Trwa ładowanie...

Klątwa Berbeków? Dziadek i ojciec zginęli w górach, wnuk zrobił wzruszający film

To była niesamowita podróż śladami Ojca - tak o swoim filmie "Dreamland" mówi Stanisław Berbeka, syn słynnego himalaisty Macieja Berbeki, który zaginął na Broad Peak.

Share
Staszek Berbeka. Materiały Białostockiego Ośrodka Kultury
Staszek Berbeka. Materiały Białostockiego Ośrodka Kultury
d3o1wtm

Obsypany nagrodami na festiwalach górskich, bardzo osobisty dokument opowiada jednak nie tylko historię himalaisty, który jako pierwszy zdobył zimą trzy ośmiotysięczniki: Manaslu, Cho Oyu, Broad Peak, wytyczył bardzo trudną drogę na południowej ścianie Annapurny, na Mount Everest wszedł własnym wariantem, jako pierwszy Polak, od strony tybetańskiej. To też portret Macieja Berbeki jako wspaniałego taty i po prostu fajnego, lubianego przez ludzi faceta.

Wzruszający, momentami wyciskający łzy z oczu. Czy przybliża nam, zwykłym zjadaczom chleba z nizin powody, jakie pchają sportowców w ten ekstremalnie trudny świat? Pewnie każdy odbierze to inaczej.

Poszedł w góry, żeby zrozumieć ojca

Babcia Stanisława Berbeki nie chce nawet słyszeć, by któryś z jej wnuków poszedł w góry. W filmie karci Staszka, kiedy ten o tym przebąkuje: - Trzydziestka na karku, już daj ty spokój!

Święta Góra, która uratowała od epidemii. To początek historii Grabarki

Nic w tym dziwnego, góry zabrały jej i męża, i syna. Pani Elżbieta została wdową jeszcze przed trzydziestką. Jej mąż Krzysztof Berbeka uczestniczył w wielu wyprawach w Alpy, Hindukusz i Kaukaz. Zmarł na skutek urazów i odmrożeń, jakich doznał podczas wypadku 18 marca 1964 r. w czasie zejścia z Dent d’Hérens. Elżbieta została w Zakopanem sama z dwoma małymi synami: Maćkiem i Jackiem. Jak na ironię… obaj zostali himalaistami.

d3o1wtm

Maciej był też artystą. Ukończył krakowską ASP, potem uczył w zakopiańskim liceum plastycznym, współpracował z Teatrem im. Stanisława Ignacego Witkiewicza, robił scenografie, wystawy, oprawy graficzne. Jednak jego prawdziwą pasją były góry. I nie interesowały go utarte szlaki, ale albo wejścia zimowe, albo wytyczanie własnej, oryginalnej drogi. Chyba kreatywność przekładała się na te wybory - domyślają się bliscy.

Maciej Berbeka ożenił się z Ewą Dyakowską, urodziło im się czterech synów.

- Jak byłem mały i ktoś pytał, kim jest tato, odpowiadałem, że himalaistą - opowiadał Stanisław Berbeka na spotkaniu z publicznością po projekcji filmu "Dreamland" podczas festiwalu Ciekawi Świata w Białymstoku. - Góry były całym naszym życiem. To, że ojciec w nie wychodził, było na porządku dziennym, było czymś naturalnym. Mówił, że nie chodzi dla sławy, dla pieniędzy, a wyłącznie da siebie. Robiąc ten film, doszedłem do wniosku, że może on poszedł w góry, żeby zrozumieć ojca, którego szybko stracił, z którym nie miał szansy pobyć - mówił.

d3o1wtm

Nikt nie lubi mówić, jak się powoli umiera

Dla małego Staszka wielomiesięczny brak ojca w domu nie był problemem - tato wychodził do pracy i tyle. Przyznaje, że to zasługa mamy, która choć szalenie się niepokoiła, to nie dawała tego po sobie poznać i zapewniała synom poczucie bezpieczeństwa. Najintensywniej wyprawy były organizowane w latach 80., wtedy polski himalaizm osiągnął rozkwit. Staszek pamięta, jak kibicowali tacie, a kiedy miał on wrócić z wyprawy, albo czekali na niego na lotnisku, albo długie godziny wystawali przy oknie. A czegóż on nie przywoził! Figury słoni albo Masajów - zawsze były egzotyczne prezenty.

Dreamland zwiastun

- Nie był wylewny, więc nie było opowieści o bohaterstwie czy ucieczkach przed lawiną - dodaje Staszek.

d3o1wtm

W 1988 roku bliscy najedli się strachu. Maciej wziął udział w polskiej zimowej wyprawie na K2. 6 marca dotarł do Rocky Summit położonego na wysokości 8028 m n.p.m. Był pewien, że to Broad Peak, ale to był tylko jego przedwierzchołek, niższy o kilkadziesiąt metrów. Maciej Berbeka został tym samym pierwszym człowiekiem, który zimą przekroczył 8000 m n.p.m. w Karakorum. Na lotnisku witany był z honorami. Zejścia mało nie przypłacił życiem - wykopał jamę w śniegu, by przetrwać, następnego dnia pogoda jeszcze się pogorszyła i nie mógł trafić do bazy. Miał odmrożenia, po powrocie amputowano mu palec u stopy.

Nigdy potem nie chciał o tym mówić. Gdy synowie męczyli, co tam się wydarzyło, ucinał: - Dajcie mi święty spokój.

- Nikt nie lubi mówić o tym, jak powoli umiera - kwituje Staszek.

Dodatkowo musiało go boleć, że żaden z kolegów nie powiedział mu od razu, że nie zdobył szczytu, tylko przedwierzchołek.

