Skrajnie niebezpieczna zabawa. Mandaty nawet do 3 tys. zł
Kuligowe szaleństwo w Polsce trwa w najlepsze, a wszystko dzięki zimowej aurze, sprzyjającej takim formom aktywności. Zabawa na sankach może przynieść wiele radości tylko wtedy, kiedy przestrzega się konkretnych zasad. Ich złamanie może nas sporo kosztować - wyjaśnia policja.
Wykorzystywanie w kuligach wszelkich pojazdów mechanicznych, takich jak samochody, quady czy różnego rodzaju maszyny rolnicze, nie jest bezpieczną praktyką. Choć dla niektórych może się to wydawać szybszym i "nowocześniejszym" rozwiązaniem niż zaprzęg konny, w rzeczywistości stanowi ogromne zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników.
Wysokie mandaty i skrajne niebezpieczeństwo
Współcześnie, gdy śnieg pojawia się coraz rzadziej, kiedy już nadarzy się odpowiednia okazja, wiele osób decyduje się na organizację kuligów. To forma spędzania wolnego czasu w zimowej scenerii, dająca radość całym rodzinom. O ile jest organizowana zgodnie z zasadami bezpieczeństwa. Mimo ostrzeżeń i apeli Polacy wciąż decydują się na przejażdżki na sankach ciągniętych przez różnego rodzaju maszyny.
- Byłam na kuligu na Kaszubach i mijał nas traktor ciągnący za sobą kilkoro sanek. Woźnica od razu zwrócił uwagę, że to nielegalne i niebezpieczne. Wzburzył się i powiedział, że sami proszą się o tragedię. Narzekał też, że w okolicy wiele osób ciągnie sanki za quadami - relacjonuje Ilona Raczyńska, dziennikarka WP.
Świadkiem podobnej sytuacji była także nasza czytelniczka, Marta z okolic Łodzi. - Byłam w szoku, kiedy zobaczyłam, jak sąsiedzi zabrali dzieci na kulig po ulicy. Do samochodu przyczepili dla jednego sanki, a dla drugiego... jabłuszko! To mało ruchliwa droga, ale mimo wszystko przesada - powiedziała.
Hit na Kaszubach. W weekendy zjeżdżają tłumy
Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami ruchu drogowego na drogach publicznych obowiązuje bezwzględny zakaz ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach itp., a organizatorowi takiej zabawy grozi mandat i punkty karne. - Wysokość kary może być różna i zależy od sytuacji - powiedział w rozmowie z WP asp. szt. Mariusz Chrzanowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Jak tłumaczy nam policjant, mandat można także dostać za naruszenie przepisów o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Takim przepisem jest art. 60 ust. 2 pkt 4 ustawy Prawo o ruchu drogowym. - Przepis mówi o zakazie ciągnięcia za pojazdem m.in. osoby na sankach. Tu mandat może wynieść od 20 do 3 tys. zł i pięć punktów karnych - powiedział ekspert.
To nie jest jednak wszystko. Za zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, czyli złamanie art. 86 pkt 1 KW, kierowcy grozi mandat karny w wysokości 1000 zł i 10 punktów karnych. - Punkty nie sumują się, ale w uzasadnionym przypadku policjant może ukarać sprawcę za te dwa wykroczenia jednocześnie, nakładając dwa mandaty karne - podsumował asp. szt. Mariusz Chrzanowski.
Wysokie mandaty to jedna strona medalu, lecz równie ważne są kwestie zdrowia i bezpieczeństwa. Już samo wdychanie spalin przez osoby siedzące na sankach tuż za samochodem może być szkodliwe, ale nienajgorsze. Zerwanie się linki i upadek na drogę, uderzenie w drzewo czy na inne osoby biorące udział w kuligu, a w skrajnych przypadkach nawet wpadnięcie pod koła samochodu jadącego za nami czy z przeciwka, mogłoby skończyć się tragicznie.
Jedyne bezpieczne kuligi
Alternatywą dla spragnionych kuligowego szaleństwa Polaków są legalnie organizowane przejazdy na saniach zaprzęgniętych w konie. Choć takie atrakcje kojarzą się głównie z regionami górskimi, znaleźć je można na terenie całego kraju.
Ogromną popularnością cieszą się np. kuligi na Kaszubach. - Goście przyjeżdżają do nas i się świetnie bawią, co powoduje, że brakuje na weekendy wolnych miejsc, mimo iż jako zrzeszenie od piątku do niedzieli przewozimy ponad 10 tys. osób spragnionych zimowych wrażeń - powiedział w rozmowie z WP Piotr Kupper, prezes Zrzeszenia Kaszubskich Kuczerów i Hodowców Koni. Organizacja, której przewodniczy, skupia ponad 70 zaprzęgów kuligowych w rejonie Szymbarka, a także dba o porządek, trasy kuligowe, miejsca parkingowe czy kierowanie ruchem.
Nawet jeśli sanie ciągnięte są przez konia, prowadzonego przez profesjonalistę, zarówno turyści biorący udział w zabawie, jak i organizatorzy muszą przestrzegać ustalonych zasad. - Bezpieczeństwo jest dla nas zawsze najważniejsze. Każdy z uczestników przed kuligiem zostaje zapoznany z regulaminem i zasadami bezpieczeństwa, do których bezwzględnie musi się dostosować. Ciągnięcie sanek za innymi pojazdami niż konnymi jest u nas zakazane i wszyscy się do tego stosują - wytłumaczył nam Piotr Kupper.
O zasadach opowiedzieli nam także przedstawiciele firmy Kuligi w Beskidach, która w czasie czterech miesięcy obsługuje ok. 20 tys. turystów. Jak wynika z ich regulaminu, dla bezpieczeństwa nie można stawać na saniach, wychylać się z nich i wkładać nóg w płozy sań. - Nie doczepiamy także małych sanek do dużych, co też może być niebezpieczne - skomentowali.
Dodatkowo, jak przypomina w mediach społecznościowych Komenda Powiatowa Policji w Wejherowie, w jednym kuligu może brać udział maksymalnie pięć zaprzęgów. Z kolei odległość między kolejnymi zaprzęgami nie powinna być mniejsza niż 200 m.
- Bezpieczny kulig to taki, który odbywa się na terenie poza drogą publiczną, zachowana jest odpowiednia odległość, uczestnicy są świadomi i przygotowani, a kierujący jest odpowiedzialny i gotowy do przerwania zabawy, gdy pojawia się zagrożenie - wymieniła w rozmowie z WP asp. sztab. Anetta Potrykus, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie. Dodała, że do zaprzęgu mogą być używane tylko zwierzęta niepłochliwe, odpowiednio sprawne fizycznie i dające sobą kierować.
W czasie kuligów szczególną uwagę powinno się zwracać na najmłodszych uczestników. - Organizator powinien ocenić, czy dzieci są wystarczająco dojrzałe, by zrozumieć zasady bezpieczeństwa, czy potrafią stabilnie utrzymać się na sankach oraz czy wiedzą, jak reagować w sytuacjach nagłych - dodała asp. sztab. Anetta Potrykus.
Kuligi z udziałem koni odbywają się zazwyczaj w lasach, na polnych drogach lub specjalnie przygotowanych szlakach, z dala od ruchu samochodowego. Prędkość jazdy jest dostosowana do warunków pogodowych, a sanie są przystosowane do przewozu osób.