Polki błyszczą na sambodromie. "Mąż stwierdził, że wyglądamy jak papugi"
Dwa lata temu, po swoim debiutanckim występie na najsłynniejszym karnawale świata były zachwycone. Tak bardzo, że postanowiły ponownie zatańczyć sambę w Rio de Janeiro. Magdalini Kozłowska i jej córka Monika nie mają wątpliwości, choć nie obyło się bez wpadek, za drugim razem było jeszcze lepiej. Prosto z Brazylii opowiedziały nam, jak wygląda karnawał w Rio.
Magda Bukowska: Kiedy rozmawiałyśmy dwa lata temu, prosto po waszym debiutanckim występie, byłyście zachwycone. Jak wrażenia tym razem?
Magdalini Kozłowska: Zdecydowanie lepsze niż za pierwszym razem, zarówno pod względem organizacji wyjazdu, jak i samego występu. Było nam dużo łatwiej, bo wiele rzeczy już wiedziałyśmy. Byłyśmy spokojniejsze i mniej nerwowe, lepiej przygotowane psychicznie na niespodzianki, które w Brazylii po prostu się zdarzają i trzeba się z nimi liczyć. Oczywiście nie obyło się bez stresu zwłaszcza związanego z kostiumem czy różnymi przeciwnościami losu, ale podchodziłyśmy do wszystkiego z większym dystansem.
Zjechali z całej Europy. Rzeka ludzi na ulicach hiszpańskiego miasta
Monika Kozłowska: Dwa lata temu wszystko było nowe, nieznane i bardzo intensywne emocjonalnie. Teraz wychodziłyśmy na sambodrom pewniejsze siebie, ale z taką samą energią i emocjami. Czułyśmy się tu jak ryby w wodzie. Miałyśmy świetny kontakt z publicznością, bawiłyśmy się fantastycznie, śpiewałyśmy razem z naszą szkołą i widownią. Po występie byłyśmy zmęczone, wręcz wykończone, ale jednocześnie naładowane ogromną, pozytywną energią.
Wyglądałyśmy też zupełnie inaczej niż dwa lata temu. Kostiumy i pióra były bardzo kolorowe i mocno rzucające się w oczy, widoczne nawet dla osób siedzących na najwyższych miejscach na trybunach. Później dostawałyśmy od nich filmiki z naszego występu.
Magdalini: Mój mąż stwierdził, że wyglądamy jak papugi (śmiech) i coś w tym jest. Podczas występu wyglądałyśmy i czułyśmy się jak prawdziwe, karnawałowe, kolorowe ptaki. To dało nam nie tylko większą pewność siebie jako tancerkom, ale też pewniej czułyśmy się jako duet matka i córka, wiedząc, że sambodrom to miejsce dla nas.
Zanim przejdziemy do emocji na sambodromie, to powiedzcie proszę, o jakich przeciwnościach losu wspomniałyście?
Magdalini: Zawsze są i trzeba być na to gotowym. Było trochę problemów organizacyjnych, ale podobnie jak dwa lata temu najgorsza sytuacja była ze strojami. Wtedy uratowały nas przyjaciółki Moniki, w tym roku nie wszystko się udało, ale i tak wyszło super.
Monika: Występujemy na sambodromie jako solistki, czyli muzy, a dostać na czas kostium dla muzy, szczególnie tancerkom spoza Brazylii jest bardzo trudno. Choć już pół roku temu dostałyśmy projekt naszych strojów nie udało się ich dokończyć na czas. Właściwie już od fazy projektowania pojawiały się trudności. Wiemy, że muzy mają wpływ na kostium w fazie projektowania. My miałyśmy tę możliwość bardzo utrudnioną.
Magdalini: Także kontakt z naszym projektantem już na miejscu nie był łatwy, przekładał przymiarki i trochę traktował nas tak, jakby zakładał, że na wszystko się zgodzimy. Finalnie wyszłyśmy na paradę w niedokończonych strojach - zabrakło części kamieni i piór - co oczywiście nas zestresowało, ale i tak wyszło pięknie wiemy, że nasze kostiumy zrobiły duże wrażenie.
