Trwa ładowanie...

Miejsca, gdzie rządzą kobiety. Mężczyźni nie mają tu za wiele do powiedzenia

To one wybierają sobie partnerów seksualnych w liczbie, która będzie je zadowalać. O najważniejszych sprawach dla swoich społeczności decydują same, a mężczyźni nie mają prawa brać udziału w rodzinnych naradach. Są za to oni w stanie zrobić wiele, by zdobyć względy pań.

Share

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

Miejsca, gdzie rządzą kobiety. Mężczyźni nie mają tu za wiele do powiedzenia
Źródło: Shutterstock.com
d39of2m

Wodaabe – wielbią kobiety ponad wszystko

Ludy afrykańskie kojarzą nam się z dominacją mężczyzn, jednak w przypadku tego plemienia jest zupełnie inaczej. Wodaabe praktykuje poligamię, a w kwestii związków czy rodziny, to kobiety mają decydujący głos. Poza tym mogą one przed ślubem uprawiać seks z kim chcą, bez żadnych skrupułów. Zresztą po ślubie też. Nieurodziwi mężowie muszą akceptować zdrady swoich żon, a także wychowywać dzieci, które zostały spłodzone przez atrakcyjniejszych mężczyzn.

Wodaabe / Shutterstock.com
Źródło: Wodaabe / Shutterstock.com

Mężczyźni muszą natrudzić się, żeby kobiety zwróciły na nich uwagę
Co roku we wrześniu Wodaabe organizują na trasie swojej wędrówki przez Czad, Senegal i Niger konkursy piękności. Największy festiwal, w którym bierze udział nawet kilka tysięcy osób, odbywa się w mieście Ingal. Mężczyźni robią sobie mocny makijaż, zakładają ozdoby i dekoracje z piór, a następnie tańczą ruume, borno i yaake, chcąc zaimponować młodym kobietom.

Wodaabe / Shutterstock.com
Źródło: Wodaabe / Shutterstock.com

Najważniejszym tańcem podczas całego święta jest guerwol, w którym mogą brać udział wyłącznie najpiękniejsi mężczyźni. Kryteria, jakie trzeba spełnić, aby się zakwalifikować, to delikatna linia nosa, gładka cera czy długa szyja. W skład jury wchodzą trzy kobiety. Wybrany przez nie amant może, w drodze wyjątku, wybrać sobie partnerkę.

d39of2m

Męska część Wodaabe nie bez powodu wielbi kobiety. Robi to w imię Allaha, który w przypadku tego plemienia niewiele ma wspólnego z islamem. Od muzułmanów zapożyczono tylko imię. Członkowie plemienia nie mogą wydawać rozkazów, jedynie udzielać sobie nawzajem rad. Zasady, jakimi się kierują, opierają się na doświadczeniu życiowym. Według niego nie należy zadzierać z kobietami.

Wodaabe / Shutterstock.com
Źródło: Wodaabe / Shutterstock.com

Mosuo – królestwo, w którym rządzą kobiety

W Chinach, u podnóża Himalajów, mieszka jedna z nielicznych społeczności, w której nie istnieje instytucja małżeństwa, a kobiety mogą posiadać dowolną liczbę partnerów. Mowa o grupie etnicznej Mosuo, ceniącej ponad wszystko wolność i swobodę. Jej członkowie nie zawierają tradycyjnych małżeństw, nie mają wobec siebie zobowiązań materialnych, a dzieci nie znają pojęcia "ojciec". Geneza tego obyczaju nie jest znana, jednak nikt się tu nad tym nie zastanawia. Ważny jest fakt, że w ich 40-tys. społeczności, żyjącej nad otoczonym górami jeziorem Lugu na granicy południowochińskich prowincji Junnan i Syczuan, wszelkich wyborów dokonuje kobieta.

Mosuo / Shutterstock.com
Źródło: Mosuo / Shutterstock.com

Małżeństwo? Nie istnieje
Zamiast ślubnego kobierca i wizyty w urzędzie, zawierana jest umowa ustna. Dozwolone jest to od 13. roku życia, czyli od momentu, gdy wchodzi się tu w dorosłość. To też moment, gdy przedstawicielki Mosuo otrzymują odrębną sypialnię, tzw. "kwiatową komnatę". To w niej po zmroku przyjmują kochanków, którzy wcześniej zostali przez nie zaakceptowani. Udają się do partnerek w szerokich kapeluszach. Jeśli pod drzwiami komnaty znajdzie parę męskich butów lub kapelusz zawieszony na drzwiach, będzie to dla niego sygnał, że jego wybranka serca spędza noc z kimś innym. Potomstwo zrodzone z takiego nieformalnego związku należy do kobiety i jest wychowywane przez jej rodzinę, a więc przez jej siostry, braci i innych mieszkańców domu. Warto wspomnieć, że klany utrzymywane są z pieniędzy zarobionych przez mężczyzn.

