Więcej niż Polaków jest tam tylko Niemców. "To pierwszy raz w historii"
Nasi południowi sąsiedzi mają za sobą kolejny udany rok w turystyce. Czeskie hotele i pensjonaty w 2025 r. przyjęły ok. 23,6 mln gości. Wśród turystów zagranicznych bardzo wysoko uplasowali się Polacy, którzy coraz chętniej odkrywają tereny za naszą południową granicą. - Polska po raz pierwszy w historii zajęła drugie miejsce w skali całego roku - mówi w rozmowie z WP Tomáš Zukal, dyrektor Czeskiej Centrali Ruchu Turystycznego w Polsce - CzechTourism.
Czechy zanotowały w 2025 r. wzrost zarówno liczby przyjazdów, jak i noclegów wśród turystów krajowych i zagranicznych. 53,7 proc. wszystkich gości stanowili Czesi (ok. 12,6 mln), a 46,3 proc. przyjechało z zagranicy (ok. 10,9 mln).
Krajowi turyści zrealizowali 32,4 mln noclegów, co oznacza wzrost o 2,5 proc. rok do roku. W przypadku gości z zagranicy liczba przyjazdów wzrosła o 4,1 proc., a noclegów o 5 proc., do 26,8 mln.
Polacy numerem dwa wśród turystów odwiedzających Czechy
Najwięcej turystów zagranicznych przyjechało z Niemiec - aż 2 mln 347 tys., co stanowi wzrost o 1 proc. rok do roku. Na drugim miejscu znaleźli się Polacy w liczbie 939 tys. 296. Wzrost jest dużo bardziej imponujący - 11,9 proc. Na trzecim miejscu znaleźli się z kolei Słowacy z wynikiem 931 tys. 856 (wzrost o 3,9 proc.). To pierwsza taka sytuacja w historii, gdy wyprzedziliśmy tego czeskiego sąsiada.
Wyspa zachwyca po sezonie. Na ulicach słychać język polski
- Nie była to dla nas całkowita niespodzianka, ale na pewno bardzo dobra wiadomość. Już po trzecim kwartale Polska zajmowała drugie miejsce wśród rynków źródłowych, z wyraźnym dystansem wobec Słowacji - mówi w rozmowie z WP Tomáš Zukal, dyrektor Czeskiej Centrali Ruchu Turystycznego. - Jednocześnie czwarty kwartał jest historycznie silny dla ruchu słowackiego, dlatego szanse na drugie miejsce Polski w ujęciu rocznym można było oceniać mniej więcej na 50/50. Tym bardziej cieszy fakt, że dzięki bardzo dobrym wynikom w pierwszym i trzecim kwartale Polska po raz pierwszy w historii zajęła drugie miejsce w skali całego roku - podkreśla.
Tomáš Zukal zaznacza, że w samym czwartym kwartale Polska (pomimo 8 proc. wzrostu) była dopiero piątym rynkiem pod względem liczby noclegów – po Niemczech, Wielkiej Brytanii, Słowacji i USA – co pokazuje, jak istotna była stabilność wyników w pozostałych okresach roku.
- Warto przy tym podkreślić, że nie traktujemy tego w kategoriach rywalizacji ze Słowacją. To rynek nam bardzo bliski, a dane jednoznacznie pokazują, jak ogromne znaczenie mają sąsiedztwo, wzajemne relacje i codzienne kontakty - podkreśla dyrektor Czeskiej Centrali Ruchu Turystycznego. - Trzeba też pamiętać o różnicy skali – Słowaków jest około siedem razy mniej niż Polaków, a mimo to Słowacja pozostaje jednym z kluczowych rynków przyjazdowych. Cieszy nas, że również w 2025 r. ruch ze Słowacji nadal rósł, o blisko 4 proc. - zaznacza.
