Spór o drzewa w Berlinie. Na realizację projektu chcą wydać 3 mld euro
Plan stolicy Niemiec zakłada posadzenie miliona drzew do 2040 r. Projekt, na którego realizację łącznie ma zostać przeznaczone ok. 3 mld euro, spotkał się jednak z krytyką ze strony ekspertów i części polityków, głównie z powodu niejasnego finansowania ze specjalnego funduszu na infrastrukturę i ochronę klimatu.
Berlin chce do 2040 r. mieć milion nowych, zdrowych drzew wzdłuż arterii, na terenach zielonych oraz w nowych mini parkach. Wstępny koszt inwestycji szacuje się na ok. 3 mld euro (ok. 12,7 mld zł), a realizacja projektu została przyjęta przez senat. Ustawa o dostosowaniu do zmian klimatu, opracowana przez obywatelską inicjatywę, zdobyła poparcie wszystkich partii z wyjątkiem AfD; koalicja CDU-SPD wprowadziła kilka zmian, aby uniknąć referendum.
Chcą stworzyć w mieście zieloną oazę
Projekt, przygotowany przez ponad 20 ekspertów w marcu 2024 r., w ciągu sześciu tygodni zebrał więcej podpisów niż wymagana liczba. Ustawa przewiduje, że do 2040 r. Berlin będzie miał milion drzew, co podwoi obecną liczbę. Plan obejmuje także tzw. wyspy chłodu, miejsca do infiltracji wody deszczowej oraz obowiązkowe plany działań na wypadek upałów. Inicjatorzy podkreślają, że jakość stanu drzew w mieście znacznie się pogorszyła, a kryzys klimatyczny ma realny wpływ na mieszkańców. Każdego roku w stolicy Niemiec wycina się więcej drzew niż sadzi, a w centrum połowa drzew jest uszkodzona.
Sam pomysł posadzenia drzew powinien przypaść do gustu wszystkim - zarówno mieszkańcom, jak i turystom, którzy chętnie wybierają Berlin jako cel krótkich city breaków i z pewnością cieszyliby się możliwością spędzania czasu w zielonym otoczeniu. Kwestia finansowania budzi jednak kontrowersje.
"Halo Polacy". Polka pokazuje Niemcy. "Tam widać największe różnice"
Kontrowersje w finansowaniu przedsięwzięcia
Nie jest jeszcze jasne, czy do pokrycia projektu zostaną wykorzystane środki ze specjalnego funduszu niemieckiego rządu na infrastrukturę i ochronę klimatu, finansowanego z zaciągniętych pożyczek. Niemieckie media zwracały uwagę, że Berlin nie jest w stanie pokryć kosztów z budżetu podstawowego, a możliwe wsparcie ze specjalnego funduszu rządu spotkało się z krytyką.
Wypowiedzi ekspertów i polityków podkreślają wagę inwestycji. Zdaniem szefowej berlińskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Berlinie (IHK) Manji Schreiner "specjalny fundusz jest nam potrzebny tam, gdzie powstają innowacje i wzrost gospodarczy". Zaznacza, że jest jedyną szansą na modernizację infrastruktury Niemiec. - Jeśli zainwestujemy 40 proc. środków w drzewa przydrożne, nie osiągniemy tych celów - podkreśliła w rozmowie z "Tagesspieglem".
- To absolutny żart - ocenił szef berlińskich liberałów (FDP) Christoph Meyer, podkreślając, że miliardy są marnowane na "symboliczną politykę i ekologiczne projekty z marzeń". Opozycja krytykuje przeznaczenie miliardów na ekologiczne inicjatywy w kontekście innych priorytetów. Wiele pytań rodzi się także wokół tematu tempa prac nad projektem.