Aktywny weekend z Suzuki - Żuławy i Mierzeja Wiślana
Płaskie jak deska Żuławy są najmłodszą krainą geograficzną Polski, co nie oznacza, że najmniej atrakcyjną. Wręcz przeciwnie. Sprawdziliśmy to w ramach ramach akcji "Aktywny weekend z Suzuki" i postaramy się was o tym przekonać. Zresztą tuż obok jest Mierzeja Wiślana, obfitująca w letnie pokusy i atrakcyjne, również dla kierowcy, krajobrazy.
Płaskie jak deska Żuławy są najmłodszą krainą geograficzną Polski, co nie oznacza, że najmniej atrakcyjną. Wręcz przeciwnie. Sprawdziliśmy to w ramach ramach akcji "Aktywny weekend z Suzuki" i postaramy się was o tym przekonać. Zresztą tuż obok jest Mierzeja Wiślana, obfitująca w letnie pokusy i atrakcyjne, również dla kierowcy, krajobrazy.
Mamy wrażenie, że Żuławy, nazywane też "polską Holandią", są jednym z najmniej poznanych regionów Polski. Zacznijmy więc od tego, gdzie jesteśmy. Naszym Suzuki SX4 S-CROSS przyjechaliśmy na tereny delty królowej polskich rzek - Wisły. Wysokość tego terenu wznosi się nieznacznie tylko nad poziom morza, a podstawa jest określona przez Mierzeję Wiślaną, którą również odwiedziliśmy. Po trzydniowej wycieczce po regionie, Delta Wisły kojarzy się nam głównie z pięknymi widokami, charakterystycznymi dla polskich krajobrazów. To wymarzona kraina dla rowerzystów i wielbicieli zabytków. Znaleźliśmy tu wiele turystycznych smaczków, o których dalej piszemy.
Tekst: Marta Legieć
Raczki Elbląskie - najniższy punkt w Polsce
By zrozumieć, czym są Żuławy, trzeba pojechać w bardzo symboliczne miejsce, do miejscowości Raczki Elbląskie. Z punktu geograficznego bardzo przypominają bowiem... Holandię. Dlaczego? Ponieważ występują tam jedne z niewielu miejsc w Europie położonych poniżej poziomu morza! Choć w Holandii depresja sięga ponad 7 metrów, a w Polsce niecałych dwóch, to i tak robi ogromne wrażenie. Dojeżdżamy do specjalnie oznaczonego punktu z informacją, że znajdujemy się właśnie 1,8 m poniżej poziomu morza. Oznacza to, że woda przykryła by tu nas w całości. Faktycznie, jak na depresję przystało, czujemy się trochę depresyjnie. Choć dokoła najniżej położonego punktu w Polsce stoją domy, a w ogrodach pracują mieszkający tu ludzie, naprawdę sama świadomość istoty tego miejsca sprawia w nas dziwne wrażenie. Poprawić echać do pobliskiego, pięknego Elbląga. A mieszkańcy Raczek mogą niestety wpaść wkrótce w nową depresję, ponieważ są zakusy na to, by udowodnić, że jeszcze niżej położony punkt (równo 2 m p.p.m)
znajduje się w pobliskim Marzęcinie.
Elbląg - jedno z najstarszych miast w Polsce
Elbląg wydaje się nieco zapomniany, a szkoda. Przecież jest jednym z najstarszych miast w Polsce. Kto pamięta, że założone w 1237 roku przez rycerzy Zakonu Krzyżackiego, było nieoficjalną stolicą państwa zakonnego do 1309 roku? Nas zachwyciła starówka pełna zrekonstruowanych kamieniczek. Poza tym widać też gołym okiem, że Elbląg wyrasta na silny ośrodek żeglarski. Miasto i okolice to wyjątkowo atrakcyjny teren dla wszystkich lubiących spędzać czas na wodzie. Co tu znajdą? Choćby Pętlę Żuławską, czyli drogę wodną o długości 303 km, którą można przepłynąć kajakiem, jachtem czy łodzią motorową. W Elblągu bierze też swój początek Kanał Elbląski, unikatowy zabytek techniki. Funkcjonujące na szlaku od 1860 roku urządzenia hydrotechniczne, zalicza się do ewenementów w skali światowej.
Zamek w Malborku - najstarszy gotycki zamek na świecie
Tego miejsca nie mogliśmy pominąć. Znaleźliśmy tu jeden z największych na świecie, i pewnie jeden z najefektowniejszych zamków, jakie przetrwały do naszych czasów. Nie brakuje głosów, że to pomnik kunsztu średniowiecznych budowniczych. Dodamy jeszcze, że zamek uważany jest za największą budowlę ceglaną wzniesioną rękami człowieka. Gotyckie mury zamku w Malborku widziały niejedno. Dowiedzieliśmy się, że często widuje się tu dwóch rycerzy z głowami trzymanymi pod pachami, którzy strzegą wejścia do tajemniczego pomieszczenia. Zakonnicy głowy stracili w bitwie. Mimo to strzegą skarbów ukrytych w licznych komnatach. Podobno towarzyszył im kiedyś bezgłowy koń. Mówi się, że raz w roku, w noc sylwestrową, wybiega z podziemnego tunelu i galopem trzykrotnie okrąża zamek, by na kolejnych dwanaście miesięcy wrócić w czeluści tajemnej komnaty. Czy tak jest w rzeczywistości, tego nie wiemy. Jeśli ktoś chce sprawdzić, ile jest prawdy w tajemniczych historiach, może udać się na zwiedzanie tego ogromnego zamku (bilet
normalny 39,50 zł, ulgowy 29,50 zł). Muzeum Zamkowe w Malborku daje też możliwość zwiedzenia z audioprzewodnikiem.
