Panie na wulkanie
Marek Kamiński, propagując od lat ideę odbywania wędrówek po świecie, proponuje w swojej Fundacji podróżowanie w kobiecych grupach. – Nie każdy wyjazd musi być samotny i ekstremalny – wyjaśnia polarnik. Dotychczas panie bawiły się w Robinsona na Mauritiusie, w tym roku Fundacja zabiera je na czynne wulkany Europy.
Znany polarnik i podróżnik Marek Kamiński, propagując od lat ideę odbywania wędrówek po świecie, proponuje w swojej Fundacji podróżowanie w kobiecych grupach. – Nie każdy wyjazd musi być samotny i ekstremalny – wyjaśnia polarnik. Dotychczas panie bawiły się w Robinsona na Mauritiusie, w tym roku Fundacja zabiera je na czynne wulkany Europy.
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Panie na wulkanie
Fundacja od lat organizuje wyjazdy dla kameralnych oraz aktywnych grup w różne regiony świata - Osoby poszukujące organizatora wyprawy często pytały właśnie o wyjazdy dla samych kobiet oraz prowadzonych przez kobiety – mówi Tatiana Chylińska, dyrektor Fundacji. Stąd pomysł organizowania damskich wyjazdów z odpowiednim programem. - Ważne jest nie tylko to, aby mieć parę w autobusie, towarzystwo przy posiłkach i... nie dopłacać do „jedynki” – przekonuje dyrektor Fundacji.
Panie na wulkanie
Wyprawa na Mauritius pt „Robinson Crusoe była kobietą” była pierwszą tego typu, przygotowaną specjanie dla pań. Jej celem było praktyczne spełnienie kobiecych marzeń i tęsknot o egzotycznej podróży. Uczestniczyło w niej 16 pań, które poznały się przy okazji wyjazdu. Wiek, ani zawód nie miały znaczenia. Liczyło się za to poczucie humoru, nastawienie na wspólne przeżywanie przygody i chęć działania w grupie.
Panie na wulkanie
Istotny był specjalnie przygotowany program, który zawierał aktywne formy spędzania czasu. - W kobiecym gronie podziwiałyśmy rajskie krajobrazy, zdobywałyśmy szczyty, pływałyśmy z delfinami i żeglowałyśmy po oceanie – wspomina Ewa Cichocka, przewodniczka wyprawy.
Panie na wulkanie
Poza tym, program obfitował w spotkania z kolonialną tradycją, hinduską i kreolską kulturą. – Uczyłyśmy się na plaży bezludnej wysepki pływania z maską i fajką oraz segi - tańca dawnych niewolników. Uczestniczyłyśmy w uroczystościach w hinduskiej świątyni, a nasze ciała oprócz opalenizny ozdobiły hinduskie znaki tilaka i mehendi czyli zmywalne tatuaże – dodaje przewodniczka.
Panie na wulkanie
Kilkanaście dni wspólnie spędzonego czasu wystarczyło, aby nawiązały się sympatyczne przyjaźnie. - Spędzałyśmy ze sobą cały aktywny dzień, ale atrakcją były także wspólne kolacje i długie rozmowy pod gwiazdami – wspomina Chylińska. Każda z pań mogła znaleźć coś dla siebie. Dla chętnych były poranne ćwiczenia, wędrówki brzegiem morza o wschodzie słońca czy szalone, orientalne zakupy lub zabiegi w SPA.
Panie na wulkanie
Marek Kamiński, który najczęściej podróżował samotnie, podkreśla, że wspólne wyprawy zbliżają ludzi. - Grupa uczestników nastawiona na aktywny wyjazd stanowi dla siebie wspaniałe towarzystwo i daje poczucie bezpieczeństwa – mówi polarnik.
Panie na wulkanie
Wspomnienia i przeżycia z wyjazdu „zmaterializowały się” podczas „poobozowego” spotkania w Sopocie. - Oglądałyśmy zdjęcia i filmy w świetojańską noc i znów przeżywałyśmy wspólnie spędzone dni – dodaje dyrektor Fundacji.
Panie na wulkanie
Powodzenie pierwszej wyprawy i zainteresowanie kolejnych uczestniczek spowodowało, że wyprawa „Robinson Crusoe była kobietą” weszła na stałe do kalendarza wypraw, organizowanych przez Fundację (terminy jesienno-zimowe oraz wiosenne). Planowane są także kolejne wyjazdy tylko dla kobiet. - Było nam ze sobą tak dobrze, że zaplanowałyśmy kolejną wyprawę – zapowiada Magda.
Panie na wulkanie
Kameralna grupa (ok. 10 osób) wybiera się w czerwcu na Sycylię i Wyspy Liparyjskie. - Tym razem panie zdobędą trzy czynne wulkany Europy. Rozpoczną od największej Etny na Sycylii, potem zdobędą nocą tryskający lawą i dymem Stromboli i zakończą na pełnym siarkowych wyziewów Volcano – mówi przewodniczka.