Nowy zakaz w Lizbonie. Portugalczycy podzieleni
Nowe przepisy dotyczące nocnej sprzedaży alkoholu w Lizbonie wywołują poruszenie wśród mieszkańców i przedsiębiorców. Choć decyzja o restrykcjach, które wejdą w życie tuż przed sezonem wiosennym, zapadła, wciąż wzbudzają one mieszane reakcje społeczne. Pewne jest, że zmiany odczują także licznie odwiedzający miasto turyści.
Zakaz sprzedaży alkoholu na wynos w nocy, zatwierdzony przez władze Lizbony, ma na celu ograniczenie hałasu w stolicy Portugalii. Zgodnie z nowymi regulacjami, restrykcje będą obowiązywały od niedzieli do czwartku między 23:00 a 8:00 rano, a w weekendy od północy do 8:00.
Reakcje przedsiębiorców
- Przepisy zakazujące sprzedaży alkoholu na wynos nocą wejdą w życie tuż przed rozpoczęciem sezonu wiosennego, kiedy przybywa tu coraz więcej wczasowiczów. Ratusz dąży do tego, aby obniżyć poziom hałasu nocą na terenie stolicy - potwierdził w rozmowie z PAP Miguel Pinto, szef spółki Adapt, działającej w sektorze gastronomiczno-hotelarskim. - Szkoda, że tych restrykcji nie wprowadzono tylko w najbardziej gwarnych częściach miasta i nie ograniczono jedynie do ogródków gastronomicznych - przyznał Pinto.
Ana Jacinto z portugalskiego stowarzyszenia sektora hotelarsko-gastronomicznego AHRESP wyraziła obawy, że restrykcje mogą wpłynąć negatywnie na przedsiębiorców. Uważa nowe przepisy za "zbyt restrykcyjne i ogólne", co może prowadzić do strat w branży. Za surowe uważa się też wprowadzane kary dla osób indywidualnych w wysokości 150-1000 euro (ok. 630-4200 zł), a dla podmiotów zbiorowych - 350-3000 euro (ok. 1480-12600 zł).
Kultowy symbol europejskiej stolicy. Kolejki nawet po sezonie
Nowe przepisy a życie nocne Lizbony
Władze Lizbony tłumaczą, że decyzja o wprowadzeniu zakazu jest odpowiedzią na problemy wynikające z nadmiernego hałasu w godzinach nocnych, szczególnie w miejscach publicznych, gdzie gromadzą się osoby spożywające alkohol. Część mieszkańców z niecierpliwością czeka na zmiany, licząc na poprawę jakości życia.
Warto jednak dodać, że zakazy nie będą one obowiązywać podczas czerwcowych świąt Festas de Lisboa. Ana Sena, mieszkanka centrum Lizbony, zauważa, że choć turystyka jest kluczowa dla miasta, ważne jest również, by dbać o spokój i porządek. - Wielu Lizbończyków, podobnie jak miasto, żyje z turystyki. Nie znaczy to jednak, że mamy być spolegliwi i bagatelizować nasilające się ekscesy wczasowiczów, zachowujących się głośno na naszych ulicach po spożyciu alkoholu. Jeśli ci odwrócą się od Lizbony, to na pewno pojawią się nowi, którzy znajdą tu spokojny urlop, bez hałasu i pijaństwa - podsumowała.