Zmiany we Włoszech. "To pierwszy ważny krok, a mamy nadzieję na kolejne"
Władze włoskiej wyspy Capri wprowadzają zmiany, aby ograniczyć nadmierną turystykę. Zgodnie z nowymi wytycznymi grupy wycieczkowe nie mogą przekraczać 40 osób, a te, w których jest ponad 20 turystów, muszą używać słuchawek, by słuchać przewodników.
Władze Capri, malowniczej wyspy w Zatoce Neapolitańskiej, zdecydowały się na nowe środki przeciwko tłumom zalewającym to miejsce, szczególnie latem. Rządzący od dawna starają się zachować oryginalne podejście do rosnącego stale zjawiska tzw. nadmiernej turystyki, które grozi naruszeniem równowagi na tej znanej na całym świecie wyspie.
Już w latach 50. i 60. minionego wieku wprowadzono tam pierwsze przepisy zakazujące np. chodzenia po wąskich uliczkach w drewniakach (butach z drewnianą podeszwą), słuchania głośnej muzyki, a także organizowania nocnych biesiad i pikników.
Kolejne ograniczenia na włoskiej wyspie
Obecnie, by ograniczyć coraz większą falę turystów, których od maja przez całe lato przybywa nawet 50 tys. dziennie, uchwalono nowe rozporządzenie. Zarząd gminy, na czele z burmistrzem Paolo Falco, postanowił, że zorganizowane grupy turystyczne, odwiedzające wyspę, nie mogą liczyć więcej niż 40 osób.
Na wyspę zjeżdżają tysiące ludzi. Niezwykły deser przypomina dramatyczne wydarzenia
Dodatkowo każda grupa licząca ponad 20 uczestników musi posługiwać się słuchawkami, aby słuchać objaśnień przewodników. Oprowadzający z kolei ma mieć wyraźnie widoczną tabliczkę, a nie prowadzić wycieczki, trzymając parasol czy inny przedmiot w górze. Ponadto przewodnik ma obowiązek zadbać o to, by grupa była zwarta i bezpieczna oraz unikała zajmowania całej dostępnej przestrzeni, a także aby nie rozchodziła się po ulicach.
Zmiany podobają się mieszkańcom wyspy
Lokalne środowisko handlowe pozytywnie przyjęło zmiany. Nowe przepisy pozytywnie oceniło miejscowe stowarzyszenie handlu. - To pierwszy ważny krok, a my mamy nadzieję na kolejne, konkretne inicjatywy - powiedział Luciano Bersani, prezes stowarzyszenia.
Zadowolenie wyraziła również federacja branży hotelarskiej. - To akt odpowiedzialności, odzwierciedlający naszą wizję wyspy wreszcie bardziej przyjaznej do życia - stwierdził Lorenzo Coppola, zarządzający wspomnianą federacją.