Brytyjki zaatakowane w Krakowie. Jest komentarz policji
Brytyjskie turystki, które przyjechały do Krakowa na wieczór panieński, zostały zaatakowane gazem pieprzowym na Rynku Głównym. Przerażone kobiety szybko udały się do najbliższego baru, aby obmyć oczy i twarz wodą. Po kilku dniach od zdarzenia w końcu krakowska policja skomentowała sprawę.
Sześć kobiet z Wielkiej Brytanii wybrało się do Krakowa, by tam uczcić wieczór panieński jednej z nich. Świętowanie rozpoczęło się w sobotę 22 marca br. Podczas spaceru po barach i knajpach na Rynku Głównym, trzy z nich zostały zaatakowane gazem pieprzowym przez nieznanych mężczyzn. Kobiety były w szoku.
- Nie mogłyśmy otworzyć oczu. Nie wiedziałyśmy od razu, że rozpylono gaz pieprzowy, początkowo wydawało nam się, że to kwas. Myślałam, że oślepnę - relacjonowała jedna z kobiet w rozmowie z portalem Liverpool Echo, który jako pierwszy donosił o incydencie. - To było szokujące i bardzo przerażające - dodała.
Na szczęście trzy z sześciu kobiet, które szły nieco z tyłu, uniknęły ataku i pomogły reszcie grupy dotrzeć do restauracji, gdzie poszkodowane przemyły oczy wodą. Jak podkreśliła jedna z nich, chociaż incydent miał miejsce w samym centrum miasta, ok. godz. 23, żadna z obecnych tam osób nie zaoferowała pomocy.
Komentarz policji
O zdarzeniu rozpisują się brytyjskie media. Do sprawy odniosła się także krakowska policja. "Z 21 na 22 marca br. otrzymaliśmy zgłoszenie o grupie kobiet, które miały zostać zaatakowane gazem w rejonie Rynku Głównego" - przyznano w komentarzu, udzielonym "Gazecie Krakowskiej".
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Tłumy to mało powiedziane. W tym mieście na każdym kroku słychać obcy język
"Patrol, który przyjechał na miejsce, nie zastał osób zgłaszających i tym samym zdarzenie nie zostało potwierdzone. Do komisariatu do chwili obecnej nie wpłynęło zgłoszenie od osób, które miałyby zostać pokrzywdzone w wyniku tego zdarzenia" - dodał kom. Piotr Szpiech, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, cytowany przez "Gazetę Krakowską".
Traumatyczne doświadczenie
Turystki, które wróciły do Liverpoolu, zapowiedziały, że wolą więcej nie odwiedzać polskiego miasta. "Nigdy nie wrócę do Krakowa. Ludzie muszą być ostrzeżeni po tym, co nam się przydarzyło" - stwierdziły, cytowane przez brytyjskie portale.
Władze Krakowa podejmują działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa w mieście. Komisja Zrównoważonej Gospodarki Nocy opracowuje zasady odpowiedzialnego prowadzenia działalności gastronomicznej, aby zapewnić ciszę nocną i bezpieczeństwo zarówno mieszkańców, jak i turystów.
Źródło: Liverpool Echo/Gazeta Krakowska