Czytaj także: Aż 53 ofiary śmiertelne karnawału w Brazylii
Dwa lata temu jako matka i córka do tego z Polski wzbudziłyście ogromne zainteresowanie. Jakie reakcje były w tym roku?
Monika: Chyba jeszcze większe. Jako matka i córka z Polski wzbudzałyśmy na Sambodromie ogromne zainteresowanie. Dostawałyśmy prywatne wiadomości od zupełnie nieznanych osób, które trzymały za nas kciuki i wspierały nasz rodzinny występ. Nawet dla Brazylijczyków to zaskoczenie, że matka i córka z Polski tańczą sambę brazylijską i występują razem w Rio.
Magdalini: A my po prostu spełniamy nasze marzenie i na każdym kroku, także w naszych mediach społecznościowych namawiamy do tego innych. Wszystkich kochających taniec staramy się zachęcać, by tak jak my polecieli na karnawał do Rio, bo Brazylia i Rio jest dla wszystkich niezależnie od wieku czy doświadczenia tanecznego.
Mówiłyśmy o problemach i trudnych sytuacjach, to teraz czas porozmawiać o tych najbardziej pozytywnych. Co zrobiło na was największe wrażenie podczas tegorocznego karnawału?
Monika: O tym mogłybyśmy opowiadać do rana (śmiech). Chyba największe wrażenie zrobiła na nas 80-letnia artystka, z naszej szkoły samby, z którą miałyśmy okazję tańczyć. To prawdziwa gwiazda szkoły. Jej pasja i miłości do tańca naprawdę nas poruszyły. Ta tancerka jest takim przypomnieniem, że w Brazylii samba nie ma granicy wieku. Tu tańczą wszyscy od malutkich dzieci po seniorów.
Magdalini: W czasie karnawału tę miłość do samby widać oczywiście najlepiej. Całe miasto żyje karnawałem. Na ulicach, w barach, restauracjach wszędzie rozmawia się o występach, poszczególnych szkołach, kostiumach. W telewizji cały czas pokazywane są parady, z przerwami tylko na mecze piłkarskie.
Monika: Oczywiście do tych najpiękniejszych i najbardziej wzruszających chwil należy też nasz występ na sambodromie, a wcześniej możliwość trenowania z najlepszymi tancerzami i instruktorami samby brazylijskiej, co zawdzięczamy naszej trenerce z Atlanty. Podczas karnawału ci najlepsi są bardzo zajęci, więc to było dla nas niesamowite wyróżnienie.
Czytaj także: Egipt w czasie ramadanu. Ważne informacje dla turystów
Magdalini: Ogromne wrażenie zrobiła na nas konkursowa parada Grupy Specjalnej oglądana z trybun. Dron latający nad paradą z artystą na nim, ogromne wozy pełne przepychu, błysku i koloru, tysiące kibiców znających każde słowo enredo (przyp.red. tematu przewodniego) i śpiewających razem ze szkołą. Z góry to widowisko wygląda bajecznie. To zupełnie inne doznanie niż taniec na Sambodromie i oba warto przeżyć.
Rozumiem, że na to pytanie, które teraz zadam, odpowiedź może być tylko jedna, ale zapytam – czy warto odwiedzić Rio – nie tylko w czasie karnawału?
Monika: Myślę, że Rio do Janeiro warto odwiedzić zawsze. Choć poza karnawałem to zupełnie inne miejsce, znacznie spokojniejsze, ale niezwykle ciekawe. Za to w karnawale totalnie ożywa. Ulice są zakorkowane, jest mnóstwo imprez ulicznych, wszędzie muzyka, śpiew i taniec. Ale to miasto nie tylko dla osób, które kochają tańczyć czy imprezować, ale także dla miłośników plażowania czy zwiedzania.
Magdalini: A jeśli chodzi o sam karnawał to warto go przeżyć w Rio choć raz w życiu. Obejrzeć szkoły tańca nie tylko na sambodromie, ale także te, które występują na ulicach. Parady szkół trwają kilka dni – w tym roku odbywały się od 13 do 17 lutego, a 21 lutego odbędzie się Parada Mistrzów, czyli ponowna prezentacja sześciu najlepszych szkół. Już bez stresu ocen sędziów. Sama radość z samby, tańca i występu. To coś niesamowitego.