Groteskowe miasteczko w Turcji. Stoi tam 587 opuszczonych zameczków
To miejsce, które miało przyciągać elity z całego świata. Zaczęło powstawać w pięknej okolicy Mudurnu w północno-zachodniej Turcji. Ale w wyniku niepowodzeń finansowych stało się przykładem nieudanej inwestycji w branży nieruchomości. Burj Al Babas wygląda jak opuszczony, groteskowy Disneyland.
Położone w północno-zachodniej Turcji, mniej więcej w połowie odległości między Ankarą a Stambułem, osiedle Burj Al Babas miało stać się symbolem luksusu i prestiżu. Zaplanowane jako ekskluzywne osiedle, miało się składać z niemal bliźniaczych, trzykondygnacyjnych budynków, które wyglądem przypominać miały pałace. Strzeliste wieżyczki, strome dachy i symetryczne fasady, miały wprowadzić do tureckiego krajobrazu atmosferę bajkową i ekskluzywną.
Docelowo miało powstać 700 takich "zameczków". Niestety, ambitne plany deweloperów rozsypały się, pozostawiając po sobie rzędy pustych, identycznych willi z wieżyczkami.
Miał przyciągnąć bogaczy z Bliskiego Wschodu
Projekt rozpoczęto w 2014 r., a zamierzeniem firmy Sarot Group było stworzenie ekskluzywnego osiedla, które miało przyciągnąć zamożnych kupców z Bliskiego Wschodu i Europy.
Wielka atrakcja dla turystów. Mało kto wie o jej istnieniu
Sprzedaż ruszyła - za pojedynczy trzeba było zapłacić od 370 do 530 tys. dolarów. Około połowę willi sprzedano (podobno 150 budynków kupli obywatele Kuwejtu). Osiedle miało być gotowe w 2018 r., jednak już w 2016 roku pojawiły się pierwsze opóźnienia.
W 2018 r. deweloperzy zaczęli się zmagać z długiem wynoszącym 25 mln dolarów, co zmusiło ich do ogłoszenia upadłości. Ich cel o przyciągnięciu bogatych inwestorów z krajów arabskich, zachwyconych bajkową architekturą, nie został zrealizowany.
Przerost ambicji i formy
Dziś Burj Al Babas stoi 587 niedokończonych zameczków – część jest w stanie surowym, inne są niemal wykończone, lecz niezamieszkane. Z lotu ptaka osiedle przypomina groteskowy, miniaturowy Disneyland.
Domki niszczeją i są obecnie ogrodzone płotem, strzeżone przez kamery oraz strażnika przy szlabanie wjazdowym. Można jednak obejrzeć je nie tylko przez płot, ale również z pobliskiego wzgórza. Co roku tysiące turystów przyjeżdżają tu specjalnie, żeby zobaczyć to kuriozalne miejsce.
Burj Al Babas jest dzisiaj postrzegane jako przykład bankructwa związanego z nadmiernymi ambicjami dewelopera. Historia tego miejsca pokazuje, jak szybko wielkie marzenia mogą przemienić się w porażkę finansową.
Mimo ogromnych nakładów finansowych, te niezwykłe miniaturowe zamki, zamiast tętnić życiem, stoją dziś opuszczone, świadcząc o wpadce deweloperów, którzy nie przewidzieli faktycznych potrzeb rynku oraz zmian ekonomicznych na rynku.
Źródło: Se.pl, Bryla.pl