Trwa ładowanie...

Hawaje - koniec Wybiegu Żywych Trupów?

Na południowo-wschodnim krańcu wyspy O’ahu, ok 25 km na wschód od Honolulu, znajduje się jedna z najbardziej kontrowersyjnych atrakcji Hawajów. Dead Man’s Catwalk to punkt widokowy w postaci betonowej płyty, który od czterech lat robi zawrotną karierę w internecie. Widoki, jakie stamtąd widać zapierają dech w piersiach. Jednak miejsce to jest równie niebezpieczne, co piękne. Dodatkowo, aby się tam dostać, trzeba złamać prawo. Czy to możliwe, że wkrótce zniknie z turystycznej mapy Hawajów?

Share
Hawaje - koniec Wybiegu Żywych Trupów?
Źródło: flickr.com by jai Mansson, licencja CC BY-SA 3.0
d3ccy7k

Na południowo-wschodnim krańcu wyspy O’ahu, ok 25 km na wschód od Honolulu, znajduje się jedna z najbardziej kontrowersyjnych atrakcji Hawajów. Dead Man’s Catwalk to punkt widokowy w postaci betonowej płyty, który od czterech lat robi zawrotną karierę w internecie. Widoki, jakie się stamtąd rozpościerają zapierają dech w piersiach. Jednak miejsce to jest równie niebezpieczne, co piękne. Dodatkowo, aby się tam dostać, trzeba złamać prawo.

Przejście 2-kilometrowego szlaku po Grzbiecie Kamehame, który rozpoczyna się na Kamehame Drive, tuż za zabudowaniami mieszkalnymi, zajmuje ok 40 minut. Jest on położony na prywatnym terenie, co jest oznaczone odpowiednimi tablicami, zabraniającymi wstępu i przestrzegającymi przed niebezpieczeństwem. Jednak żądnych wrażeń turystów to nie powstrzymuje. Za wszelką cenę chcą się dostać na owiany sławą podest, aby zrobić sobie zdjęcie nad przepaścią z rajskim widokiem w tle.

Dead Man’s Catwalk (_ ang. wybieg żywych trupów _) jest znany od 2012 roku, kiedy to anonimowa osoba umieściła na betonowej płycie nad przepaścią napis o takiej właśnie treści. Zdjęcia z tego miejsca, na których ludzie pozują w niebezpiecznych pozycjach, udając m.in. że spadają, w zawrotnym tempie zawojowały serwisy społecznościowe. Spowodowało to lawinowe zwiększenie się liczby turystów w tym miejscu. Wcześniej o trasie mówiono po prostu Kamehame Ridge i była ona znana nielicznym.

Jednak duża liczba chętnych na narażanie swojego życia w celu zrobienia fantastycznego ujęcia (pisaliśmy w serwisie o śmiertelnych przypadkach takiego zachowania)
nie jest jedynym problemem. Niepokojące jest zachowanie niektórych odwiedzających, którzy niszczą otaczającą platformę infrastrukturę. Na prywatny teren dostają się mimo zakazów, płotów, a nawet zasieków z drutu kolczastego, które po prostu dewastują. W okolicy Dead Man’s Catwalk znajdują się m.in. anteny FAA (Federalnej Administracji Lotnictwa), cysterny z propanem czy biuro agencji rządowej ds. telekomunikacji, które również są notorycznie poddawane działalności wandali – przecinają oni kable, płoty, malują graffiti, itp.

d3ccy7k

Władze Hawaii Kai, miasteczka, pod które podlega teren szlaku i platformy, postanowiły zdemontować betonową konstrukcję. Ma to kosztować 48 tys. dolarów. Mają oni nadzieję, że to powstrzyma wspinające się w to miejsce osoby i zapobiegnie tragedii oraz niszczeniu mienia. Można bowiem zauważyć, że turyści są coraz odważniejsi w swoich poczynaniach, aby ich zdjęcia były jak najbardziej spektakularne.

Czy ich działania osiągną zamierzony skutek? Trudno przewidzieć. Wydaje się jednak, że miejsce, z którego rozciąga się tak spektakularny widok, będzie nadal popularne, nawet jeśli zostanie pozbawione zachęty w postaci betonowej platformy. Pytanie, czy jeśli zostanie ona zdemontowana, próby zrobienia sobie zdjęcia na niezabezpieczonej skarpie nie przyniosą odwrotnych skutków, czyli wypadków z powodu osunięcia się w przepaść.

udm/ik

Zobacz także: Przerażający wyczyn Brytyjczyka w Londynie

d3ccy7k

Podziel się opinią

Share
d3ccy7k
d3ccy7k