Trwa ładowanie...
d1h47pf

Australijczyk od prawie 25 lat mieszka na bezludnej wyspie

Historia Davida Glasheena mogłaby zainspirować niejednego reżysera. Jest w niej utracony majątek, nieszczęśliwa miłość, samotne życie na wyspie i niepewna przyszłość. Australijski Robinson Crusoe nie wie, co go czeka, ponieważ po wielu latach ma opuścić niewielki raj.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wyspa Odnowy, Australia
Wyspa Odnowy, Australia (Wikimedia Commons CC BY)
d1h47pf

David Glasheen jako młody mężczyzna dorobił się w Sydney fortuny. Jednak przez krach na giełdzie w roku 1987 stracił majątek równie szybko, co go zdobył. Gdy żona wniosła wniosek o rozwód, rzucił dotychczasowe życie i w 1993 r. postanowił wyjechać na niewielką (1,53 ha) bezludną Wyspę Odnowy (Restoration Island), położoną u północno-wschodnich wybrzeży Australii. Nie jest pierwszym, który postanowił się osiedlić na wysepce. W przeszłości przez kilka miesięcy przebywał na niej kapitan William Bligh i jego towarzysze, wyrzuceni z pokładu HMS Bounty przez zbuntowanych marynarzy.

   Youtube.com
(Youtube.com)

Mający obecnie 74 lata David jest samowystarczalny. Zbudował z drewna dom, nauczył się łowić ryby i uprawiać warzywa. Podstawę jego diety stanowią kokosy. Warzy też własne piwo. Przez ostatnie lata towarzyszył mu pies Quessi. Pupil niestety zmarł w czerwcu br., ponieważ został ukąszony przez jadowitego węża. Staruszkowi pozostał teraz tylko... manekin.

   Brian Casey
(Brian Casey)

Glasheen nazywany jest współczesnym Robinsonem Crusoe, jednak w przeciwieństwie do niego wie, co się dzieje na świecie. Dzięki bateriom słonecznym ma prąd i może korzystać z komputera. Posiada też dostęp do sieci, co umożliwia mu dalsze granie na giełdzie oraz, dzięki portalom randkowym, próbowanie znalezienia partnerki.

d1h47pf

Niestety mężczyzna nie ma szczęścia w miłości. Choć swego czasu poznał kobietę z oddalonego o 2 tys. km Brisbane, długo nie wytrzymała na wyspie – po kilku miesiącach wróciła do rodzinnego miasta. David gorzko żartuje, że jego jedyną nadzieją jest już tylko syrenka.

Zostanie wyrzucony z wyspy?

Zanim Glasheen zamieszkał na wyspie, porozumiał się z rządem Australii w kwestii legalnego przebywania na niej. Wydzierżawił 1/3 terenu za 13 tys. funtów rocznie przez 43 lata. Większość tej sumy nie musiał płacić, jednak został zobowiązany do znalezienia inwestora, którego przekona do wybudowania ośrodka turystycznego i przystani rybackiej. Do dziś nie udało mu się tego zrobić, co przysporzyło mu kłopotów.

d1h47pf

Urzędnicy od 2000 r. próbują go wyrzucić z Wyspę Odnowy. W 2012 r. Sąd Najwyższy Queensland orzekł, że Glasheen musi ją opuścić, ale dotychczas tego nie zrobił.

Wybierasz się w podróż? Uważaj na granicy

d1h47pf

Podziel się opinią

Share
d1h47pf
d1h47pf