WAŻNE
TERAZ

Idzie uderzenie w Glapińskiego? Oto plan ukarania go za SAFE 0 proc.

Szalone pomysły ucieczki - trasa liczy 6 tys. km. "Między teorią a praktyką jest wielka różnica"

Czekać na pomoc z zewnątrz czy szukać rozwiązań na własną rękę? To pytanie zadaje sobie wielu turystów, którzy utknęli w ZEA z powodu konfliktu zbrojnego. Niektórzy myślą nawet o podjęciu się podróży do Polski drogą lądową. Czy to w ogóle możliwe? Teoretycznie tak. - Trzeba jednak pamiętać, że między teorią a praktyką jest wielka różnica - wyjaśnia WP Paweł Kunz, ekspert branży turystycznej i redaktor naczelny w PanPodroznik.com.

Lądowa droga z Dubaju do Polski może być skrajnie ryzykowna Lądowa droga z Dubaju do Polski może być skrajnie ryzykowna
Źródło zdjęć: © fot. Adobe Stock | Rafal Nowakowskirnfotografiia.pl
Monika Sikorska

Po nalotach USA i Izraela na Iran i irańskich atakach odwetowych część państw Bliskiego Wschodu zamknęła lub znacząco ograniczyła poruszanie się w swoich przestrzeniach powietrznych. Dotyczy to m.in. Iranu, Izraela, Iraku, Kataru, Bahrajnu, Kuwejtu oraz Syrii. Z kolei w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej wprowadzono ograniczenia ruchu lotniczego.

Wiele linii lotniczych zawiesiło połączenia do regionu, a część lotnisk i przewoźników wstrzymała loty komercyjne. Tysiące rejsów zostało odwołanych, a setki tysięcy pasażerów utknęły w regionie lub na lotniskach przesiadkowych.

Czy podróż drogą lądową z ZEA do Polski jest możliwa?

W sytuacji kryzysowej, gdy loty zostają wstrzymane lub ograniczone, wśród osób przebywających aktualnie na Bliskim Wschodzie, w tym m.in. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich pojawiają się pomysły na alternatywne ścieżki powrotu do domu.

Jedną z opcji rozważanych przez osoby, które utknęły w regionie, jest podróż lądowa - samochodem, autobusami lub w kombinacji z koleją. Czy taka trasa jest możliwa do zrealizowania w obecnych warunkach geopolitycznych? I co ważniejsze - czy jest bezpieczna?

Jednego dnia odwołali 3,5 tys. lotów. Co dalej z podróżami?

Patrząc czysto geograficznie, pokonanie takiej trasy jest jak najbardziej możliwe. Między Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi a Europą istnieje ciąg dróg i przejść granicznych pozwalających odbyć taką podróż. Na przykład trasa z Dubaju do Warszawy drogą lądową przez Kuwejt, Irak i Turcję liczy blisko 6 tys. km.

W idealnych warunkach oznaczałoby to mniej więcej 70 godzin samej jazdy. W praktyce jednak, ze względu na przekraczanie granic, checkpointy w Iraku oraz konieczne postoje, taka podróż zajęłaby raczej około pięciu, sześciu dni. A to wciąż tylko modelowy ogląd sytuacji.

- Teoretycznie taka trasa jest możliwa do zrealizowania. Trzeba jednak pamiętać, że między teorią a praktyką jest wielka różnica. Taka podróż to blisko 6 tys. km do pokonania samochodem, a trasa prowadzi przez państwa, które albo znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie konfliktu, albo są dziś uznawane za kraje podwyższonego ryzyka w obecnej sytuacji geopolitycznej - mówi WP Paweł Kunz, ekspert branży turystycznej i redaktor naczelny w PanPodroznik.com. - Co więcej, sytuacja w regionie jest bardzo dynamiczna i może zmieniać się z dnia na dzień. Przykładem może być choćby granica Kuwejtu z Irakiem. W razie eskalacji napięcia, np. w związku z atakami dronów czy działaniami militarnymi w regionie, takie przejście graniczne może zostać nagle zamknięte. W efekcie ktoś, kto zdecydowałby się na taką podróż, może utknąć na granicy - wyjaśnia nam.

Trasa z Dubaju do Warszawy na mapie wynosi ok. 6 tys. km
Trasa z Dubaju do Warszawy ma ok. 6 tys. km © Google Maps

Do Turcji przez Kuwejt i Irak

Najkrótsza lądowa droga z Dubaju do Europy prowadzi przez Arabię Saudyjską. Dalej potencjalna trasa mogłaby biec przez Jordanię lub Irak, następnie do Turcji, a stamtąd przez Bałkany lub Europę Środkową do Polski.

