Wielka zmiana po ponad 50 latach. Tłumy Japończyków przybyły pożegnać pandy
Tłumy osób przybyły, żeby pożegnać dwie ostatnie pandy wielkie, które opuściły tokijskie zoo Ueno i wróciły do Chin. Ich wyjazd kończy ponad 50-letnią obecność tych zwierząt w Japonii. Choć powrót wynika z umowy, odbywa się w atmosferze wzrostu napięć politycznych między dwoma krajami. - Przychodzę oglądać je od kiedy przyszły na świat. Czuję się jakby moje dzieci wyjeżdżały w siną dal. To smutne - powiedziała Nane Hashino, pochodząca z Japonii.
To symboliczny koniec pewnej ery. Po raz pierwszy od 1972 roku, gdy Chiny podarowały Tokio pierwsze osobniki na znak normalizacji stosunków, w japońskich ogrodach zoologicznych nie będzie ani jednej pandy. Powrót pand, pierwotnie planowany na luty, został przyspieszony, a chińskie MSZ, pytane o ewentualnych następców, ograniczyło się chłodno do zaproszenia Japończyków do odwiedzin zwierząt w Chinach.
Japończycy żegnają pandy
W ciągu ostatnich dni tysiące Japończyków tłoczyły się w stołecznym zoo, by po raz ostatni zobaczyć urodzone w 2021 r. bliźniaki - Xiao Xiao i Lei Lei. - Pandy są symbolem przyjaźni między japonią i Chinami, więc bardzo mi przykro, że nie będziemy mogli już ich zobaczyć w Japonii - powiedział Gen Takahashi.
Opuszczenie przez te ssaki kraju goszczącego, to także wymierny cios finansowy. W przypadku Japonii, według szacunków profesora Katsuhiro Miyamoto z Uniwersytetu Kansai, ich nieobecność w stołecznym zoo może generować straty dla lokalnej gospodarki rzędu 20 mld jenów (ok. 130 mln dolarów) rocznie.
Tokio rozważa nową umowę wypożyczenia tego gatunku w przyszłości.
Czytaj też: Absurd w chińskim zoo. Psy udają pandy
Źródło: PAP/AFP