Turyści zwiedzają w smogu. "Wisi od kilkunastu dni"
Styczeń i luty to miesiące, w których do Bangkoku przylatują setki tysięcy ludzi z całego świata. To jednak także okres skrajnie wysokiego poziomu zanieczyszczenia powietrza. Turyści często nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. Szczególnie osoby z chorobami układu krążenia powinny zachować ostrożność i używać specjalnych maseczek, które można kupić na każdym kroku.
Jak relacjonuje Polak, obecny na miejscu, miasto wygląda jak z koszmaru.
- Nad centrum wisi od kilkunastu dni ciężki smog, a to miejsce jest najbardziej atrakcyjne z perspektywy turysty - mówi Adam Widomski, który na miejscu jest od kilku tygodni.
Normy przekroczone nawet kilkanaście razy
Zawartość najgroźniejszej frakcji zanieczyszczeń przekracza normy nawet kilkanaście razy, szczególnie w centralnych dzielnicach, w których znajdują się wszystkie najważniejsze turystyczne trasy i zabytki stolicy Tajlandii. Lokalne władze zalecają używanie maseczek przeciw smogowych, a w skrajnych przypadkach pozostawanie w domu w godzinach największego upału. Nie zaleca się też w okresie podwyższonego poziomu smogu korzystania z zewnętrznych siłowni i aktywności związanych z wysiłkiem fizycznym.
Widomski uważa, że warto zastanowić się nad rezerwacją hotelu poza ścisłym centrum Bangkoku, w miejscach z niższym stężeniem szkodliwych substancji w powietrzu. Poziom zanieczyszczeń w Bangkoku rośnie w okresie od grudnia do marca, osiągając swoje maksimum na przełomie stycznia i lutego.
Zima w Tajlandii
Zima w Tajlandii to pora sucha, więc przez kilka miesięcy nie ma wiatrów i deszczu, które przewiewają lub zmywają pył z powietrza nad miastem. Dodatkowo to okres wypalania traw - procederu, z którym władze Tajlandii bezskutecznie walczą od lat. Swoje dokładają też chmury zanieczyszczeń znad południowych przemysłowych regionów Chin, które masy powietrza ciągną na południe.