Izrael - obalamy największe mity

Izrael - obalamy największe mity
Źródło zdjęć: © Wojciech Gojke / WP

Izrael to jedno z najmłodszych państw świata, a jednocześnie kraina, której dzieje sięgają czasów biblijnych. W ostatnich latach, głównie dzięki nowym połączeniom oferowanym przez linie niskokosztowe, udaje się tu coraz więcej Polaków. Jednak wciąż wielu naszych rodaków nie obiera tego kraju jako kierunku wakacyjnego, ze względu na obawy o bezpieczeństwo czy przeświadczenie, że jeżdżą tu głównie pielgrzymki. Dlatego postanowiliśmy obalić największe mity na temat Izraela.

Mit nr 1. – mały, nudny kraj

Po czterech wizytach w Izraelu, spędzeniu tu wielu tygodni, poznaniu grona fantastycznych ludzi, zwiedzeniu najważniejszych miast, mniejszych miejscowości i kurortów, mówię z odpowiedzialnością, że mity, jakie powszechnie panują na temat Izraela, nijak mają się do rzeczywistości. Spoglądając na mapę, państwo wydaje się bardzo małe – w rzeczywistości ma 470 km długości i, w najszczerszym miejscu, 135 km. Jest wielkości Słowenii, niewiele mniejsze od Macedonii, Albanii czy Belgii. Jest niezwykle ciekawe i zróżnicowane – można pojechać do tętniącego życiem Tel Awiwu, tradycyjnej i konserwatywnej Jerozolimy, kameralnej i słynącej z pięknych ogrodów Hajfy, sielskiego Ejlatu czy kurortów nad Morzem Martwym, w których zażywa się leczniczych kąpieli. Każdy znajdzie miejsce odpowiednie dla siebie, a na nudę nie będziecie narzekać.

1 / 7

Mit nr 2. – do Izraela jeżdżą głównie pielgrzymki

Obraz
© Shutterstock.com

Izrael, a zwłaszcza Jerozolima, Nazaret, Galilea i położone kilkanaście kilometrów dalej, po stronie palestyńskiej, Betlejem, to miejsca, które przyciągają rzesze pielgrzymów. Jednak twierdzenie, że turyści przyjeżdżają tu głównie ze względów religijnych, jest mylne. Przykładem może być Tel Awiw, uważny za najbardziej europejskie miasto Bliskiego Wschodu. To najmłodsze miasto Izraela – nowoczesne, tętniące życiem od rana do późnego wieczora. Spora część turystów przyjeżdża do metropolii, aby zażyć słońca na tutejszych szerokich i zadbanych plażach, zrobić zakupy m.in. w butikach czy na ogromnym bazarze Carmel, tudzież zakosztować intensywnego życia nocnego. Nie brakuje tu klubów, barów, knajpek i restauracji. Wiele z nich ulokowanych jest na ulicach Rothschilda i Allenby'ego. Koniecznie trzeba przejść się długim i szerokim bulwarem ciągnącym się wzdłuż plaży.

2 / 7

Mit nr 3. – jedna, wielka pustynia

Obraz
© Shutterstock.com

Jadąc do Izraela nie możemy spodziewać się tak gęstej roślinności i bujnych lasów jak w Polsce. Jednak pod względem zieleni jest tu zdecydowanie lepiej niż chociażby w sąsiednim Egipcie. Panuje tu klimat śródziemnomorski, uprawia się oliwki, winogrona, ananasy, awokado czy drzewa daktylowe. W ciągu dnia potrafi być upalnie, a temperatury sięgać powyżej 35 st. C, jednak dzięki temu, że kraj położony jest nad Morzem Śródziemnym, nawet najgorętsze miesiące są znośnie. Północne tereny kraju – przed wszystkim Galilea, charakteryzują się wilgotnymi i górzystymi obszarami, porośniętymi dużymi kompleksami leśnymi. Południe cechuje się krajobrazem pustynnym. Co ciekawe, w lutym, kiedy występują najsilniejsze opady deszczu, pustynia rozkwita mleczami, a w korytach wyschniętych rzek rosną palmy daktylowe. Najbardziej „zielonym” miastem Izraela jest Hajfa - trzecie co do wielkości, po Jerozolimie i Tel Awiwie. Położone jest u stóp góry Karmel i szczyci się wspaniałymi ogrodami bahaitów, uważanymi za ósmy cud świata.

3 / 7

Mit nr 4. – nieciekawe kurorty

Obraz
© Shutterstock.com

Kto nie miał okazji odwiedzić tutejszych kurortów, niech żałuje. Choć nie są tak rozsławione, jak Hurghada, Marsa Alam czy Alanya, mogą śmiało z nimi konkurować. Najpopularniejszym miastem wypoczynkowym jest Ejlat, do którego obecnie lata linia Ryanair z Krakowa, a od jesieni także z kilku innych polskich lotnisk. To najdalej na południe wysunięte miasto w Izraelu. Położone jest nad Morzem Czerwonym i ma wiele do zaoferowania: gwarantowaną słoneczną pogodę o każdej porze roku (średnia temperatura w styczniu to 21 st. C), rozrywkę i zadbane plaże. I to wszystko w miejscu leżącym na styku Afryki, Europy i Azji. Ejlat jest także wymarzonym miejscem dla miłośników sportów wodnych. Działa tu ok. 40 hoteli, z czego wiele należy do dużych międzynarodowych sieci.
Wielu turystów i kuracjuszy jeździ też do miasteczek nad Morzem Martwym (w rzeczywistości to śródlądowe jezioro), uważanym za najstarsze uzdrowisko oraz największe naturalne spa na świecie. Dzięki wysokiemu stężeniu soli, osoby, które nie potrafią pływać, mogą zaznać, czym jest długie dryfowanie na powierzchni wody (zdjęcie poniżej). Kurorty w pobliżu akwenu posiadają hotele i kliniki medyczne.