Broad Peak - dogrywka

Maciej Berbeka ma na koncie inne sukcesy. Zdobył Annapurnę nową drogą - południową ścianą. Był kierownikiem wypraw zimowych na Manaslu i trzech na Nanga Parbat. W 1993 r. zdobył Mount Everest od strony chińskiej.

d3o1wtm

W 1996 r. spadł 200 metrów z lawiną z K2. Po tym wypadku zaczął organizować komercyjne wyprawy trekkingowe na całym świecie, klienci go uwielbiali.

A on - bardzo lubił przekazywać swoje doświadczenie młodym sportowcom. Kiedy Krzysztof Wielicki zaproponował: "Pojedź z nami, bo musimy zakończyć to, co zaczęliśm", zgodził się od razu. Razem z nim jechała śmietanka polskiego himalaizmu - same indywidualności. Staszek wspomina, że ojciec cieszył się na tę wyprawę, pakował sprzęt, szczęśliwy i podekscytowany jak nastolatek. 25 lat po próbie zimowego zdobycia Broad Peak, wrócił tam.

5 marca 2013 r. rzeczywiście zakończył swoją rozgrywkę z Broad Peak. Pierwszego zimowego wejścia na ten szczyt dokonali, zapisując się na kartach historii: Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Dwaj ostatni nie wrócili na noc do bazy. Następnego dnia rano Maciej był jeszcze widziany na ścianie pod przełęczą, która prowadziła do obozu szturmowego, ale wtedy ślad po nim zaginął. 8 marca 2013 r. kierujący wyprawą Krzysztof Wielicki poinformował, że i Berbekę, i Kowalskiego uznaje za zmarłych.

d3o1wtm

Ciało Kowalskiego zostało odnalezione latem, ale Berbeki - nie. Mimo tego, że szukać go poszedł brat Jacek.

- Mam problem z tym, że nie wiem, co tam się stało. Gdzie on jest? Czy wpadł do szczeliny, czy w ogóle spadł na dół? - mówi w filmie Staszek Berbeka. Na spotkaniu w Białymstoku dodawał, że to, że w dokumencie nie ma rozmów z innymi członkami wyprawy na Broad Peak, jest zabiegiem celowym. - Nie chciałem robić filmu, po projekcji którego widzowie będą się zastanawiali, czyja to wina. Tylko taki, po którym każdy powie, że Maciej Berbeka był fajnym, rodzinnym facetem i świetnym himalaistą.

Dodawał: - Żalu do nikogo nie mam. To są góry i wszystko może się tam stać.

Wspinaczka we krwi

W 2015 r. cała rodzina pojechała pod Broad Peak, by pożegnać się z Maciejem. To była sprężyna Ewy Dyakowskiej-Berbeki. Zorganizowała trekking i zabrała na niego czterech synów. Niedługo później okazało się, że to był ostatni moment, by byli wszyscy razem.

d3o1wtm

- Możliwość zobaczenia tej góry, tej przestrzeni, której nie ma szans przekazać na filmie, to było szalenie mocne przeżycie. Dało nam spokój - mówi Staszek Berbeka.

Już w trakcie realizacji jego filmu matka chorowała, była po silnej chemioterapii. Ewa Dyakowska-Berbeka zmarła 29 kwietnia 2018 r.

- Zacząłem robić film także dla moich synów, bo nie mieli okazji poznać ani dziadka, ani babci - przyznał Staszek Berbeka.

A realizacja filmu trwała około czterech lat. Na początku reżyser nie miał żadnych nagrań, a jedynie slajdy z wypraw, i to nieposegregowane. Przełomem było odnalezienie niepublikowanych materiałów z 1988 r., z pierwszej wyprawy na K2. Berbeka oglądał kilka godzin nagrań, obserwował, jak tato się zachowuje, jak wygląda i… płakał - przyznaje.

Znalazł nagraną rozmowę tuż po tym, jak odnaleźli Macieja. W takiej chwili, kiedy wywinął się śmierci, zażyczył sobie muzykę! A był to właśnie utwór "Dreamland".

- Dopiero od niedawna wiem, że ten film pomógł mi przez to wszystko przejść i poukładać sobie w głowie. To była niesamowita podróż śladami ojca - przyznaje Staszek Berbeka.

Wrócił z własną rodziną (żoną Julią i trzema synami) do "gniazda" Berbeków - Zakopanego i… zaczyna się wspinać, pierwsze kroki stawiając w Tatrach. Żaden z synów Macieja Berbeki na razie nie wspina się wyczynowo. Na razie… Przyciskany przez prowadzącego spotkanie i białostocką publiczność, Staszek przyznał, że marzy o górach wysokich.

- Dziadek, ojciec zginęli w górach. Nie czujesz lęku, że to jakaś klątwa, fatum?

- Nie, na pewno nie. A strach to jeden z elementów, który w góry ciągnie - odpowiadał spokojnie.

- A jak któryś z twoich synów powie, że chce iść?

- Mam nadzieję, że do tego czasu zdobędę takie doświadczenie, że sam będę mógł ich wprowadzić w ten świat. Jeśli tylko będą chcieli - uśmiechnął się.

Stanisław Berbeka (ur. 1985) - absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku (wydział grafiki, specjalizacja fotografia). Mieszka w Zakopanem, gdzie prowadzi własne studio graficzne Yak-Yak. Jego debiut filmowy "Dreamland" był pokazywany i nagradzany na wielu festiwalach w kraju i za granicą, m.in. w Banff, Trento, Moskwie czy w Bańsko, gdzie zdobył Grand Prix.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d3o1wtm

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3o1wtm
d3o1wtm