Niezwykły jarmark świąteczny. Mimo 30 st. C, cztery razy dziennie pada tu śnieg
Największy w Tajlandii jarmark świąteczno-noworoczny tradycyjnie przyciąga tysiące turystów. Mimo że w tej części świata nie obchodzi się Świąt Bożego Narodzenia, to tradycja jarmarków świątecznych jest tu bardzo długa. Wszystko oczywiście z powodu milionów turystów, którzy chcą poczuć świąteczny klimat.
Przełom roku jest najbardziej popularnym okresem turystycznym w Azji Południowo-Wschodniej. Szacuje się, że jarmark w Bangkoku każdego dnia odwiedza kilkadziesiąt tysięcy gości. Pewnie dlatego ceny na jarmarku świąteczno-noworocznym są kilka razy wyższe od tych, jakie na co dzień obowiązują w Tajlandii i jakie można znaleźć na ulicznych targach ze streetfoodem.
Strefa z jedzeniem – znaleźliśmy truskawki i pierogi!
Jarmark jest miejscem, gdzie obok atrakcji dla najmłodszych znajduje się także wielka strefa z jedzeniem. Królują oczywiście lokalne specjały, takie jak grillowane szaszłyki, zwane tu satay. W zależności od składu kosztują w przeliczeniu od 5 do 8 zł za sztukę. Są też ogromne krewetki z rusztu za 30 do 45 zł za porcję.
Różnego rodzaju zawijane sajgonki, naleśniki czy samosy za 22 zł dostaniemy tu z sosami i sałatą. Mamy też krojone w kawałki, nadziewane na grillową wykałaczkę i smażone ośmiornice i kalmary za kilka do kilkunastu zł.
Ale trafiliśmy też na produkty, które przypominają nam o polskiej kuchni. Absolutnie egzotyczne w tej części świata truskawki w czekoladzie kosztują 10 zł za porcję, a "nasz" zakręcony ziemniak z przyprawami można kupić za 9 zł.
No i hit tajskiego jarmarku – pierożki z patelni. Co prawda to pierożki gyoza z mięsem, a nie z kapustą i grzybami, ale zdecydowanie przypominają nam o świątecznym stole.
Mamy także różnego rodzaju muszelki i małże po 4 zł za sztukę, duże porcje panierowanych kurczaków, no i oczywiście króla tajskiego stołu – klasycznego świątecznego pad thaia za 15 zł. Za tyle samo możemy też kupić lokalny specjał - porcję duriana, najbardziej śmierdzącego owocu świata.
Tym, co sprawia jednak największą radość gościom jarmarku, jest padający śnieg. Tylko teraz, w samym centrum Bangkoku, mimo temperatury ponad 30 st. C, cztery razy dziennie nad jarmarkiem rozpylany jest sztuczny śnieg. Cieszą się i dorośli i dzieci, a wiele osób korzysta z kilkuminutowego show, żeby zrobić sobie niepowtarzalne zdjęcia.