Pod względem infrastruktury drogowej pierwsza część podróży nie stanowi większego problemu. ZEA i Arabia Saudyjska dysponują nowoczesnymi autostradami, a podróż samochodem między największymi miastami regionu jest stosunkowo prosta. Problemy zaczynają się jednak dalej na północ.

Niektóre z potencjalnych państw tranzytowych znajdują się w regionach podwyższonego ryzyka lub objętych ostrzeżeniami dla podróżnych. W przypadku Iraku część prowincji pozostaje niestabilna, a przejazd przez część obszarów może być niebezpieczny. Z kolei przejazd przez Syrię jest w praktyce bardzo trudny do zrealizowania dla turystów.

Przed koniecznością wyboru mniej ryzykownej trasy stanęła choćby polska para, która aktualnie podróżuje kamperem przez region Bliskiego Wschodu. Z uwagi na konflikt zbrojny, zdecydowała się na wyjazd do Turcji drogą wiodącą przez Kuwejt i Irak.

- Uciekamy kamperem z Bliskiego Wschodu. To brzmi jak jakiś film akcji. Ale taka jest rzeczywistość. Podjęliśmy decyzję, że jedziemy przez Kuwejt, ponieważ mamy informację, że granica Kuwejtu z Irakiem jest otwarta. Przez Jordanię mielibyśmy 400 km mniej, ale zdecydowanie więcej obaw - relacjonują w mediach społecznościowych autorzy profilu 7wanderlegs. - Przede wszystkim Jordania graniczy z Izraelem i leży nieopodal Libanu, który też włączył się do wojny. Poza tym droga przez Jordanię prowadzi przez Pustynię Syryjską, która nie należy do najbezpieczniejszych i jedzie się tam w konwoju. Do pokonania mamy ok. 2,4 tys. km i docelowo chcemy dojechać do Turcji - wyjaśniają w zamieszczonym w sieci materiale.

Taka trasa może być bardzo trudna dla niedoświadczonych osób

Większość ludzi, którzy podejmują się pokonania takiej trasy, to tzw. kamperowcy, czyli osoby, które poruszają się pojazdem przystosowanym do dalekich tras, z własnym zapleczem sanitarnym i miejscem noclegowym, które zapewnia im względny komfort podróży i częściową samowystarczalność. Osoby niewprawione, decydując się na taką podróż, z miejsca skazałyby się na szereg niedogodności i dodatkowego stresu.

- Uważam, że bez odpowiedniego przygotowania taka podróż może być bardzo trudna. Nie powiedziałabym, że jest skazana na porażkę, bo nie jest. To nadal może być przygoda życia. Tylko że niekoniecznie pozytywna. Raczej negatywna. Jeśli ktoś był na wakacjach typu all inclusive w Dubaju, musiałby mocno wyjść ze swojej strefy komfortu - mówi w rozmowie z WP Andrea, współprowadząca bloga Spakowani w Drogę, która trasę z ZEA do Polski przemierzała kamperem na początku 2025 r.

Już wtedy przeprawa przez niektóre rejony Bliskiego Wschodu mogła budzić niepokój. Sama obecność uzbrojonego wojska dla przeciętnego turysty może być niekomfortowa.

Droga przez Irak będzie wymagała konfrontacji z wojskiem
Droga przez Irak będzie wymagała konfrontacji z wojskiem © Adobe Stock | Isaías Ibáñez

- Irak wydawał się chyba najtrudniejszym, najbardziej wymagającym krajem z tych wszystkich, przez które jechaliśmy. A jechaliśmy z Omanu, ZEA przez Kuwejt i Irak. Ale poza tym, że na ulicach w Iraku stało wojsko i co 50 km były tzw. checkpointy, to wszystko wyglądało w miarę normalnie. Żołnierze byli uzbrojeni, mieli granaty przyczepione do mundurów, ciężką broń i przez to wyglądali po prostu groźnie. Do tego te opancerzone samochody. To coś, czego przeciętny Europejczyk nie widzi na co dzień. A dla nich to jest po prostu normalność - wspomina Andrea. - Z drugiej strony te checkpointy dawały nam też poczucie bezpieczeństwa. Na każdym sprawdzano nasze paszporty, pytano, skąd jesteśmy i dokąd jedziemy. Często rozmawialiśmy z oficerem wyższego stopnia, który dopytywał o trasę i miejsce noclegu. W gruncie rzeczy było to przede wszystkim dla naszego bezpieczeństwa - opowiada nam.

Największe ryzyko stanowi nieprzewidywalność sytuacji

Ryzyko związane z podróżą lądową ze Zjednoczonych Emiratów do Polski wiąże się zarówno z problematyczną infrastrukturą, jak i z samą nieprzewidywalnością sytuacji w regionie. Granice mogą zostać nagle zamknięte, drogi zablokowane, a przejazd przez niektóre obszary ograniczony przez lokalne służby lub wręcz niemożliwy.

