Niezwykłe miejsce na urlop. Kilka godzin i jesteś w innym świecie
Jesteście spragnieni słońca, kolorów i zapachów? Wybierzcie się w podróż bez żadnych przesiadek do Czerwonego Miasta, które na początku oszołomi was, by potem porwać swoją intensywnością. Lot trwa mniej niż pięć godzin.
U podnóża gór Atlas leży Marrakesz, jedno z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych miast Maroka, często nazywane Czerwonym Miastem.
Czerwone Miasto
Nadano mu taki przydomek ze względu na kolor zabudowy i murów wzniesionych z lokalnej gliny i cegły, które nadają całej medynie (miastu) charakterystyczny czerwono-ochrowy odcień.
Początkowo wybierano ten budulec ze względu na jego dostępność. Dziś to przepisy, dbające o unikatowy i spójny wygląd Marrakeszu. Teraz, gdy w Polsce panuje szarówka i wczesny mrok, w pamięci z podróży do tego miasta pozostał mi widok promieni zachodzącego i wschodzącego słońca ocieplającego rude mury. Mój krótki pobyt w Maroko był jak odtrutka na przełomie jesieni i zimy oraz pigułka przyjemnego ciepła i wszystkich barw.
Co przywieźć z Maroka? Wybór jest ogromny
Wizytówka Marrakeszu
Marrakesz ma mnóstwo miejsc "must see", ale jego wizytówką jest Jemaa el-Fnaa (wym. Dżamaa al-Fina). To główny plac i serce miasta. W dzień znajdziemy tam stragany z sokami, przyprawami i przekąskami, ale prawdziwe "wow" czeka na nas wieczorem - plac zamienia się w ogromny plenerowy targ z jedzeniem, muzyką uliczną i pokazami artystów.
Plac znajduje się przy wejściu do medyny i jest wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. To najlepszy wybór na pierwsze wrażenia z Marrakeszu: zapachy i dźwięki oszałamiają, przytłaczają i porywają jednocześnie. Tu można zanurzyć się w atmosferę miasta.
Tuż obok placu znajduje się najsłynniejszy targ miasta. Nawet jeśli nie zamierzacie kupować czegokolwiek, samo przebywanie w tym miejscu jest niezapomnianym doświadczeniem. Labirynt ulic, w którym orientują się chyba sami miejscowi, prowadzi nas tuż obok skórzanych torebek i butów, olejów i ziół, sztuk mięsa, treserów mało, zaklinaczy węży i handlarzy spokojnie w środku tego gwaru parzących miętę.
Wszędzie czuć olejki, słodkie zapachy owoców, mocną woń oliwek, skórzanych wyrobów, perfum i... spalin skuterów, na które trzeba tu bardzo uważać. To istny zawrót głowy, na który zdają się w ogóle nie reagować wszędobylskie koty, wylegujące się w najmniej oczywistych miejscach jak donice czy siodełka pojazdów, nieniepokojone przez nikogo.
Jeśli jednak zechcecie coś kupić, najlepszą opcją będzie coś skórzanego, olejek (różany, arganowy) albo przepyszna oliwa z oliwek.
Co z targowaniem? Ma sens! Ale nie gdy kupujemy jeden magnes. Zaproponuj sprzedawcy, że kupisz parę przedmiotów, a on w rewanżu zaproponuje rabat. W tym szale wrażeń i zapachów można łatwo zapomnieć, że jesteśmy z codziennym miejscu pracy wielu ludzi. Nie róbmy nikomu zdjęć bez pozwolenia, nie zastawiajmy nikomu drogi, szukając najlepszego ujęcia i uważajmy na skutery. Ciekawostka: przy stoisku z oliwkami możemy kilku spróbować, chwytając za wykałaczkę. Pestkę pozostawia się na wieku stojącej nieopodal beczki.
Ale o Jemaa el-Fnaa musicie wiedzieć jeszcze jedno. Zachód słońca w tym miejscu jest magiczny. Dlatego gdy tylko się zbliża, tarasy restauracji zapełniają się, bo każdy chce mieć zdjęcie z widokiem na słynny plac pod koniec dnia.
Co warto zobaczyć w Marrakeszu?
Podczas wizyty w Marrakeszu warto odwiedzić także Medresa Ben Youssef. To jeden z najcenniejszych przykładów architektury islamskiej w Maroku oraz ważny ośrodek religijny i edukacyjny swoich czasów. Instytucja została założona w XIV w. i osiągnęła status największej szkoły koranicznej w Afryce Północnej.
