Mieszka w ojczyźnie św. Mikołaja. "Trzeba nastawić się na temperatury nawet -30 stopni"
Finlandia nigdy nie była jej marzeniem ani planem na życie. Dziś mieszka w miejscu, o którym szczególnie o tej porze roku marzą i dzieci, i dorośli. O tym, jak wygląda grudzień w Rovaniemi i czy łatwo upolować zorzę polarną opowiada w rozmowie z WP Asia Kananen.
Sylwia Król: Od kilku lat mieszkasz w fińskim Rovaniemi. Jak to się stało, że zamieszkałaś za kołem podbiegunowym?
Asia Kananen: Wszystko wydarzyło się można powiedzieć trochę przypadkiem. Finlandia nigdy nie była ani moim marzeniem ani planem na życie. Wyjechałam na roczny wolontariat. Początkowo zamieszkałam na południu, a dokładnie w Turku. Po roku chciałam przedłużyć pobyt o kolejnych sześć miesięcy. Wówczas przeprowadziłam się już jednak na północ. To, co mnie tam przyciągnęło, to przepiękne zimy i możliwość znalezienia pracy bez znajomości języka fińskiego.
Najlepszy sposób podróżowania. "Jedyny, który może ocalić planetę"
Opowiedz, jak z perspektywy mieszkańców wygląda życie w krainie św. Mikołaja w grudniu?
Zdecydowanie panuje tutaj teraz wzmożony ruch turystyczny i jest to widoczne na każdym kroku. Sami Finowie kochają święta, można powiedzieć, że oni wręcz żyją dla świąt Bożego Narodzenia. Nie są one być może obchodzone aż tak religijnie, jak w Polsce, ale tradycje są zachowane i celebrowane. Oczywiście cieszymy się, że turyści w tym czasie tak tłumnie do nas przyjeżdżają, ale to działa też w drugą stronę. Tłumy potrafią czasami odebrać radość z cieszenia się tym miejscem.
Wszyscy chcą spotkać św. Mikołaja?
Tak, jeśli chodzi o miejsca turystyczne w naszym regionie, to wioska św. Mikołaja jest obecnie w czołówce tych najbardziej obleganych. Jeśli więc ktoś planuje odwiedzić św. Mikołaja w grudniu, musi uzbroić się w cierpliwość, bo kolejka chętnych może być naprawdę długa.
To, co jest ważne z perspektywy nas, mieszkańców, to fakt, że św. Mikołaj przyjmuje nie tylko w grudniu, ale także w innych miesiącach zimowych. Przez cały ten czas klimat świąteczny jest w wiosce zachowany, są dekoracje i kolędy. Jeśli więc chcemy go odwiedzić, mamy ku temu wiele okazji. Do św. Mikołaja można też przyjechać latem. Nie ma wtedy śniegu, za to św. Mikołaj ma zdecydowanie więcej czasu.
Wpadacie z dziećmi odwiedzić św. Mikołaja, czy raczej omijacie to miejsce?
Może cię teraz zaskoczę, ale wpadamy do wioski św. Mikołaja dość często, właściwie za każdym, razem, gdy ktoś nas odwiedza. Dla niektórych naszych gości jest to pierwsza wizyta, dla innych kolejna, ale mogę śmiało powiedzieć, że jesteśmy tam częstymi bywalcami. Zwykle jednak staramy się unikać tego najgorętszego okresu, jedziemy tam więc albo jeszcze w listopadzie, albo już po świętach. W tym roku niestety trochę się spóźniliśmy i być może czeka nas wizyta w grudniu.
Warto odwiedzić wioskę św. Mikołaja?
Uważam, że jeśli ktoś przyjeżdża do Rovaniemi po raz pierwszy, a być może i ostatni, to, tak, warto tam zajrzeć. Nie trzeba tam spędzać całego dnia, bo o przebodźcowanie w takim miejscu naprawdę nie jest trudno. Na pewno jednak warto tam wpaść.
