Nowe zasady w wakacyjnym raju. Władze zaostrzają przepisy
Zmieniają się zasady przyznawania turystycznych wiz w jednym z najbardziej popularnych jesienno-zimowych wakacyjnych krajów. Władze Tajlandii chcą walczyć z tymi, którzy przebywają w ich kraju bez zezwolenia albo wykorzystują dziury w przepisach.
Oto najważniejsze zmiany, które czekają turystów. Rząd wprowadza maksymalną liczbę dni, jakie w kalendarzowym roku będzie można legalnie spędzić w Królestwie Tajlandii. Długoterminowi turyści nie będą mogli korzystać z tzw. Visa-runs, które od teraz stają się nielegalne. Nowością jest też fakt, że 60-dniowa wiza będzie mogła być przedłużona tylko raz, o 30 dni. Drugie przedłużenie przewidziane nowymi przepisami w praktyce jest tylko siedmiodniowym okresem na upuszczenie kraju. Osoby, które wcześniej były notowane podczas wielokrotnych prób przekroczenia granic z Birmą albo Kambodżą, otrzymają pełen zakaz wjazdu do Tajlandii.
Nowe, zaostrzone przepisy zostały ogłoszone w drugiej połowie listopada ze skutkiem natychmiastowym.
Utrudnienie dla turystów
Mogą one być uciążliwe także dla osób legalnie podróżujących po Azji południowo-wschodniej. Tajlandia, a przede wszystkim Bangkok, jest centralnym hubem komunikacyjnym w tej części świata, przez który przemieszczają się zwiedzający Wietnam, Kambodżę, Laos, Malezję czy Filipiny.
Może się okazać, że przy trzecim lub kolejnym wjeździe do Tajlandii, nawet na okres kilku dni, będzie trzeba wykazać się szeregiem dokumentów i potwierdzeń wskazujących na turystyczny charakter pobytu. Stanie się tak dlatego, że trzeci i każdy kolejny wjazd do Tajlandii w roku kalendarzowym może zostać potraktowany jako kolejne przedłużenie wizy, na które nowy system nie zezwala.
Tropikalny raj z bezpośrednimi lotami. "Jednych zachwyca, a innych przeraża"
Biuro imigracyjne zaostrza weryfikację osób wjeżdżających do Tajlandii, a polecenie wprowadzenia nowych przepisów wydał sam premier Anutin Charnvirakul. Dane imigracyjne pokazują, że bardzo wiele osób przebywa w Tajlandii tylko dzięki nieszczelnemu systemowi oraz przypadkom korupcji podczas kontroli granicznej, a ich pobyt nie ma charakteru turystycznego. W związku ze zwiększoną aktywnością przestępczą prowadzoną przez obcokrajowców, od listopada tego roku limit dozwolonego pobytu w Tajlandii został skrócony do 90 dni w roku kalendarzowym.
Zmiana przepisów dotknie przede wszystkim tych, którzy korzystali z tzw. Visa runs, czyli jednodniowych wycieczek i wyjazdów do Birmy i Kambodży, dzięki którym odnawiali 60-dniową wizę tajską. Dzięki takim zabiegom wiele osób przebywało na terenie Tajlandii nawet kilka lat.
Poza tym Tajlandia zmaga się z coraz większą liczbą nielegalnych aktywności, takich jak internetowe scamy czy hakerstwo, prowadzonych miedzy innymi przez obywateli krajów Europy Wschodniej czy Chin, którzy w turystycznym raju pozostają niezauważeni i bezkarni. Większość z nich przedłuża wizy, korzystając z dziury w prawie, którą Tajlandia chce załatać.
Stawiają na jakościową turystykę
- Nowe, szczelniejsze przepisy mogą nieco wydłużyć procedurę wjazdową, szczególnie w godzinach szczytu – mówi Pol Maj Cheongron, szef Biura Imigracyjnego Królestwa Tajlandii w oficjalnym komunikacie. - Nasze działania nie mają na celu odstraszenia turystów, ale przyciągnięcie jakościowej turystyki i tych, którzy mają dobry wpływ na ekonomię Tajlandii.
To nie pierwszy raz, kiedy Tajlandia zmienia wewnętrzne przepisy związane bezpośrednio z bardzo istotnym dla kraju segmentem turystycznym. W ciągu ostatnich kilku lat wprowadzono tam między innymi wydłużenie wizy turystycznej z 30 do 60 dni, a także szeroki wachlarz wiz długoterminowych.
Tajlandia zalegalizowała również całkowicie sprzedaż i używanie marihuany. Z tego pomysłu wycofała się jednak już po kilkunastu miesiącach. Powodem były między innymi liczne akty agresji i setki przestępstw popełnianych przez turystów będących pod wpływem narkotyków. - Turyści z Zachodu nie dorośli do tego, żeby w sposób odpowiedzialny korzystać z tego, co oferuje złagodzenie przepisów – mówiła mi zaprzyjaźniona taksówkarka, ale w podobnym tonie sytuację komentowali inni Tajowie, reagując na coraz częstsze doniesienia o wybrykach w turystycznych regionach kraju, takich jak Pattaya czy Phuket.
Jesienią tego roku zaostrzono także zakaz sprzedaży alkoholu, obowiązujący w godzinach popołudniowych, pomiędzy 14 a 17. Na prośbę i liczne wnioski przedstawicieli branży turystycznej, władze Tajlandii wróciły jednak do poprzednich regulacji, kiedy zakazom nie podlegały licencjonowane bary i restauracje, a jedynie sklepy.