Zachwycający dziedziniec z marmurowym basenem znajduje się w centralnym punkcie, pełni zarówno funkcję estetyczną, jak i symboliczną. Otaczające go krużganki i ściany zdobią bogate dekoracje wykonane z cedrowego drewna, rzeźbionego gipsu oraz tradycyjnych mozaik zellige (to ręcznie cięte szkliwione płytki ceramiczne).
Ogród Majorelle to prawdziwa oaza i ucieczka od zgiełku miasta. Ogród powstał w latach 20. XX w. z inicjatywy francuskiego malarza Jacques Majorelle, który przez ponad cztery dekady konsekwentnie rozwijał i pielęgnował to miejsce, dzięki niemu w sercu Marrakeszu żyją rośliny z różnych zakątków świata (w tym bambus, kaktusy, palmy). Wypielęgnowana intensywna zieleń w zderzeniu z nasyconym błękitem stanowi cechę charakterystyczną ogrodu. Znakiem czasu jest oczywiście to, że nie brakuje tu osób marzących o idealny ujęciu na Instagram w pobliżu fontanny, na romantycznym mostku czy koło stawu z rybami.
To bardzo popularna atrakcja turystyczna, dlatego bilety trzeba zarezerwować wcześniej w sieci, a i tak potem należy odstać swoje w kolejce. Najmniejszy ruch tutaj jest ponoć w porze obiadowej.
Nie ma także wizyty w Marrakeszu bez odwiedzenia Muzeum Yves Saint Laurent. Projektant mieszkał w ogrodzie Majorelle od lat 80 ubiegłego wieku, po jego śmierci rozsypano tu jego prochy. W bezpośrednim sąsiedztwie ogrodu powstało muzeum poświęcone jego twórczości i życiu w Maroku. Budynek jest przykładem przemyślanej, wysmakowanej architektury. W środku niestety nie wolno robić zdjęć, jednak kolekcja to zaledwie kilkanaście kreacji wielkiego projektanta.
Kolejny punkt na liście miejsc, które należy odwiedzić chociaż raz będąc w Marrakeszu, to Pałac Bahia. Należy do najlepiej zachowanych i najbardziej reprezentacyjnych zabytków miasta oraz uchodzi za jedno z najwybitniejszych osiągnięć marokańskiej architektury XIX wieku. Rezydencja została wzniesiona dla wpływowego wezyra Si Mousse oraz jego żony, której imię - Bahia, oznaczające "Piękna" - miało symbolizować zarówno jej pozycję, jak i charakter samego pałacu. Także tu we wnętrzach znajdziemy mozaikę zellige, rzeźbione cedrowe drewno i piękne witraże.
Oazy na pustyni
A może na pustynię? Oddalona o godzinę jazdy od miasta pustynia Agafay kontrastuje swoją przestrzenią i pustką z głośnym i intensywnym Marrakeszem. Oczywiście na miejscu jest wiele oaz z pełną infrastrukturą, gdzie można się zatrzymać na nocleg.
Takie pustynne resorty mają restauracje, w pełni wyposażone bungalowy i podgrzewane baseny. Często oferują przejażdżki jeepami i quadami. Zachęcam jednak, by będąc w tak niezwykłym miejscu, próbować zanurzyć się w jego ciszy, nasycić się zachodem słońca, wstać nieco wcześniej, by podziwiać jego wschód. Quadem możecie pojeździć dzisiaj wszędzie, a zobaczyć słońce wyłaniające się znad Atlasu - tylko tu.
Bezpośrednie loty z Polski
Od niedawna do Marrakeszu możemy polecieć bezpośrednim lotem z Warszawy z Polskimi Liniami Lotniczymi LOT. Podróż trwa niecałe pięć godzin. Trzeba mieć ze sobą ważny paszport i miejscową walutę (dirham marokański) także w gotówce - pieniądze możecie wymienić w recepcji hotelu, kurs jest wszędzie identyczny.
Ten kierunek oferuje zarówno intensywne wrażenia, przestrzeń do zwolnienia tempa, jak i otwiera nam drzwi do poznania niezwykłej kultury.
Basia Żelazko, dziennikarka Wirtualnej Polski
Niezależna opinia redakcji. Materiał został zrealizowany podczas wyjazdu zorganizowanego przez PLL LOT.