Laponia to nie tylko św. Mikołaj, to ogromna przestrzeń, dzika natura, zwierzęta, zorza polarna. Jednak sam św. Mikołaj to ważna postać, głównie dla dzieci, ale także dla niektórych rodziców, którzy spełniają w ten sposób swoje dziecięce marzenia. Jest to na pewno trochę komercyjne miejsce, ale ma swój urok.
Czytaj także: Polka mieszka za kołem podbiegunowym. "Lato przechodzi w jesień już z początkiem sierpnia"
Opowiedz trochę o zimie za kołem podbiegunowym. Naprawdę jest tak sroga, jak wszyscy to sobie wyobrażają?
Mieszkam za kołem podbiegunowym już kilka lat i niemal za każdym razem początek zimy nas zaskakuje, w tym sensie, że tak naprawdę nie wiemy, kiedy ta zima się zacznie na dobre. W połowie listopada, a może w połowie grudnia? W zeszłym roku zima przyszła nieco później, właśnie była to połowa grudnia. Pamiętam, że 6 grudnia, a więc w nasze Mikołajki, prawie w ogóle nie było śniegu.
Natomiast, kiedy zima już przyjdzie, wówczas mrozy potrafią być naprawdę srogie. Przyjeżdżając tutaj w środku zimy, trzeba nastawić się na temperatury nawet w okolicach - 30 st. C. Najniższe, których ja doświadczyłam, mieszkając tutaj, to temperatury w okolicach - 40 st. C. Co ciekawe, ferie wielkanocne, które choćby w Polsce kojarzą się już z nadejściem wiosny, u nas to tak naprawdę ferie zimowo-narciarskie. To wyjątkowo przyjemny czas, jest śnieg, temperatury są już nieco wyższe, jest też bardzo dużo słońca.
Coś, co niezmiennie fascynuje odwiedzających Laponię w sezonie zimowym, to zorza polarna.
To prawda. Wiele osób wybiera się zimą do Laponii właśnie po to, aby zobaczyć zorzę. Nie jest to jednak wcale takie proste. Ja oczywiście każdemu życzę, aby wyszedł ze swojej przytulnej chatki i zobaczył na niebie przepiękną zorzę, która akurat tańczy na niebie. Niestety, w praktyce nie zawsze tak to wygląda. Można wręcz powiedzieć, że polowanie na zorzę nie jest wcale sloganem, a rzeczywistością. Czasami naprawdę trzeba się za nią trochę najeździć. Być w dobrym momencie we właściwym miejscu.
Często trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość. Jeśli zorza jest nieśmiała, nie każdy od razu ją zobaczy. Dla niewprawionego oka takie zjawisko może wyglądać jak zwykła chmura. Czasami prognoza może zupełnie się nie sprawdzić, aplikacja też może się pomylić. Ja, jako że tych nocy zorzowych sporo już przeżyłam, mam swoje sprawdzone sposoby obserwacji.
Zawsze powtarzam, że nie ma właściwie szans, żeby zorzę obserwować codziennie przy dobrych warunkach, ale jeśli są obfite opady śniegu czy gęste chmury, to dla moich gości najczęściej wybieram taką noc, kiedy uważam, że mamy największe szanse, aby ją zobaczyć.
Co, poza polowaniem na zorzę, polecasz odwiedzającym Laponię zimą?
Przede wszystkim wszelkiego rodzaju wycieczki w naturze. Rakiety śnieżne, spacery, hiking przy zamarzniętych wodospadach. W zimie lasy i zamarznięte jeziora też mają swój urok. Wiele osób wybiera się do Laponii, aby zobaczyć renifery lub psy husky.
Polecam też bardzo park zwierząt arktycznych Ranua. To wyjątkowe miejsce, zdecydowanie nie klasyczne zoo, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Tutaj trafiają też zwierzęta, które potrzebują pomocy, np. ranne lub osierocone. Część z nich jest potem wypuszczana z powrotem na wolność. Możemy tutaj zobaczyć np. lisy polarne, które bardzo trudno spotkać na wolności, jest też niedźwiedź polarny. Zwierzęta mają w tym miejscu naprawdę sporo miejsca, można je więc obserwować z daleka.