Zapadła decyzja
O tym archipelagu mówi się „drugie Galapagos”. 60 tropikalnych wysp z niemal nietkniętą ludzką ręką przyrodą i najczystszymi wodami na świecie – to mógłby być turystyczny raj. Jednak decyzja podjęta przez rząd Wielkiej Brytanii sprawia, że wciąż można o nim tylko pomarzyć.
Na jej mocy rdzenni mieszkańcy Czagos, którzy w 1971 roku zostali deportowani z ojczyzny, by zrobić miejsce dla amerykańsko-brytajskiej bazy wojskowej, nie będą mieli prawa powrotu w ojczyste strony. Wygnańcy (potomkowie Afrykanów i Hindusów, którzy w XVIII wieku pracowali na tutejszych, francuskich plantacjach kokosów) od blisko pół wieku sprzeciwiają się nadużyciom władzy.
Diego Garcia - wyspa o niewiarygodnej historii
Czagos to grupa 7 atoli i ponad 60 tropikalnych wysp i wysepek, których powierzchnia w większości nie przekracza 1 km kw. – obecnie 7 z nich wchodzi w skład Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego. Największą jest Diego Garcia, o powierzchni niecałych 28 km kw. – to właśnie ona stała się świadkiem niewiarygodnej historii.
W 1966 roku Wielka Brytania zgodziła się wydzierżawić wyspę Stanom Zjednoczonym na bazę wojskową (obecnie to jeden z najistotniejszych amerykańskich ośrodków tego typu). Niedługo potem, w latach 1967-1971 około 2 tys. mieszkańców Diego Garcia zostało wysiedlonych i przeniesionych na niedalekie Seszele i Mauritius. Zachęceni do wyjazdu na krótki okres, nie mogli wiedzieć, że nigdy już nie będą mogli wrócić do siebie. Relacje z tamtego okresu świadczą, że niejednokrotnie byli zastraszani i siłą zmuszani do opuszczenia domów.
Great Chagos Bank - największy rezerwat na ziemi
Skarbami Czagos są orzechy kokosowe i ryby. W 2010 r. cały archipelag został ustanowiony morskim rezerwatem przyrody, zakazano wówczas połowów i wszelkiej działalności komercyjnej. Rezerwat zajmujący powierzchnię 640 tys. km kw. jest największym obszarem chronionym na ziemi. Jego zadaniem jest rzekomo zabezpieczanie największego na świecie atolu koralowego o nazwie Great Chagos Bank. Rzekomo, bo według danych ujawnionych przez WikiLeaks, nie był to jedyny cel strefy. Z upublicznionych dokumentów wynika bowiem, że miało to być najbardziej efektywne, długoterminowe rozwiązanie, które powstrzyma wysiedlonych Czagosjan i ich spadkobierców przed powrotem na wyspy.
Kraby palmowe, korale mózgowce i cała reszta
Bez względu na zamiary, z pewnością Great Chagos Bank na postanowieniu zyskał. Nad wyraz zdrowe i okazałe koralowce w tym regionie (w tym wyjątkowe „korale mózgowce”) należą do niewielu, które wciąż opierają się zmianom klimatycznym. Bogactwo ryb (co najmniej 784 gatunków endemicznych dla archipelagu) jest "wisienką na podwodnym torcie" Czagos.
Same zaś wyspy są miejscem lęgowym zagrożonych wyginięciem żółwii zielonych i szylkretowych, co potwierdza informację o czystosci tamtejszych plaż. Pośród tropikalnych palm żyją natomiast kolonie różnorodnych ptaków (w tym licznie tu występujących rybitw czarnogrzbietych) a także... krabów palmowych. Te stworzenia to prawdziwe giganty - rozpiętość ich odnóg może sięgać nawet do metra! Z łatwością rozłupują nimi orzechy kokosowe. Nazywane bywają również kokosowymi rabusiami, ponieważ mają tendencję do wykradania z pomieszczeń srebra i błyszczących przedmiotów.
Skrawek dla turystów - atol Salomona
Obecnie na archipelagu Czagos nie ma stałych mieszkańców. Na Diego Garcia stacjonują wyłącznie żołnierze amerykańscy i brytyjscy oraz tzw. personel wojskowy oraz rozmaici pracownicy kontraktowi. Do archipelagu można dotrzeć na razie tylko drogą morską, na żaglówkach lub łodziach, by się jednak dostać na wyspy, należy wykupić 28-dniowe zezwolenie. Nie jest łatwo je zdobyć, trzeba przedłożyć mnóstwo zaświadczeń i rozmaitych dokumentów dotyczących ubezpieczeń. Ci, których nie przestrasza biurokracja, trafiają przede wszystkim na północną część archipelagu, na malowniczy atol Salomona, porośnięty przez wspaniałą dżunglę.
Większość z nas wciąż może tylko pomarzyć, by spędzić wakacje na tropikalnych, dziewiczych wyspach. Czagosjanie, oburzeni ostatnią decyzją rządu Wielkiej Brytanii, zapowiadają jednak, że będą dalej ubiegać się o swoje prawa. Jeśli dowiodą swego, z pewnością turystyka i ekoturystyka będą najważniejszymi gałęziami tamtejszej gospodarki. Trzymacie kciuki?