Narodzenie niż Sylwestra. Ważnym elementem obchodów jest wywieszanie na drzwiach chińskiego znaku Fu zapisanego na czerwonym papierze, który symbolizuje szczęście i dobrobyt. Zamiast prezentami czy upominkami, Chińczycy obdarowują się czerwonymi kopertami z pieniędzmi.

W ogóle sam kolor czerwony podczas Chińskiego Nowego Roku jest bardzo istotny, bo symbolizuje nie tylko szczęście, ale też pomyślność i bogactwo. Cykl Noworoczny kończy się wraz ze Świętem Latarni, które w tym roku przypada w dniu 3 marca. Oczywiście to nie oznacza, że cały ten czas jest w Chinach czasem wolnym od pracy. Samego wolnego jest około tygodnia, przy czym niektóre dni trzeba jeszcze potem odpracować.

  • Kolor czerwony symbolizuje w Chinach szczęście i dobrobyt.
  • Chiński Nowy Rok jest hucznie obchodzony przez Chińczyków.
[1/2] Kolor czerwony symbolizuje w Chinach szczęście i dobrobyt. Źródło zdjęć: Archiwum prywatne |

Rok 2026 to według kalendarza chiński Rok Konia, który ma symbolizować intensywny czas. Chińczycy wierzą w tego rodzaju przepowiednie?

Chińczycy to rzeczywiście raczej przesądny naród, więc oni faktycznie wierzą w tego typu rzeczy. Bardzo popularne są tutaj takie horoskopy na całe życie, które opisują potencjalne zagrożenia dla osób urodzonych w roku określonego zwierzęcia. Przykładowo, jeśli horoskop mówi o tym, że ktoś może mieć w przyszłości problemy ze zdrowiem bądź skłonność do uzależnień, to Chińczycy potraktują to bardzo poważnie.

Zwierząt w kalendarzu jest dwanaście i każde z nich niesie ze sobą jakieś przesłanie. Jako że koń jest zwierzęciem, które szybko biega, nadchodzący rok może być nie tylko dynamiczny, ale też pełen bardzo gwałtownych, czasem niespodziewanych zmian, choć niekoniecznie dobrych.

Każdemu zwierzęciu przypisane są jakieś cechy. Dwa lata temu przykładowo przypadał Rok Smoka, który jest powszechnie uważany za pozytywny, natomiast dzieci w nim urodzone za bardzo zdolne. Z przeprowadzonych jakiś czas temu badań wynika, że właśnie na dzieci urodzone w Roku Smoka rodzice nakładają potem największą presję, aby te oczekiwania spełniły. Generalnie panuje przekonanie, że najtrudniejszym rokiem dla każdego jest rok zwierzęcia, w którym się urodził. Mijający rok, który był Rokiem Węża, mógł więc dać się we znaki osobom, których patronem jest właśnie wąż.

Weronika Truszczyńska po studiach została w Szanghaju
Weronika Truszczyńska po studiach została w Szanghaju © Archiwum prywatne

Wspominałaś o presji nakładanej przez rodziców na dzieci urodzone w Roku Smoka, ale ta presja jest chyba czymś charakterystycznym dla dzisiejszych Chin, o czym wspominasz też w swojej książce pt.: "Chiny jednego dziecka", którą napisałaś wspólnie z Piotrem i Nadią?

To prawda. W kontekście azjatyckich matek często pojawia się takie pojęcie jak "Tiger Mom", czyli "matka tygrysica", które jest używane do zdefiniowania formy rygorystycznego rodzicielstwa, które przez wysokie wymagania i pewną presję nakładaną na dzieci, ma w nich wzbudzić ambicję i niejako wymóc lepsze wyniki w nauce. Zjawisko to jest jednak bardziej związane z imigrantami z Azji, którzy wyjechali np. do Stanów Zjednoczonych i inwestują w edukację swoich dzieci, aby te osiągały sukcesy większe od swoich rówieśników.

W Chinach sytuacja wygląda trochę inaczej. Tutaj rodzice, mimo że są świadomi presji nakładanej na dzieci, boją się jednocześnie, że jeśli nie wyślą ich na dodatkowe zajęcia już w wieku trzech czy czterech lat, to zostaną one z tyłu, za rówieśnikami.

Warto tutaj wspomnieć, że o ile w Europie uczniowie rywalizują o miejsce w jak najlepszym liceum, bądź na studiach, w chińskich miastach ta rywalizacja dotyczy już kilkulatków, idących do szkoły podstawowej.

Istnieje więc coś takiego, jak "pakiet idealnego dziecka". Takie dziecko powinno się uczyć przynajmniej jednego języka. Standardem jest oczywiście język angielski, ale w bogatszych domach popularne są także dodatkowe języki jak francuski lub japoński. Poza językiem dzieci uprawiają także sport, np. jazdę konną, pływanie lub balet. Raczej stawia się na sporty indywidualne, w którym dziecko będzie konkurować z innymi. Pakiet dopełnia gra na instrumencie, którym często jest fortepian lub skrzypce, chociaż w ostatnich latach, gdy gospodarka się załamuje, część rodziców rezygnuje z drogich instrumentów.

Wszystko to jest wynikiem realizowanej do 2015 r. polityki jednego dziecka, która tylko wzmogła konieczność inwestowania w miejskich jedynaków. Dzisiaj funkcjonuje ona pod postacią polityki trójki dzieci, nadal jednak jej wpływ na kształt współczesnego społeczeństwa chińskiego jest ogromny.

Źródło artykułu: WP Turystyka
Wybrane dla Ciebie
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Powstają jak grzyby po deszczu. Nowa atrakcja tuż za polską granicą
Powstają jak grzyby po deszczu. Nowa atrakcja tuż za polską granicą
Jest gigantyczna. To duma mało znanego miasteczka
Jest gigantyczna. To duma mało znanego miasteczka
Polskie miasto szykuje się na najazd. Bilety podrożały siedmiokrotnie
Polskie miasto szykuje się na najazd. Bilety podrożały siedmiokrotnie
Miasto-bajeczka. Magiczne miejsce, w którym łatwo się zakochać
Miasto-bajeczka. Magiczne miejsce, w którym łatwo się zakochać
Gigantyczne, sztuczne jezioro powstanie w centrum Polski. Będzie głębsze niż Hańcza
Gigantyczne, sztuczne jezioro powstanie w centrum Polski. Będzie głębsze niż Hańcza
Dla nas mecz na pewno nie będzie przegrany. Na koszulkach mamy dwa orły
Dla nas mecz na pewno nie będzie przegrany. Na koszulkach mamy dwa orły
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