Rzadki widok na Motławie w Gdańsku. Eksperci wyjaśniają
Trudne czasy nastały dla kormoranów. Ptaki te nienajlepiej radzą sobie z przedłużającymi się, silnymi mrozami. Służby ochrony środowiska podejmują więc działania, aby pomóc im przetrwać zimę.
Kormoran to gatunek, który objęty jest w Polsce częściową ochroną gatunkową, choć jego populacja z roku na rok rośnie i nie jest zagrożona wyginięciem.
We wcześniejszych latach kormorany opuszczały nasz kraj i przeczekiwały zimę w cieplejszych stronach, np. nad Morzem Śródziemnym. Jednak od kilku lat za sprawą łagodnych zim, ptaki się "rozleniwiły" i duża ich część zimuje w Polsce. Przetrwanie najchłodniejszych miesięcy w naszym kraju, gdy temperatury rzadko spadały znacząco poniżej 0 st. C, a w rzekach i jeziorach było mnóstwo pożywienia, nie było dla nich wielkim wyczynem.
Zima zaskoczyła kormorany
Tegoroczna zima jest jednak inna i wiele wskazuje na to, że trochę kormorany zaskoczyła. Stada tych ptaków pojawiły się w ostatnich dniach m.in. na Motławie w Gdańsku.
To miejsce przeżywa wielkie oblężenie. Tłoczą się i marzną, aby wszystko zobaczyć
"Niestety, docierają do nas sygnały i zdjęcia pokazujące, że nie wszystkim osobnikom udaje się przetrwać mrozy" - donosi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych i wyjaśnia, jak rozpoznać, czy ptaki te potrzebują naszej pomocy.
"Dlaczego widzimy martwe lub przymarznięte ptaki? Ptaki słabe, chore, stare lub te, które nie zgromadziły wystarczających zapasów tłuszczu, nie są w stanie utrzymać temperatury ciała. Jeśli widzisz ptaka, który wmarzł w taflę lub leży martwy i przysypany śniegiem, oznacza to, że w większości przypadków zwierzę najpierw osłabło lub padło z wycieńczenia/choroby, a dopiero potem lód i śnieg je uwięziły. To skutek, a nie przyczyna śmierci" - czytamy.
Ostrzeżenie dla spacerowiczów
RDOŚ przestrzega spacerowiczów i turystów przed chorobami, które rozprzestrzeniają się wśród ptaków. "W przypadku znalezienia martwych ptaków wodnych (kormoranów, łabędzi, kaczek itp.), zawsze musimy brać pod uwagę ryzyko wysoce zjadliwej grypy ptaków - dowiadujemy się z komunikatu.
Dlatego nie wolno dotykać padniętych osobników, a w przypadku konieczności ich usunięcia, należy zaopatrzyć się w rękawice i worki.
Warto też pamiętać, że podczas spacerów trzeba bezwzględnie trzymać psy na smyczy - dla ich bezpieczeństwa. W przeciwnym razie mogą one podbiec do ciała zakażonego ptaka.
RDOŚ wyjaśnia także, jak odróżnić odpoczywające ptaki od ptaków potrzebujących pomocy. Odpoczywające siedzą najczęściej w grupie, mają schowane w pióra głowy, mogą być oszronione, ale reagują na otoczenie (np. wodzą wzrokiem). Nie wolno ich wówczas płoszyć, bo ucieczka to dla ptaka strata bardzo cennej energii.
Ptaka, który wymaga interwencji poznamy po tym, że leży płasko, ma nienaturalnie wykręconą szyję, nie reaguje na obecność człowieka lub widać, że przymarzł do lodu i szarpie się w miejscu. W takim przypadku należy głosić sprawę do straży miejskiej, straży gminnej, do wydziału ochrony środowiska urzędu miejskiego. "W miarę możliwości pozostań na miejscu i obserwuj zwierzę do czasu przyjazdu służb. Nie działaj na własną rękę" - dodają specjaliści od ochrony środowiska.
Przestali płoszyć ptaki
W ten nurt ochrony ptaków wpisała się także gmina Goleniów, która w związku z panującymi warunkami zimowymi oraz ograniczonym dostępem do naturalnych źródeł pokarmu podjęła decyzję o czasowym zawieszeniu wszelkich działań związanych z płoszeniem kormoranów(w tym m.in. metodami sokolniczymi czy hukowymi).
"Niskie temperatury oraz zalegająca pokrywa śnieżna stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla życia ptaków bytujących na terenie naszej gminy" - czytamy w komunikacie. - "Dodatkowy stres oraz zmuszanie zwierząt do wzmożonego wysiłku fizycznego podczas płoszenia mogły doprowadzić do ich wycieńczenia. W tym trudnym okresie priorytetem gminy było humanitarne podejście i umożliwienie ptakom przetrwanie zimy".
Przy okazji wyjaśniamy - w gminie Goleniów na co dzień stosuje się płoszenie kormoranów, ponieważ ich obecność prowadzi tam do tzw. nekrozy drzew (tzw. "biały las"). Jest to spowodowane znaczną ilością odchodów kormoranów, co prowadzi do obumierania zieleni miejskiej.