Europejski kraj zyskuje na popularności. Bije rekordy, ale problemów nie ubywa
Ogromną ambicją Albanii było zawsze przekonanie do siebie turystów z Europy Zachodniej. Kojarzeni z zamożnością, zaskoczyli dość mocno Albańczyków.
W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.
Okazuje się, że mimo wzrostu liczby turystów "zachodnich" jednak przychody nie są proporcjonalnie wyższe.
Turyści z Europy Zachodniej zawodzą
Podróżnicy nie są skłonni do dużych wydatków, oszczędzają na usługach, szukają najtańszych ofert spędzenia wolnego czasu, a także skrzykują się w social mediach, żeby dzielić koszty np. wypożyczając wspólnie samochód.
Przyjeżdżający do dużych resortów opartych na znanych zagranicznych sieciach nie wydają pieniędzy, opierając się tylko na tym, co oferuje im hotel.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
"Halo Polacy". Uciekli z Warszawy do Hiszpanii. Żyją tam za polską wypłatę
Na pewno pojawiło się więcej wyzwań dotyczących wyżywienia, gdyż albańscy kucharze oraz cała obsługa musi zmierzyć się z powiększającym się gronem osób z dietą wegańską, bezglutenową lub alergiami pokarmowymi. Swobodne podejście do tematu może być nawet tragiczne w skutkach lub w najlepszym wypadku narazić obiekt na złą opinię i nieprzyjemności.
Nowy wymiar starych problemów
Problemem, z którym Albania nie radzi sobie od lat jest polityka śmieciowa i ekologiczne podejście do wielu aspektów życia i funkcjonowania. Nie pomaga w tym masowy napływ turystów. Oczywistym jest, że masowa turystyka produkuje ogromne ilości śmieci. Dodatkowo turyści zwracają uwagę na plastikowe słomki, kubki i inne jednorazowe akcesoria w hotelach wykonywane z nieekologicznych materiałów.
W przypadku największych kurortów, czyli Durres i Golem, wywóz śmieci został "zrzucony" na właścicieli hoteli. Ratusz zadeklarował, że jego obowiązkiem jest wywóz śmieci mieszkańców, natomiast swoimi gośćmi powinni zająć się właściciele obiektów noclegowych.
Mimo ogólnego oburzenia, gdyż od każdego przedsiębiorcy pobierany jest podatek śmieciowy, właściciele największych kompleksów deklarują, że podjęli współpracę z prywatnymi firmami odbierającymi odpady. Jednak czy możemy być pewni, że śmieci są prawidłowo utylizowane po odbiorze ich z hoteli? Niestety nie.
Dodatkowo często padają z ust wczasowiczów pytania "Gdzie są kosze?". Zostały usunięte przez władze miasta właśnie dlatego, że to prywatne biznesy turystyczne mają dbać o czystość wokół siebie, a także ze względu na fakt, że nieopróżniane kosze zaczynają wydzielać brzydkie zapachy. Brzmi absurdalnie, ale koło się zamyka. Dodatkowo nie wszyscy właściciele apartamentów czy hoteli będą chcieli ponosić koszty wywozu śmieci. Dlatego tworzą się dzikie wysypiska lub miejskie kontenery są nieustannie przepełnione.
Nie powinniśmy łączyć tych kwestii ze stereotypowym spojrzeniem na "mentalność południowców". Niestety uwarunkowania historyczne (komunizm) i ciężki okres przemian sprawił, że podejście "wspólne, to niczyje" wciąż jest popularne, a dodatkowo wcześniej były inne, teoretycznie ważniejsze rzeczy do przepracowania. Aktualnie, w momencie kiedy masowa turystyka jest już rzeczywistością, ani administracja lokalna, ani politycy wyższej rangi nie potrafią poradzić sobie z problemem.
W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.