Pojechałam z dziećmi w Dolomity. 70 zł za lot, a na miejscu masa atrakcji

Południowy Tyrol we Włoszech to prawdziwy raj zarówno latem, gdy kusi do górskich wędrówek, jak i zimą, gdy ośnieżone stoki czekają na fanów białego szaleństwa. Ja postanowiłam spróbować czegoś jeszcze innego - kupiłam tanie bilety lotnicze i ruszyłam z dziećmi na odkrywanie Dolomitów w zimowej odsłonie, ale nie na dwóch deskach. Jakie atrakcje czekają tam poza nartami?

Alpe di Siusi to piękne widoki na DolomityAlpe di Siusi to piękne widoki na Dolomity
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Nicola Simeoni
Iwona Kołczańska

Decyzja o wyjeździe na tegoroczne ferie była spontaniczna. "A może Włochy?" - pomyślałam na trzy tygodnie przed szkolną przerwą mojego syna. Szybkie sprawdzenie cen lotów. Bilet Wenecja-Gdańsk za 70 zł sprawił, że podjęłam decyzję w mig.

Ferie w Południowym Tyrolu

W pierwszą stronę wybrałam z kolei lot do Mediolanu, bo od razu wiedziałam, że jak lecimy na północ Włoch zimą, cel może być jeden - Południowy Tyrol, a z lotniska w Bergamo dojedziemy tam bez problemu. Łącznie bilety w dwie strony kosztowały mniej niż 300 zł - mniej więcej tyle, co sypialny pociąg do Zakopanego, którym najczęściej jeździmy z Trójmiasta w Tatry.

Na bazę wypadową wybrałam Bolzano (po niem. Bozen - wszystkie nazwy w Południowym Tyrolu podawane są w dwóch językach - włoskim i niemieckim). Na miejsce dojechaliśmy bezpośrednio z lotniska w Bergamo - Flixbusem za 70 zł. Wiedziałam, że Bolzano jest świetnie skomunikowane, a w razie gorszej pogody, zapewni wiele atrakcji pod dachem. Choć słońce, jak na Włochy przystało, świeciło bez przerwy przez cały pobyt, nasza baza okazała się strzałem w dziesiątkę. Nie wypożyczyliśmy auta, każdy dzień spędzaliśmy w innym zakątku Południowego Tyrolu, a dojazd nie zajmował nam więcej niż kilkadziesiąt minut.

Bajkowe miejsce na zimowy wyjazd. Sanki, lodowiska i świetna kuchnia

Kupiłam nam karty Mobilcard, które uprawniają do nielimitowanego korzystania z publicznych środków transportu w całej prowincji - zarówno autobusów, pociągów regionalnych, jak i niektórych kolejek linowych. Cena za 3 dni to 30 euro (126 zł), dzieci od 6 do 14 lat płacą połowę ceny.

Merano - śródziemnomorski klimat w Alpach

Z Bolzano do Merano (niem. Meran) można dojechać pociągiem w 35 minut. Drugie co do wielkości miasto Południowego Tyrolu zachwyca położeniem w Alpach, ale też wyjątkową architekturą - secesyjnymi willami, eleganckimi kawiarniami i urokliwym Starym Miastem. Jednocześnie czuć tam na każdym kroku, że jesteśmy we Włoszech.

Merano, czyli śródziemnomorski klimat w Alpach
Merano, czyli śródziemnomorski klimat w Alpach © Adobe Stock

Są miejsca, w których Merano ma iście śródziemnomorski klimat. Punkt obowiązkowy to szlak Tappeinerweg, który zapewnia obłędne widoki na miasto i dolinę Adygi. Wzdłuż czterokilometrowej trasy posadzono dęby korkowe, eukaliptusy, lotosy, sosny, a także różne gatunki palm, w tym palmy chińskie, bambusy, kaktusy, agawy, magnolie i drzewa oliwne.

My jednak odpuściliśmy tym razem spacer, bo naszym celem była zupełnie inna atrakcja. Wsiedliśmy przy dworcu do autobusu i dojechaliśmy do dolnej stacji kolejki Meran 2000. Ośrodek narciarski oferuje łącznie 40 km tras - 12 km niebieskich, 25 czerwonych i 3 km czarnych.

Wjechaliśmy kolejką do górnej stacji i skierowaliśmy się do wypożyczalni. Nie przyszliśmy jednak po narty. Na turystów w Południowym Tyrolu czekają też świetnie przygotowane trasy saneczkowe. Jedna z nich znajduje się właśnie w ośrodku Merano 2000. Za 10 euro wypożyczyliśmy sanki na cały dzień i ruszyliśmy na trasę, którą widzieliśmy już z gondoli.

