Wrócili z wyprawy na biegun. Podróżnik mówi o wielkiej przemianie
Marek Kamiński i jego syn Kay wylądowali na Lotnisku Chopina w Warszawie 12 stycznia 2026. Powrócili do Polski po zdobyciu Bieguna Południowego w ramach wyprawy Pole2Pole Expedition. Zaraz po przylocie spotkali się z fanami i podsumowali pierwszy etap swojej podróży.
Roczny projekt Pole 2 Pole składa się z 12 etapów, a każdy z nim porusza istotne problemy współczesnego świata. Jego zwieńczeniem ma być zdobycie Bieguna Północnego.
Nowy projekt podróżnika to nie tylko sportowy wyczyn, ale przede wszystkim podróż z misją, której celem jest zwrócenie uwagi na problemy psychiczne i wsparcie dla projektów budujących odporność psychiczną.
- Hasło, które jest myślą przewodnią wszystkich działań, jakie podejmuję w ramach tego wydarzenia, to "No limits" - mówił w rozmowie z WP Marek Kamiński jeszcze przed rozpoczęciem wyprawy. - Zależy mi na tym, by pokazać ludziom, o co walczy Fundacja Marka Kamińskiego, czyli że wszelkie limity, granice są w nas. Że to od nas zależy, czy próbujemy je przełamywać, przesuwać, pokonywać.
Ekstremalne warunki i wielka przemiana
Jak relacjonuje podróżnik na gorąco, warunki na Biegunie Południowym były bardzo trudne: minus 35 st. C, silny wiatr, white-out (ekstremalny stan, w którym nie widać horyzontu ani nierówności terenu z powodu śniegu, mgły lub zamieci śnieżnej, co prowadzi do całkowitej utraty orientacji - red). A mimo to mężczyznom udało się pokonać na Antarktydzie ponad 100 km, ciągnąc bardzo ciężkie sanki, na których załadowany mieli m.in. sprzęt, z pomocą którego przygotowywali film dokumentalny.
Marek Kamiński z wielkim przejęciem opowiadał o tym, jak jego 18-letni syn, który wcześniej nie nocował nawet nigdy w namiocie zimą, przemienił się z "chłopaka z miasta" w prawdziwego polarnika.