"Wrota do piekła" u wybrzeży USA. Cud natury przyciąga tłumy
To miejsce wygląda jak z filmu fantasy, ale istnieje naprawdę. Studnia Thora to jedna z najbardziej niezwykłych atrakcji przyrodniczych w Stanach Zjednoczonych. Znajduje się u brzegu Przylądka Perpetua, na środkowym wybrzeżu stanu Oregon, gdzie linia brzegowa styka się z wodami Oceanu Spokojnego.
Na pierwszy rzut oka to po prostu ogromna dziura w skalnym podłożu. W rzeczywistości to naturalna formacja w kształcie misy, wyżłobiona w bazaltowej, poszarpanej linii brzegowej.
Studnia Thora bywa nazywana "wrotami do piekła"
Najprawdopodobniej pierwotnie była to jaskinia morska. Z czasem jednak jej sklepienie zawaliło się, pozostawiając otwór u góry i kanał łączący ją z oceanem od dołu. To właśnie przez te szczeliny wdziera się woda.
Zjechali z całej Europy. Rzeka ludzi na ulicach hiszpańskiego miasta
Gdy nadchodzi przypływ, zaczyna się prawdziwy spektakl. Fale wlewają się do wnętrza z ogromną siłą, wypełniając kamienną misę po brzegi. Chwilę później woda opada, jakby bez końca spływała w głąb ziemi. Z daleka wygląda to tak, jakby ocean zasysał wszystko, co znajdzie się w pobliżu. Nic dziwnego, że miejsce bywa nazywane "wrotami do piekła".
Atrakcja przyciąga do Oregonu tłumy turystów
Studnia Thora przyciąga fotografów i turystów z całego świata, zwłaszcza podczas sztormowej pogody. To wtedy żywioł pokazuje pełnię swojej mocy – fontanny wody wystrzeliwują w górę, a bryzgi rozbijają się o czarne skały.
Widok jest hipnotyzujący, ale też niebezpieczny. Niespodziewane fale mogą zaskoczyć osoby stojące zbyt blisko krawędzi.
Czytaj także: Absolutny hit Polaków. Wyspa bije wszelkie rekordy
Choć formacja wygląda jak bezdenna przepaść, w rzeczywistości ma kilka metrów głębokości. Mimo to robi ogromne wrażenie i pozostaje jednym z najbardziej fotogenicznych punktów wybrzeża Oregonu.