Trasy saneczkowe w Południowym Tyrolu są świetnie przygotowane
Trasy saneczkowe w Południowym Tyrolu są świetnie przygotowane © WP

Ma 3 km długości i wiele zakrętów - po chwili buzie cieszyły się nie tylko moim dzieciom. Na trasie zresztą widać było więcej dorosłych niż maluchów. Sanki w Południowym Tyrolu to zdecydowanie atrakcja nie tylko dla najmłodszych. Najdłuższe trasy mają nawet 10 km długości.

W Meran 2000 nie było tłumów, więc zjeżdżało się wspaniale i bez stresu. Czysta przyjemność! Dzieci były zachwycone i od razu zapytały, czy jedziemy jeszcze raz. Wsiedliśmy do gondoli Falzeben, przy której kończy się saneczkowa trasa i zaraz znów byliśmy u góry. Zabawa była tak świetna, że zostaliśmy do zachodu słońca z krótką przerwą na lunch w chacie na stoku.

Sanki można zabrać do gondoli
Sanki można zabrać do gondoli © WP

Po śnieżnym szaleństwie na stoku w mieście można się zrelaksować w wodach termalnych. W Termach Merano znajdziemy zarówno baseny zewnętrzne i wewnętrzne, jak i liczne sauny, strefy relaksu oraz gabinety zabiegowe, w których wykorzystuje się lokalne produkty, takie jak jabłka z doliny czy lecznicze zioła.

Alpe di Siusi - jedno z najpiękniejszych miejsc w Dolomitach

Następnego dnia ruszyliśmy w stronę Dolomitów. W Bolzano wsiedliśmy tym razem w autobus i w mniej niż godzinę (a widoki za oknem były wspaniałe) dotarliśmy do dolnej stacji kolejki wwożącej turystów na Alpe di Siusi (niem. Seiser Alm), największą wysokogórską halę w Europie.

Zimą znajdziemy tam liczne trasy do uprawiania narciarstwa, także tego biegowego. To świetny cel dla fanów zimowych wędrówek. Na miejscu w Compaccio (niem. Compatch) dla najmłodszych można wynająć sanki w jednej z licznych wypożyczalni. Popularną atrakcją są tam także kuligi.

  • Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj
  • Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj
  • Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj
  • Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj
  • Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj
[1/5] Alpe di Siusi to prawdziwy zimowy raj Źródło zdjęć: WP |

Choć Alpe di Siusi jest jednym z najpopularniejszych zakątków w Dolomitach, wiele możliwości na spędzanie czasu i duża przestrzeń sprawiają, że podczas spaceru absolutnie nie czuliśmy, że jesteśmy w obleganym miejscu.

Z sankami dotarliśmy do Gostner Schwaige, jednej z klimatycznych chat na płaskowyżu Alpe di Siusi. Zimą na lunch wpadają tu głównie narciarze i snowboardziści - prosto ze stoku.

Maksyma szefa kuchni Franza Mulsera, który wita wszystkich z niezwykłą gościnnością i szerokim uśmiechem, brzmi: "świeżo i naturalnie". Podstawą w menu są lokalne produkty - głównie z własnego gospodarstwa - i zioła z własnego ogródka.

  • W Gostner Schweige dania są nie tylko pyszne, ale te pięknie podane
  • W Gostner Schweige dania są nie tylko pyszne, ale te pięknie podane
  • W Gostner Schweige dania są nie tylko pyszne, ale te pięknie podane
  • W Gostner Schweige dania są nie tylko pyszne, ale te pięknie podane
[1/4] W Gostner Schweige dania są nie tylko pyszne, ale te pięknie podane Źródło zdjęć: WP |

Nawet zwykła woda podana jest wyjątkowy sposób - z płatkami róż. Zdecydowałam się na zimową wersję moich ukochanych pierożków Schlutzkrapfen - z gruszkami i serem. Były tak pyszne, że moja sześciolatka wyjadła połowę i regularnie pyta, kiedy znów pójdziemy do Gostner Schweige. Syn z kolei orzekł, że Kaiserschmarrn, czyli omlet cesarski, był tam najlepszy, jaki kiedykolwiek jadł. Wychodząc, zgodnie stwierdziliśmy, że wracamy jak najszybciej. Może uda się latem?

Alpin Marinzen - rajska oaza z widokiem na góry

Kolejny dzień dla kontrastu spędziliśmy w ośrodku, o którym przed wyjazdem nie miałam pojęcia. Szukając atrakcji w okolicy Bolzano, wpadło mi w oko lodowisko z pięknym widokiem na góry. Wiedziałam, że to coś dla nas.

Do Castelrotto (Kastelruth), gdzie znajduje się kolej gondolowa Marinzen, dojechaliśmy tym samym autobusem, co dzień wcześniej do Alpe di Siusi. Kilka przystanków dalej z obłędnym widokiem i znaleźliśmy się w uroczym miasteczku. W środowy poranek było tam bardzo spokojnie, nie widać było ani turystów, ani mieszkańców. Wsiedliśmy do gondoli i wkrótce znaleźliśmy się w zupełnie innym świecie.

