Sana. Z baśni wyjęta

Poznaj Świat | dodane 2007-03-21 (11:09) 7 lat 6 miesięcy 9 dni 1 godzinę i 11 minut temu
 
(fot. Poznaj Świat)
(fot. Poznaj Świat)
„Sana to najpiękniejsze miasto, jakie widziałem! Sama zobaczysz. Będziemy mieszkali w kilkusetletniej medynie, jej najstarszej części” – mój cicerone wiedział, co mówi. W końcu do Arabii wybierał się po raz trzeci.


Już nocny przejazd z lotniska przez tkwiące w bezruchu, puste ulice wydał się podróżą w dziecięcy świat baśni. Uśpione rzędy fantazyjnych domów w pomarańczowym świetle latarni zdały się być filmową dekoracją. Podobnie jak nasz Sultan Palace Hotel, będący oryginalnym stareńkim budynkiem, jakie w medynie zamieszkują arabskie rodziny. Ornamentyką ścian lepionych z mułu i bielonym, surowym wnętrzem nie odbiegał od reszty nierealnej wręcz architektury miasta. Za jej to sprawą Sana przez długie wieki pozostawała legendarnym miejscem, które bez żadnych przeróbek mogłoby posłużyć za scenerię baśni z „Tysiąca i jednej nocy”.

Ledwie minął potop...
Jeśliby wierzyć arabskim dziejopisom, Sana byłaby najstarszym miastem świata. Założona ponoć przez Sema, syna Noego, wkrótce po spłynięciu wód potopu, mogłaby być jednym z pierwszych miejsc globu zasiedlonych przez człowieka. Zważywszy, że Arabowie podobnie jak Żydzi są Semitami, to może prawdą jest, iż – jak utrzymują – wywodzą się z rodu Sema.

Podania mówią, że przybył on do Jemenu z północy, wiedziony przez ptaka do miejsca, gdzie miał się osiedlić. Nazwał je Miastem Sema, które Biblia wspomina już jako Azal, a wieki później, gdy aglomerację opasano murami, mówiono o niej Sana, co znaczy warowna. Pierwotnie Arabię zamieszkiwali więc Żydzi. Dopiero w początkach VI wieku zawładnęli nią Abisyńczycy, wprowadzając do Sany chrześcijańskie budowle. Wkrótce, bo około 630 roku, Półwysep Arabski opanowali muzułmanie, a ich cywilizacja rozkwitała szybko. Całkowicie zniszczyli architektoniczny dorobek chrześcijan, zastępując go budownictwem islamskim i bazując na materiałach burzonych budowli. Ciekawostką jest, że Wielki Meczet w Sanie stanął w miejscu wskazanym przez Mahometa jeszcze za jego życia.

Sana została stolicą dopiero w 1918 roku, po opuszczeniu miasta przez okupujących kraj Turków, a pomimo zmiany statusu do niedawna mieściła się cała w swych stareńkich murach. Patrząc na współczesną, ponadmilionową metropolię, trudno uwierzyć, że w obwarowaniach otaczających zaledwie jej fragment czterdzieści lat temu zamykało się całe miasto. Na mapie z 1962 roku widać, iż jeszcze wtedy Sana właściwie nie wykraczała poza wiekowe umocnienia wzniesione z rzecznego mułu. Z zewnętrz murów widok musiał być niezwykły, gdy spoza nich wystawały dziwne wysokie budowle – ni to domy, ni wieże – okienkami niczym zdziwionymi oczami wpatrujące się w zielone pola upraw, które podchodziły pod miasto.

Tu czas się cofa
Odkrycia pierwszych dekad XX wieku potwierdziły zamieszkiwanie terenów obecnego Jemenu od prehistorycznych czasów. Znaleziska dowiodły funkcjonowania wysoce rozwiniętych kultur, jak królestwo Saby istniejące od około 1200 roku przed Chrystusem. Dzięki położeniu na kadzidlanym szlaku czerpało ono korzyści z upraw oraz handlu mirrą i kadzidłem, co zapewniało mu legendarne bogactwo i sławę.

W czasach królestwa stolicą tych ziem był Marib, Sana zaś ważnym punktem postoju karawan oraz – o czym świadczą kroniki z II wieku p.n.e. – głównym miejscem stacjonowania wojsk w górskim rejonie. Stolica Republiki Jemeńskiej leży bowiem na wysokości 2400 metrów n.p.m., otoczona łańcuchem jeszcze wyższych szczytów. Dziś, oblężona przez nijaką współczesną zabudowę, stara Sana wygląda bardziej iluzorycznie niż pół wieku temu...

Za Bab al-Yaman, głównym wejściem do medyny, wskazówki czasu cofają się najmniej o kilka stuleci. Mieści się tam około sześciu i pół tysiąca domów mieszkalnych, w większości ponadtysiącletnich, sto sześć meczetów i dwanaście hammamów, a że Arabowie najlepiej sprawdzają się w handlu, funkcjonuje bodaj czterdzieści zawsze zatłoczonych bazarów.

Jedynym piętnem cywilizacji są przewody elektryczne i stalowe rury wodociągowe, poprowadzone po zewnętrznych murach budynków, lecz nawet z takimi dodatkami Sana nie straciła na urodzie. Od 1984 roku UNESCO objęła ją programem ratowania miasta (na akcję „Sana”, która miała trwać pięć lat, przeznaczono 223,5 miliona dolarów, a do końca lat dziewięćdziesiątych termin jej zakończenia przesuwano kilka razy, przekraczając fundusze).

Polub turystyka.wp.pl na Facebooku

‹ poprzednia 1 2
oceń
tak 0 50%
nie 0 50%

Opinie (0)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

Ten materiał nie ma jeszcze żadnej opinii. Twoja może być pierwsza!

  • BigFarm BigFarm Symulator dla prawdziwych farmerów
  • Eurocamp
  • wycieczki
  • samoloty
  • hotele
1.
dodaj

Bądź z nami na bieżąco

pokaż więcej