W tych krajach napiwek to wielki nietakt. Turyści często o tym nie wiedzą
Planujesz wakacje? Uważaj, bo twoja hojność może kogoś urazić. Choć w Polsce napiwek to miły gest, w niektóych krajach to poważne faux pas.
W tym artykule:
Próbowanie lokalnych potraw to jedna z największych przyjemności podróżowania, ale przychodzi też moment mniej przyjemny – uregulowanie rachunku. I tu pojawia się pytanie, które wielu turystom spędza sen z powiek: kiedy i ile zostawiać napiwku? Czy zawsze obowiązuje klasyczne 10 procent, a może w niektórych krajach lepiej wstrzymać się z tym zwyczajem?
Historia napiwków sięga XVII-wiecznej Anglii, gdzie goście wynajmujący prywatne kwatery, zaczęli zostawiać niewielkie kwoty dla służby pracującej w domu. Z czasem zwyczaj przeniknął do restauracji i kawiarni Londynu, a później rozprzestrzenił się na wiele krajów na całym świecie. Jednak podróżujący powinni pamiętać, że nie wszędzie taki gest jest mile widziany. W Japonii, Chinach czy Iranie próba wręczenia napiwku może być odebrana jako faux pas i wprawić obsługę w zakłopotanie.
Napiwki w różnych kulturach – gdzie są mile widziane, a gdzie nie?
W Polsce zwyczaj zostawiania napiwków jest dość powszechny – około 60 procent osób przyznaje, że regularnie dodaje do rachunku drobną kwotę. - Prawie 60 procent osób powiedziało, że tak, a około 30 procent powiedziało tak, ale pod warunkiem, że jakość usługi będzie fajna i będą zadowoleni. Tylko 8-10 procent powiedziało nie, nigdy nie daję – zdradził Norbert Adamski w "Dzień Dobry Wakacje".
Ekspert zwraca uwagę, że napiwek nie zawsze jest kwestią zadowolenia z obsługi. Jeżeli jesteśmy niezadowoleni z obsługi, to – zdaniem eksperta – też powinniśmy dać napiwek.
- Może następnym razem osoba, która nas będzie obsługiwała, podejdzie trochę bardziej pozytywnie, uśmiechnie się i następne osoby będą już zadowolone – dodał Adamski.
Nie we wszystkich krajach napiwki są jednak mile widziane. W wielu miejscach, jak Wielka Brytania, Francja czy Grecja, często dolicza się je automatycznie do rachunku. We Włoszech z kolei turysta może zostać zaskoczony dodatkową opłatą coperto przy stoliku - espresso czy cappuccino kosztuje więcej, jeśli nie zapyta się wcześniej o zasady. - Przecież miało to kosztować 3-4 euro, a nagle dodają nam 1-2 euro dodatkowo, ale o tym trzeba wiedzieć, trzeba zapytać kogoś w biurze podróży, bo można stanąć przy barze i także napić się bez coperto – podkreśla ekspert.
Napiwki – faux pas w Japonii, Chinach i Iranie
Są jednak kraje, w których wręczenie napiwku może zostać odebrane jako nietakt. Mowa tu o Japonii, Chinach czy Iranie. W tych kulturach dawanie dodatkowych pieniędzy kelnerowi lub obsłudze uchodzi za faux pas, a czasem nawet za zachowanie nieodpowiednie. - To jest w ich kulturze, że dawanie napiwków nie jest wskazane – przypomina Adamski.