Obraz
© Wojciech Gojke / WP
4 / 7

Mit nr 5. – niewiele atrakcji

Obraz
© Shutterstock.com

Izrael jest najnowocześniejszym państwem na Bliskim Wschodzie, w którym pielęgnuje się tradycję i dba o zabytki. Nie jest możliwe wymienienie najważniejszych atrakcji w kilku zdaniach, ale zważywszy na fakt, jak bogata jest historia tych terenów, można sobie wyobrazić, jak wiele jest zabytków do odwiedzenia. Przykładowo w Tel Awiwie najważniejsze, znajdują się w dzielnicy Jafa, która ma charakter arabskiego miasta. Jeśli chodzi o położoną 70 km dalej Jerozolimę, to do najważniejszych miejsc można zaliczyć m.in. Bazylikę Grobu, Kopułę na Skale, Ścianę Płaczu, 800-letni bazar i inne zabytki w obrębie murów okalających Stare Miasto.

5 / 7

Mit nr 6. – kiepski transport

Obraz
© Shutterstock.com

Transport w Izraelu może być wzorem do naśladowania dla krajów na Bliskim Wschodzie. Komunikacja miejska w miastach jest nowoczesna i punktualna. Ceny biletów są ok. dwukrotnie wyższe niż w Polsce, jednak trzeba wziąć pod uwagę, że zarobki w tym kraju są znacznie wyższe niż u nas. Jeśli chodzi o transport pomiędzy miastami, to są dobrze skomunikowane, a do dyspozycji mamy autobusy i pociągi. Wygodne, czyste, nowoczesne, z dostępem do WiFi. Warto pamiętać, że transport publiczny i pociągi nie kursują w trakcie szabatu - od zachodu słońca w czwartek aż do sobotniego wieczora. Wyjątkiem jest Hajfa.

6 / 7

Mit nr 6. – niebezpieczny kraj

Obraz
© Shutterstock.com

Niemal za każdym razem, gdy wybierałem się do Izraela, słyszałem, że to kraj niebezpieczny i że lepiej, abym się tam nie wybierał. Konflikt izraelsko-palestyński nie jest tajemnicą i co kilka lat przybiera na sile. Jednak rząd robi wszystko, aby odwiedzający ich kraj tego nie odczuwali. Jeśli chodzi o miejsca turystyczne, to incydenty zdarzają się sporadycznie, głównie w Jerozolimie, a celami ataków nie są przyjezdni. Widok żołnierzy z bronią na ulicy jest zupełną normalnością. Albo wracają ze służby, albo odpowiedzialni są za pilnowanie porządku w mieście. Choć w pierwszym momencie można poczuć się niepewnie, to po kilku dniach wszyscy zgodnie przyznają, że dzięki ich obecności człowiek czuje się pewniej. Polskie MSZ informuje, aby nie podróżować w okolice Strefy Gazy oraz pod granicę z Libanem i Syrią. Pozostałem rejony w kraju oznaczone są kolorem zielonym, co oznacza, że należy zachować zwykłą ostrożność (mapka poniżej). Warto wspomnieć, że w następstwie izraelsko-arabskiego procesu pokojowego wyraźnie wzrosła popularność wycieczek z Ejlatu na Synaj w Egipcie i do Petry w Jordanii.

Obraz
© MSZ
7 / 7

Mit nr 7 – drogo, drogo, drogo!

Obraz
© Shutterstock.com

Wiele osób jest przeświadczona, że wszystko, począwszy od kupna biletów lotniczych, po zakwaterowanie i wyżywienie, jest niebotycznie drogie. Na wstępnie nie będą nikomu wmawiać, że Izrael jest tani jak barszcz, bo tak nie jest. Jednak dobrze zaplanowany wyjazd nie wyniesie nas więcej, niż podróż do Hiszpanii czy Włoch. Wycieczkę można zorganizować samodzielnie lub skorzystać z coraz bogatszej oferty biur podróży. W przypadku pierwszej opcji, warto kupić bilety lotnicze z wyprzedzeniem czasowym – nigdy nie wydałem na nie więcej niż 300 zł za lot w dwie strony. Połączenia do Izraela dostępne są z Krakowa (Ryanair), Katowic (Wizz Air) i Warszawy (Wizz Air, LOT, EL-AL). Od czerwca (LOT) i października (Ryanair) będą dostępne także z Gdańska, Poznania, Wrocławia i Lublina. Poza sezonem letnim są często promocje na hotele i hostele, a za noc zapłacimy od ok. 100 zł od osoby. Posiłki w restauracjach nie należą do najtańszych (na osobę trzeba liczyć co najmniej 75 zł). Dlatego warto kupować przepyszne i tanie falafele (od ok. 5 zł), chałwy, a także humusy czy pasty bakłażanowe, których w sklepach jest mnóstwo. W połączeniu ze świeżym pieczywem smakują naprawdę dobrze. Koszt 10-dniowych wyjazdów zamykał się w moim przypadku (pomijając prywatne wydatki) w ok. 1,8 - 2 tys. zł.
Opcja nr 2 - jeśli zdecydujecie się na wyjazd z biurem podróży, który zapewnia transport + wyżywienie + zakwaterowanie + zwiedzanie, wydacie od 1999 zł. Cena jest bardzo zachęcająca!

izraelhajfatel awiw

Wybrane dla Ciebie

Komentarze (102)