Na wzrost przyjazdów z Polski z pewnością ma wpływ także fakt, że w ostatnich latach powiększyła się znacznie liczba możliwości podróży do Czech. Kiedyś Polacy jeździli głównie własnym autem, obecnie mogą wybierać z szerokiej siatki połączeń - autokarowych, kolejowych i lotniczych.
Czechy jako "love brand" dla Polaków
Tomáš Zukal uważa, że z perspektywy rynku polskiego szczególnie ważna jest jeszcze jedna zmiana: po raz pierwszy od 2020 r. wydłużyła się średnia długość pobytu polskich gości. - Nadal dominują przyjazdy jedno- i dwudniowe, które utrudniają pełne doświadczenie tego, co w Czechach jest kluczowe – spokoju, koncentracji i jakości wypoczynku – ale sam trend jest bardzo pozytywny i daje solidne podstawy do dalszej pracy. Bazując na porównaniu ze Słowacją, wciąż uważam, że się Polacy i Czesi mało znają i że jest naturalna przestrzeń do podwojenia obecnego zainteresowania i liczby przyjazdów - mówi dyrektor.
Nie ukrywa, że polski rynek jest dla Czechów strategiczny, a wszystkie 14 regionów bardzo ściśle współpracuje, by jeszcze lepiej odpowiadać na oczekiwania polskich turystów.
- Polska jest w Czechach niezwykle popularna i naszym celem jest, aby Czechy były postrzegane w Polsce jako "love brand" (marka, którą kochają klienci - przyp. red.) – kraj bliski, inspirujący i nieoczywisty - wylicza. - Polacy coraz częściej interesują się mniej znanymi regionami i alternatywnymi kierunkami, co idealnie wpisuje się w czeską ofertę. Gęstość obiektów UNESCO w Czechach jest obiektywnie wyższa niż we Włoszech, a w segmencie aktywnego wypoczynku Czechy bardzo często są destynacją pierwszego wyboru - zaznacza Zukal.
Turyści w Czechach - nie tylko sąsiedzi
Poza sporym ruchem z krajów sąsiedzkich, Czechy odnotowały także wiele przyjazdów ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz Włoch.
Największy wzrost liczby odwiedzających w tym roku odnotowały takie kraje jak: Izrael (254 tys. 964, wzrost o 33,4 proc. rok do roku oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie (33 tys. 778, wzrost o 30 proc. rok do roku). Spore wzrosty odnotowano także w przyjazdach turystów z Arabii Saudyjskiej, Turcji, Japonii, Argentyny i Chin.
Tomáš Zukal tłumaczy, że u podstaw tych trendów leży kilka czynników. - Czechy są krajem ciekawym, nieoczywistym i aktywnie promowanym, stopniowo rośnie liczba połączeń transportowych, relacja ceny do jakości jest bardzo dobra, a bezpieczeństwo sprawia, że jest to miejsce sprzyjające spokojnemu zwiedzaniu i wypoczynkowi - wylicza.
Podkreśla, że głównym celem podróży dla gości z Izraela czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich pozostaje Praga, gdzie od ubiegłego roku widoczny jest dodatkowy impuls zainteresowania, m.in. dzięki popularności bestselleru Dana Browna "Tajemnice tajemnic".
- Na kolejnych miejscach znajdują się Karlowe Wary i Mariańskie Łaźnie – region uzdrowiskowy, w którym spotykają się goście z Ameryki, Azji Centralnej, Izraela, krajów arabskich, goście rosyjskojęzyczni i Niemiec. Bardzo zależy nam na tym, aby ten region w większym stopniu odkryli również polscy turyści - podkreśla dyrektor Czeskiej Centrali Ruchu Turystycznego.
Wspomniane Karlowe Wary i Mariańskie Łaźnie to najsłynniejsze uzdrowiska czeskie, które wraz z Franciszkowymi Łaźniami tworzą tak zwany trójkąt uzdrowiskowy zachodnich Czech. Miasta te kandydują do wpisu na listę UNESCO.