Ceglany gigant odżył. "W PRL-u na gości nie czekały takie atrakcje jak dziś"
Na największym krzyżackim zamku na świecie ostatnio mnóstwo się dzieje. W murach gotyckiej warowni organizowane są nietypowe dla tej pory roku wydarzenia, jak warsztaty i gry terenowe oraz budzące naprawdę wielkie emocje nocne spacery po zamku. Po długich staraniach do Malborka wracają też wywiezione przed laty zabytki. Warto więc wykorzystać ferie i odwiedzić to miejsce w czasie zimowej przerwy.
Malborski zamek w zimowej scenerii wygląda absolutnie wyjątkowo. Pierwszy raz przekonałam się o tym w połowie lat 80., gdy przyjechałam do Malborka na wycieczkę z zimowiska w Stegnie. Obsypany śniegiem ceglany gigant zrobił wtedy na mnie ogromne wrażenie, choć w PRL-u na gości nie czekały takie atrakcje jak dziś.
W tamtych czasach, choć dziś trudno w to uwierzyć, wiele wnętrz było dopiero odbudowywanych po zniszczeniach wojennych lub odrestaurowywanych, dlatego dużej części jeszcze nie można było zwiedzać. Nie było też wielkich wystaw i wyposażenia. Ale nam, jako dzieciakom, już sam widok murów i rozmiar warowni wystarczyły, aby wryć się w pamięć, jako jedno z ważniejszych wspomnień z tamtego okresu.
Magia nocnego zamku
W ciągu ostatnich lat kilka razy miałam okazję zwiedzać krzyżacką twierdzę nocą. To jedna z tych atrakcji, która chyba nigdy mi się nie znudzi. Malborski zamek robi wrażenie o każdej porze, ale gdy korytarze i komnaty kryją się w nocnych ciemnościach, na zamku budzi się prawdziwa magia. Z jednej strony jest wtedy dziwnie pusto i cicho, z drugiej - każdy krok niesie się po budynku tajemniczym echem, czego za dnia nie da się usłyszeć.
Bajkowe obrazy w polskim mieście. Taki widok to wielka rzadkość
To wszystko sprawia, że wyobraźnia zaczyna działać na pełnych obrotach, a opowieści ubranych w krzyżackie płaszcze przewodników brzmią niczym opowiadane na dobranoc baśnie. Nie trzeba specjalnie się wysilać, by oczami wyobraźni zobaczyć zakonnych braci przygotowujących posiłek w zamkowej kuchni, modlących się w kościele czy wjeżdżających konno na brukowany dziedziniec.
W mroku nocy każda historia ożywa. Tym bardziej, że na nocnych trasach zwiedzania czekają tajemnicze zaułki i ciemne, wąskie klatki schodowe. Na mnie największe wrażenie robi możliwość wejścia po zmroku do zamkowego kościoła, tonącego w delikatnym, ciepłym świetle. To moim zdaniem jedno z najbardziej klimatycznych pomieszczeń na zamku, a w nocy nie ma sobie równych.
Zwykle nocne zwiedzania organizowane są w czasie wakacji. W tym roku jednak ta atrakcja dostępna jest także w czasie ferii zimowych. Zwiedzanie odbywa się w każdy piątek od 23 stycznia do 27 lutego, o godz. 18. Bilety (w cenie: 70 zł bilet normalny, 60 zł ulgowy, dzieci do 7. roku życia bezpłatnie) można kupić w kasach biletowych Muzeum Zamkowego w Malborku (do godz. 14.30), w systemie online oraz w biletomatach.
Zamkowe tajemnice
Nocne spacery to niejedyna atrakcja, która czeka na zamkowych gości podczas tegorocznych ferii. Do końca stycznia realizowany jest program edukacyjny "Ferie w Muzeum Zamkowym w Malborku", w ramach którego każdego przedpołudnia odbywają się różne zajęcia i warsztaty, kierowane do dzieci i ich opiekunów.
W czwartek 29 stycznia można np. wcielić się w średniowiecznego rzemieślnika i samodzielnie stworzyć gliniane płytki - takie same, jakie znajdują się na zamkowych posadzkach. Z kolei w piątek 30 stycznia rodzice z dziećmi mogą zwiedzić zamek szlakiem "Ptasich legend". W programie poszukiwanie skrzydlatych stworów - od orłów, sów i pelikanów, aż po bazyliszki i smoki oraz odkrywanie ich tajemnic.
Wyjątkowe wydarzenie czeka na rodziny z dziećmi w przedostatni dzień ferii na Pomorzu. W sobotę 31 stycznia w zamkowych murach odbędzie się gra terenowa, która wizytę w największej krzyżackiej twierdzy zmieni w prawdziwą przygodę. W każdym zakamarku zamku na małych i dużych będą czekały zagadki, wyzwania i tajemnice, które trzeba będzie odkryć. Informacje o biletach i godzinach warsztatów dostępne są na stronie zamku.
Zaginione zabytki, otwarte nowe wnętrza
Ferie to nie tylko okazja, by wziąć udział w wydarzeniach zorganizowanych specjalnie z myślą o zimowej przerwie w nauce, ale też świetny czas, by zobaczyć miejsca, które do niedawna nie były udostępnione turystom i poznać historię zabytków, które po wielu latach wróciły do malborskiej warowni. Jednym z najciekawszych pomieszczeń, które do tej pory można było obejrzeć jedynie przez kraty, jest zamkowy skarbiec.
Kto widział go przed zakończoną niedawno konserwację, ten wie, że niewielkie, puste pomieszczenie z białymi ścianami raczej nie kojarzyło się z miejscem przechowywania skarbów. Dziś nie tylko można do skarbca wejść, ale też obejrzeć metalowe okładziny mające zabezpieczyć składowane kosztowności, solidne skrzynie, w których je przechowywano oraz malowidło przedstawiające strażnika skarbów - bazyliszka.
Podczas prac konserwatorskich zostało też odnalezione miejsce ukrycia niemieckich skarbów w czasie II wojny światowej. Wyeksponowano również uszkodzenia, jakie zrobili rabusie, którzy w ostatnich dniach wojny i tuż po niej okradli malborski zamek.
Skarbiec to tylko jedno z pomieszczeń, które odzyskało dawny blask dzięki zakończonym właśnie pracom. Efekty działań konserwatorów można podziwiać w ramach nowo otwartej wystawy stałej "Komnaty dostojników krzyżackich".
Z kolei zwiedzając serce twierdzy, którym niewątpliwie jest kościół zamkowy, warto spojrzeć do góry i odnaleźć bezgłową rzeźbę św. Jakuba Starszego. Na powrót głowy świętego trzeba było czekać wiele lat. Głowa, podobnie jak korpus świętego, została znaleziona w ruinach zamku i wiadomo, że w 1957 r. znajdowała się na jego terenie przygotowana do scalenia z resztą figury.
Niestety nim do tego doszło, głowa została skradziona i nielegalnie wywieziona za granicę. Odkryto w ją w 1990 r. w muzeum w Norymberdze. Starania, by wróciła do domu w malborskim zamku, trwały bardzo długo. W grudniu zeszłego roku w końcu zakończyły się happy endem. Teraz musimy już tylko poczekać na to, aż konserwatorzy ponownie osadzą głowę na ramionach świętego.