Ayers Rock czyli Uluru
W ciągu ostatnich dwunastu lat miałem okazję być pod tym ogromnym monolitem już sześć razy, podczas trzech pobytów strażnicy parku otworzyli drogę na szczyt, z czego oczywiście skorzystałem wchodząc na wierzchołek. Czyniłem to zawsze świadomy domniemanych przestróg i apelów Aborygenów.
W ciągu ostatnich dwunastu lat miałem okazję być pod tym ogromnym monolitem już sześć razy, podczas trzech pobytów strażnicy parku otworzyli drogę na szczyt, z czego oczywiście skorzystałem wchodząc na wierzchołek. Czyniłem to zawsze świadomy domniemanych przestróg i apelów Aborygenów.
Ayers Rock czyli Uluru
Przewodniki opisują Uluru jako największy monolit skalny na świecie, taki gigantyczny kamień z piaskowca tkwiący w czerwonym pyle australijskiego interioru, czyli w tym przypadku outbacku. Przewodniki jednak się mylą, można znaleźć przykłady większych monolitów nawet w samej Australii, a w dodatku pojawiła się teoria, że Uluru jest jednak częścią większego masywu skalnego.
Ayers Rock czyli Uluru
Nie zmienia to jednak faktu, że jest wizytówką i ikoną kraju. Zgodnie z obiegową opinią pominięcie skały podczas podróży australijskiej jest niewybaczalne i ja też tak uważam. Uważam tak nawet pomimo tego, że Australijczycy zepsuli Uluru, jak wszystkie inne większe atrakcje turystyczne w swoim kraju.
Ayers Rock czyli Uluru
Opowiem jak wejść na skałę. Jest to niezwykle proste. Dolecieć można wprost na wybudowane specjalnie dla niej lotnisko Ayers Rock (AYQ). To kuriozum w skali światowej – lotnisko wybudowane dla skały! Codziennie ląduje tu kilka boeingów z różnych miast Australii. Turyści już z okien samolotu mają okazję do ochów i achów, skała z samolotu wygląda rzeczywiście dosyć niezwykle.