Turystyka pod presją wojny. "Nie zwijamy żagli, gdy wieje silny wiatr"
Na jubileuszowych targach turystycznych ITB w Berlinie zamiast świętowania dominuje niepewność. Wojna USA i Izraela z Iranem uderza w linie lotnicze, hotele i wizerunek regionu Zatoki Perskiej, który miał być lokomotywą turystyki w sezonie 2026.
Na największym wydarzeniu branży turystycznej rozmowy o nowych kierunkach ustępują miejsca nerwowym spojrzeniom w telefony. Przedstawiciele branży na bieżąco śledzą doniesienia z Bliskiego Wschodu. Nawet doświadczeni gracze przyznają, że z taką skalą zakłóceń jeszcze się nie mierzyli.
- To największe wyzwanie w historii branży w regionie. Odwoływane są loty, rezerwacje hoteli, dodatkowe podróże. Wszystko trzeba przestawiać - mówi PAP jeden z przedstawicieli branży z Omanu. - Wciąż jest za wcześnie, by wychodzić z jakimikolwiek prognozami. Mogę tylko powiedzieć, że bezpieczeństwo jest najważniejsze - powiedział na konferencji prasowej inaugurującej targi Abin Loibl, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Podróży (DRV).
Turystyka w Zatoce Perskiej pod presją wojny
Według relacji z ITB, przy stoiskach państw Zatoki Perskiej panuje wyjątkowo nerwowa atmosfera. Ich stanowiska są największe, rozlokowane w najbardziej reprezentacyjnych miejscach i, w opinii wielu, najładniejsze. Region to chętnie wybierane miejsce podróży i przesiadek dla Niemców. Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) i Oman są przez DRV wymieniane jako lokalizacje, których popularność wśród niemieckich turystów wzrasta w najszybszym tempie.
Frustracja wojną jest tym większa, że niemiecka branża turystyczna przeżywa odbicie, a rok 2026 zanosił się na najlepszy od lat. Zgodnie z badaniem BAT Foundation for Future Studies, 64 proc. Niemców w ciągu ostatniego roku wyjechało na wycieczkę trwającą powyżej pięciu dni. To największy odsetek od 2005 r. - Także w niepewnych czasach wakacje są ważne dla szczęścia. Są świadomie używane jako przeciwwaga wobec stresów w pracy oraz globalnej niepewności - tłumaczył Ulrich Reinhardt z BAT Foundation.
Turyści na Bliskim Wschodzie. "Trzeba przede wszystkim zachować spokój"
Nie ma wątpliwości, że tegoroczne targi ITB różnią się od poprzednich. "Widok pustych stoisk i nieobecność wielu partnerów z regionu Bliskiego Wschodu przypomina o trudnej rzeczywistości, z jaką się mierzymy. Jednak na stoisku Visit Abu Dhabi, reprezentując rynki Polski i Rumunii, doświadczyłam czegoś budującego. Moje spotkania odbyły się niemal w komplecie. Nasi partnerzy nie tylko się stawili - przyjechali z konkretną nadzieją i jasnym przekazem: To nie pierwszy kryzys, przez który przechodzimy. Wyjdziemy z niego silniejsi" - napisała w poście na Facebooku Emilia Kubik, członkini Zarządu w SITE Poland, ekspertka w dziedzinie marketingu destynacji, komunikacji i PR.
Mniej oczywiste kierunki także cierpią
Wojna USA i Izraela z Iranem nie zatrzymuje się na głównych hubach lotniczych. Uderza także w mniej popularne, ale rozwijające się kierunki, które próbują wrócić na turystyczną mapę świata. Przykładem jest Syria, otwierająca się po latach wojny domowej. - Planujemy rozpocząć loty między Damaszkiem i Szwecją oraz Niemcami. Teraz oczywiście nie, bo wszystko jest zakłócone, ale gdy minie wojna z Iranem - mówi PAP Hassan al-Charat, starszy specjalista w syryjskim stanowisku na targach.
Takie projekty miały być symbolem normalizacji. Teraz syryjscy przedstawiciele w Berlinie mogą jedynie prezentować ofertę i liczyć, że po zakończeniu konfliktu uda się wrócić do planów połączeń z Europą.
Choć sytuacja niezaprzeczalnie jest trudna, branża stara się z nadzieją patrzeć w przyszłość. "W turystyce nie zwijamy żagli, gdy wieje silny wiatr. Wręcz przeciwnie, teraz jeszcze mocniej szukamy odpowiednich prądów, by znów popłynąć pełną mocą. To właśnie w takich momentach widać, że nasz biznes opiera się na fundamencie relacji, a nie tylko transakcji" - czytamy we wpisie Emilii Kubik.
Jubileuszowe targi ITB w cieniu kryzysu
Trwające do czwartku targi ITB, uznawane za największe tego typu na świecie, obchodzą w tym roku 60-lecie istnienia. Organizatorzy, jeszcze przed wojną, zapowiadali przedstawicieli 170 państw świata i spodziewali się 100 tys. gości. Na targach, prócz stanowisk poszczególnych krajów, w tym Polski, reprezentowane są także segmenty rynku, takie jak podróże biznesowe, turystyka LGBTQ+, turystyka luksusowa czy turystyka medyczna.
Źródło: PAP, WP