Dotyczy to zarówno podróży prywatnym środkiem transportu, jak i środkami komunikacji publicznej: autobusami czy pociągami.

- Ten pomysł jest całkowicie absurdalny. Dobrym przykładem będzie tutaj Irak. Jeśli komuś przyszłoby do głowy, żeby jednym z elementów podróży transportem publicznym w drodze powrotnej do Polski była kolej w Iraku, to trzeba pamiętać, że jedyna linia kolejowa, która przez ten kraj prowadzi, działa na trasie z Basry na południu Iraku, stosunkowo niedaleko granicy z Kuwejtem, do stolicy kraju. I ta linia w każdej chwili może zostać zamknięta - tłumaczy Paweł Kunz.

Bezpieczniejszą opcją jest lot z Arabii Saudyjskiej
Bezpieczniejszą opcją powrotu do Polski jest lot z Arabii Saudyjskiej © Adobe Stock | Vadim Nefedov

Dlatego w sytuacjach kryzysowych rządy państw najczęściej organizują powroty obywateli drogą lotniczą lub poprzez specjalne operacje ewakuacyjne.

- Podkreślę to jeszcze raz: moim zdaniem pomysł powrotu drogą lądową w obecnej sytuacji jest rozwiązaniem nierozsądnym dla większości turystów z Polski, którzy znaleźli się w tej sytuacji z powodu problemów związanych z zamknięciem przestrzeni powietrznej - apeluje ekspert branży turystycznej. - Zdecydowanie bezpieczniejszym rozwiązaniem jest oczekiwanie na możliwość lotu powrotnego w jednym z portów lotniczych na Bliskim Wschodzie. Ewentualną alternatywą dla tych, którzy szukają błyskawicznego wyjścia z tej sytuacji i są gotowi ponieść dodatkowe koszty, może być np. przejazd do stolicy Arabii Saudyjskiej, czyli do Rijadu, skąd można już próbować wydostać się drogą lotniczą w inne miejsca. Inną opcją jest zachodnia część Półwyspu Arabskiego, na przykład miasto Dżedda, które, jeśli chodzi o operacje lotnicze, nie miało takich perturbacji jak porty lotnicze w Abu Zabi czy w Dubaju. Podróż do stolicy Arabii Saudyjskiej to ok. dziesięć godzin drogi, więc brzmi to już zupełnie inaczej niż perspektywa pokonania tysięcy kilometrów samochodem - podsumowuje Kunz.

Samodzielny powrót ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Polski drogą lądową może być skrajnie ryzykowny. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem, zwłaszcza dla osób niedoświadczonych w długich trasach samochodowych, pozostaje stosowanie się do komunikatów lokalnych władz oraz służb dyplomatycznych i korzystanie z rekomendowanych przez nie form powrotu.

Wybrane dla Ciebie
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
To już w tym tygodniu. Pamiętaj o ważnej zmianie
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Tam w Niedzielę Palmową biją rekordy. "Wszystkie ręce na pokład"
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Krzyż na Giewoncie zostanie rozświetlony. Jest jeden powód
Powstają jak grzyby po deszczu. Nowa atrakcja tuż za polską granicą
Powstają jak grzyby po deszczu. Nowa atrakcja tuż za polską granicą
Wielka palma stanęła na rynku. "Pasja i energia tworzą coś wyjątkowego!"
Wielka palma stanęła na rynku. "Pasja i energia tworzą coś wyjątkowego!"
Polskie miasto szykuje się na najazd. Bilety podrożały siedmiokrotnie
Polskie miasto szykuje się na najazd. Bilety podrożały siedmiokrotnie
Gigantyczne, sztuczne jezioro powstanie w centrum Polski. Będzie głębsze niż Hańcza
Gigantyczne, sztuczne jezioro powstanie w centrum Polski. Będzie głębsze niż Hańcza
Burza po decyzji premiera Egiptu. "Zmniejszy atrakcyjność kierunku"
Burza po decyzji premiera Egiptu. "Zmniejszy atrakcyjność kierunku"
Nowe egzotyczne hity Polaków. Oto najlepsze alternatywy dla Dubaju
Nowe egzotyczne hity Polaków. Oto najlepsze alternatywy dla Dubaju
Jechały na rzeź. Postanowiły uciec z transportu i wrócić do domu
Jechały na rzeź. Postanowiły uciec z transportu i wrócić do domu
Nowy kawałek Polski. Przyciąga tłumy i budzi emocje wśród turystów
Nowy kawałek Polski. Przyciąga tłumy i budzi emocje wśród turystów
Jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na świecie. Od lat rozpala wyobraźnię
Jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na świecie. Od lat rozpala wyobraźnię
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