Mosuo / Shutterstock.com
Źródło: Mosuo / Shutterstock.com

Lud Khasi w Indiach – mężczyźni są tu tylko od przynoszenia do domu pieniędzy

Prawa kobiet w Indiach od wieków są tematem, który wzbudza wiele kontrowersji. Jednak w północno-wschodniej części tego kraju, w stanie Meghalaya, panują zupełnie inne zwyczaje, respektowane przez władze Indii. Żyje tu lud Khasi. Obowiązuje w nim matriarchat i matrylinearny system dziedziczenia. Kobiety dostają wszystko - nazwisko, przywileje i majątek, a dziedziczenie odbywa się pomiędzy żeńskimi potomkami. Za to panowie walczą o traktowanie na równi z kobietami...

Lud Khasi / Shutterstock.com
Źródło: Lud Khasi / Shutterstock.com

Po ślubie mężczyzna przyjmuje nazwisko małżonki i wprowadza się do jej domu, nie na odwrót. Tam z kolei kluczową rolę odgrywa jego teściowa, która współrządzi domem. Zdarza się, że panowie nie mają prawa uczestniczyć w spotkaniach rodzinnych lub są trzymani na dystans od dzieci. Ich zadaniem jest pracować i przynosić pieniądze.

Lud Khasi / Shutterstock.com
Źródło: Lud Khasi / Shutterstock.com

Minangkabau w Indonezji – kobiety z innych części kraju mogą im zazdrościć

Podobne zasady, co w przypadku ludu Khasi, funkcjonują w indonezyjskiej grupie etnicznej Minangkabau, żyjącej w prowincji Sumatra Zachodnia. Obok islamu, przestrzegane jest tu dawne plemienne prawo o nazwie adat oraz matrylinearny system dziedziczenia. Dzieci należą przez całe życie do matki, otrzymują jej nazwisko, przywileje oraz, co najważniejsze – majątek (także po jej męskich krewnych).

Minangkabau / Shutterstock.com
Źródło: Minangkabau / Shutterstock.com

Kobietom Minangkabau wolno wyjeżdżać poza wyspę i odkrywać świat, uczyć się i pracować, by potem, bogatsze o doświadczenia, mogły wrócić do ojczyzny i kontynuować swoje aktywne życie. To na nich, a nie na mężczyznach, spoczywa obowiązek zapewnienia odpowiedniego statusu majątkowego rodziny. Oznacza to także, że mężczyźni są od nich niemal całkowicie zależni.

Minangkabau / Shutterstock.com
Źródło: Minangkabau / Shutterstock.com

SuperShe Island – wyspa tylko dla pań

Okazuje się, że także współcześnie powstają miejsca tylko kobiet. Amerykańska bizneswoman Kristina Roth podczas wakacji w Malibu uznała, że panie podczas urlopu, chcąc zaimponować mężczyznom, za bardzo przejmują się wyglądem. Kupiła więc wyspę w Finlandii, na którą od czerwca będzie zapraszać tylko płeć piękną. Na niej kobiety będą mogły się wyciszyć i skupić wyłącznie na sobie.

Super She Island
Źródło: Super She Island

Dlaczego Roth zdecydowała się na założenie "żeńskiej" wyspy właśnie w Finlandii? Jej wybranek pochodzi z tego kraju, a z kolei jego rodzice byli właścicielami wysepki położonej półtorej godziny drogi od lotniska w Helsinkach. To właśnie od nich ją kupiła.

Docelowo SuperShe Island ma być ekskluzywnym kurortem ze spa, zajęciami jogi czy warsztatami kulinarnymi. Na miejscu zero makijażu, pięknych fryzur i oczywiście zero facetów. Kristina nie wyklucza, że w przyszłości, podczas wakacyjnych turnusów, turystki będą mogły przyjmować gości płci przeciwnej. To jednak odległy plan.

d39of2m

Nie są znane ceny, ale patrząc na wyjazdy, które bizneswoman organizuje m.in. na Hawaje, można się domyślać, że tanio nie będzie. (tydzień na wyspie Oʻahu to koszt ok. 5 tys. dolarów). Wszystkie osoby chętne, by wypocząć na fińskiej "babskiej" wyspie, będą musiały wcześniej wypełnić formularz na stronie internetowej supersheisland.com.

Zobacz też: Wyjątkowy kurort na wyspie tylko dla kobiet

icon info

W artykule znajdują się linki i boksy z produktami naszych partnerów. Wybierając je, wspierasz nasz rozwój.

d39of2m

Podziel się opinią

Share
d39of2m
d39of2m