Szlak Menonicki
Zagłębiając się w historię Żuław, dowiedzieliśmy się o menonitach, którzy przybyli na Żuławy z Niderlandów na początku szesnastego wieku. Ci członkowie anabaptystycznego ruchu religijnego pojawili się tu, aby przekształcić zalewane wodą depresyjne tereny Polski w żyzne ziemie. Oswojeni byli z podobnymi warunkami i obeznani z gospodarowaniem na terenach depresyjnych. Osadnicy z Holandii zmienili krajobraz Żuław i uczynili je regionem bardzo użytecznym dla rolnictwa, a kilka wieków ich obecności odcisnęło na tym terenie wyraźny ślad. Dziś na Żuławach istnieje kilka wariantów Szlaku Menonitów. Można go przemierzać pieszo, rowerem lub samochodem. Na trasie w wielu miejscach spotykamy drewniane chaty, domy podcieniowe, wiekowe urządzenia hydrotechniczne, a nawet wiatraki. Podążając szlakiem, trafiliśmy też na cmentarz w Stogach. To największy i najlepiej zachowany cmentarz menonicki w delcie Wisły. Zabytkowe _ stele _ - typowe dla tego wyznania nagrobki - pochodzą z lat 1850-1895.
Przetrwało tutaj około 90 oryginalnych kamiennych nagrobków.
KL Stutthof - nazistowski obóz koncentracyjny
W sosnowym lesie przy Mierzei Wiślanej, na zachód od Sztutowa znajduje się miejsce, którego nie można na tym terenie pominąć. Tu w 1939 roku powstał nazistowski obóz koncentracyjny KL Stutthof. Na początku zsyłano tu niewygodnych dla III Rzeszy mieszkańców Pomorza. W 1941 r. obóz został przemianowany z "obozu pracy" na obóz koncentracyjny. Od roku 1942 do Stutthofu docierały tysiące więźniów z całej Polski i Europy. Łącznie przez to potworne miejsce przeszło około 120 tys. więźniów, z czego znaczna część trafiała natychmiast z transportu do komory gazowej. W tej nazistowskiej fabryce śmierci życie straciło ponad 65 tys. ludzi. Spacer po całym obszarze jest bolesną lekcją historii. Można tu zobaczyć baraki starego i nowego obozu, willę głównego komendanta obozu, komorę gazową, krematorium i pomnik ofiar obozu. Są też pamiątki po zmarłych więźniach, wiele jest ubrań i przedmiotów codziennego użytku. Wstęp do muzeum jest bezpłatny.
Mierzeja Wiślana - tu kończy się Polska
Można powiedzieć, że Mierzeja Wiślana jest atrakcją samą w sobie. Szczególnie latem, gdy powietrze pachnie tu morską bryzą. Sama mierzeja należy do największych przyrodniczych osobliwości Polski. Złożona niegdyś z kilkunastu wysp, oddziela Zalew Wiślany od otwartych wód Bałtyku. Nasza samochodowa podróż wiedzie od Kątów Rybackich do obleganej przez turystów Krynicy Morskiej. Na chwilę w takowych się zamieniliśmy, by w jednej z miejscowych restauracji spróbować świeżego, smażonego dorsza. W Krynicy Morskiej zaciekawiła nas też wyjątkowa, czerwona latarnia. Jej szczyt to najwyższy punkt na Mierzei Wiślanej. Latarnię można zwiedzać od 1 maja do 30 września (bilet dla dorosłych 4 zł, dla dzieci 2 zł). Piaszczysty półwysep porośnięty jest sosnowymi lasami, między którymi wiedzie malownicza trasa. Nie zawsze droga jest idealna, ale w naszym Suzuki SX4 S-CROSS nie odczuwa się najmniejszej niewygody. Wyboistą drogą dotarliśmy do ośrodka Piaski Club, ostatnich zabudowań, jakie należą
do Polski, bowiem wschodni kraniec mierzei to już terytorium Federacji Rosyjskiej.
*Przeczytaj więcej o drodze na koniec Polski *
Wrażenia z jazdy Suzuki SX4 S-CROSS
Niewątpliwą zaletą samochodu jest fakt, iż podróżujący czują się w nim bezpiecznie. Kierowca siedzi wyżej i dzięki temu widzi więcej. Daje to ogromne poczucie komfortu, podobnie jak automatyczna skrzynia biegów, która daje całkowity relaks podczas jazdy w trasie i w miejskich korkach, co również sprawdziliśmy.
Jeśli jesteśmy przy temacie wygody, musimy wspomnieć też o podgrzewanych siedzeniach. Idealnie sprawdzały się, gdy podczas dłuższego zwiedzania przewiał nas wiatr, i gdy wieczorami powietrze ochładzało się o kilkanaście stopni. Zimą zapewne będą nieocenione.
Duży prześwit podwozia i napęd na cztery koła AllGrip pozwalał nam nie tylko na pewne pokonywanie trudniejszych tras, ale też wjeżdżanie w teren, którego nie pokonalibyśmy zwykłym samochodem.
Tekst: Marta Legieć