  • Alpin Marinzen to mało znana perełka
  • Alpin Marinzen to mało znana perełka
  • Alpin Marinzen to mało znana perełka
[1/3] Alpin Marinzen to mało znana perełka Źródło zdjęć: WP |

Przy górnej stacji znajduje się górka na sanki z wyciągiem dywanowym (sanki stały do darmowego wypożyczenia), duży plac zabaw z tyrolką czy trampoliną oraz chata Alpin Marinzen wraz z wspomnianym wyżej lodowiskiem. Poza nami było dosłownie kilka osób. Dzieci zachwycone biegały miedzy górką na sanki i placem zabaw, ja zamówiłam kawę i wygrzewałam się na ławce w promieniach włoskiego słońca. Prawdziwa sielanka z boskim widokiem.

Gdy dzieci się wyszalały, za 5 euro wypożyczyliśmy łyżwy i ruszyliśmy na lodowisko, które mieliśmy tylko dla siebie. Bajka! Jeśli się tam wybierzecie, weźcie ze sobą kaski - w tym sezonie nie było ich w wypożyczalni.

Lodowisko z widokiem przy Alpin Marinzen
Lodowisko z widokiem przy Alpin Marinzen © WP

Alpin Marinzen prowadzą bracia Kevin i Jan, przyciągając turystów uśmiechem i pyszną kuchnią pełną regionalnych przysmaków. Na słonecznym tarasie skosztowaliśmy klasycznych, południowotyrolskich knedli i oczywiście Kaiserschmarrn, bez którego moje dzieci nie wyobrażały sobie dnia podczas tego wyjazdu. Zjechaliśmy (niechętnie!) ostatnią kolejką o godz. 16. Z przyjemnością zostalibyśmy dłużej.

Bolzano - zielone miasto w Alpach

Jeden dzień spędziliśmy w samym Bolzano, które zachwyca uroczym Starym Miastem. Spacer plątaniną uliczek to punkt obowiązkowy podczas wizyty w stolicy Południowego Tyrolu. Na dodatek tereny zielone zajmują prawie połowę powierzchni miasta.

Odwiedziliśmy też Muzeum Archeologiczne, gdzie można zobaczyć mumię o imieniu Ötzi, znalezioną na lodowcu. Ma ok. 5 tys. lat została odkryta przypadkiem w 1991 r. na w dolinie Schnalstal, w Alpach Ötztalskich. Jeśli macie się ochotę wybrać do tego wyjątkowego muzeum, zadbajcie o wcześniejszą rezerwację biletów - Ötzi ściąga tłumy przez cały rok.

  • Na Bolzano warto zarezerwować sobie jeden dzień
  • Na Bolzano warto zarezerwować sobie jeden dzień
[1/2] Na Bolzano warto zarezerwować sobie jeden dzień Źródło zdjęć: WP |

Po zwiedzaniu Bolzano wsiedliśmy do pociągu do Werony, gdzie mieliśmy przesiadkę do Treviso, skąd z kolei mieliśmy lot do domu. Wspólnie stwierdziliśmy, że były to świetne ferie, bez nart, ale pełne zimowych aktywności i górskich widoków, bez tłumów i cenowo (dojazd, hotel, atrakcje) zbliżone do pobytu w Polsce. I że obowiązkowo szybko wracamy w Dolomity, tym razem latem.

Wybrane dla Ciebie
Omijane przez turystów miasto w Polsce. Mało kto wie, że jest jednym z najstarszych
Omijane przez turystów miasto w Polsce. Mało kto wie, że jest jednym z najstarszych
Youtuber odwiedził europejskie miasto. Zdradził, co go zaskoczyło
Youtuber odwiedził europejskie miasto. Zdradził, co go zaskoczyło
Przerażające wideo z Kanarów. Restauracja zawaliła się podczas ulewy
Przerażające wideo z Kanarów. Restauracja zawaliła się podczas ulewy
Ważna decyzja władz Egiptu. Turyści mogą odetchnąć
Ważna decyzja władz Egiptu. Turyści mogą odetchnąć
Przedwojenny pałac znów na sprzedaż. Cena wywoławcza coraz niższa
Przedwojenny pałac znów na sprzedaż. Cena wywoławcza coraz niższa
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
Pytanie o Disneylandy. Uczestnik wykorzystał koło ratunkowe
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
MSZ przestrzega przed wyjazdami. "Zbyt blisko wojny"
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
Miała lecieć do Egiptu. Głupi żart przekreślił jej wakacje
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Bezludna wyspa w Grecji. Kiedyś było tu piekło
Bezludna wyspa w Grecji. Kiedyś było tu piekło
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