Trwa ładowanie...
d4oenlv

Ryanair wydusi z ciebie ostatni grosz

Ukryte opłaty, wyśrubowane zasady przewożenia bagażu czy ciasnota w samolotach stały się niemal wizytówką linii lotniczych Ryanair. Teraz okazało się, że naziemni pracownicy przewoźnika są premiowani za wyciąganie dodatkowych pieniędzy od pasażerów – informuje Daily Mail.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Ryanair wydusi z ciebie ostatni grosz
(Bram Donkers, Licencja Creative Commons, flickr.com)
d4oenlv

Tanie bilety to wielka ściema – chciałoby się powiedzieć obserwując kolejne machinacje jednej z najpopularniejszych tanich linii lotniczych w Polsce. Do tego nie ma tygodnia bez rewelacji na temat nowych pomysłów szefa linii Michaela O’Leary lub afery ujawniającej kolejny skandal. Ostatnią elektryzującą informacją są wyniki śledztwa przeprowadzonego prze The Mail on Sunday. Ujawniło ono, w jaki sposób linia pozyskuje dodatkowe pieniądze – oczywiście kosztem pasażerów. Okazało się, że premiowani są pracownicy naziemni, którzy wykazują się wyjątkowym sprytem w wyłapywaniu pasażerów nie spełniających wymogów linii lub podatnych na agresywny marketing.

Na czym zarabiają?
Lista możliwości dodatkowego zarobku jest długa, a jej treść może niektórym wydać się wręcz niemoralna. Premie otrzymują pracownicy, którzy zauważą pasażera z bagażem o rozmiarze przekraczającym ustalone wymiary. Opłata za zbyt duży bagaż podręczny wynosi obecnie 285 zł (60 euro). Do kieszeni pracownika za każdy zgłoszony nadbagaż trafia ok. 5 zł. Kolejnym sposobem na dodatkową gratyfikację jest wciskanie na siłę pierwszeństwa wejścia na pokład. Nie inaczej jest, gdy już zasiądziemy w ciasnych fotelach przewoźnika. Stewardesy mają obowiązek sprzedać pasażerom jak najwięcej produktów, a metody agresywnego marketingu są elementem podstawowego szkolenia pracowników Ryanaira. Możemy mieć zatem nachalnie oferowane e-papierosy czy karty loterii i to kilka razy w ciągu jednego lotu.

Pijany płaci więcej
Inną kategorią produktów, których sprzedaż można zaowocować dodatkowymi pieniędzmi jest alkohol. Z racji tego, że Ryanair od kilku lat łączy miasta np. w Anglii z wieloma miejscami w całej Europie nastąpiło wzmożenie ruchu turystycznego na tych trasach. Za grosze można dolecieć do krajów nadbałtyckich, gdzie bardzo popularne stały się wieczory kawalerskie czy panieńskie, których głównymi uczestnikami są często agresywni Brytyjczycy. I to właśnie oni są kolejnym celem pracowników Ryanair. Łatwo wychwycić w tłumie rozbawioną gromadkę, która leci np. do Gdańska czy Rygi, a jeszcze łatwiej wcisnąć im kolejne drinki – oczywiście płatne – na pokładzie samolotu. Podręcznik szkoleniowy Ryanaira dokładnie wyjaśnia, jak to zrobić: „trzeba wyłonić z grupy lidera i zaproponować mu produkt, gdy ten go kupi, reszta podąży za jego przykładem”. Od razu, wraz ze sprzedażą drinka, należy również zaproponować paluszki czy
orzeszki. Taka „ciągła sprzedaż” jest również jednym z elementów nachalnego marketingu Ryanaira.

d4oenlv

Które polskie miasto jest według was najbardziej zaniedbane? Na opinie i zdjęcia czekamy pod adresem: miasta@serwis.wp.pl

Nadesłanie zdjęć jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na ich publikację na stronach portalu Wirtualna Polska.

Druga strona medalu
Trudno się dziwić agresywnemu marketingowi i „czepialstwu” pracowników Ryanaira, jeśli ma się świadomość, jak niskie są zarobki pracowników irlandzkiego przewoźnika i jakie koszty muszą sami ponosić w związku ze stanowiskami stewardesy czy pilota. Płacenie za szkolenia, a nawet uniformy i jedzenie na pokładzie to już standard. Do tego personel pokładowy nie może zatrzymywać napiwków od pasażerów. W tej sytuacji premie wynikające z wyciągnięcia od pasażerów dodatkowych pieniędzy są istotnym dodatkiem do pensji. Restrykcyjne kontrole i wciskanie pasażerom produktów, których na pewno nie chcą jest po prostu sposobem na dorobienie do pensji. Trudno odmówić moralności takiemu postępowaniu – jest to zwykłe naciągactwo.

Piloci mają głos
Afera z „premiami za nadbagaż” to kolejna sprawa stawiająca Ryanair w bardzo złym świetle. Niedawno informowaliśmy o programie, który ujawnił wyniki sondażu wśród pilotów Ryanaira. Dotyczył on skandalicznych warunków bezpieczeństwa, cięciu kosztów na paliwo i usterek, których „lepiej nie zgłaszać”. Czy w sytuacji, gdy nawet pracownicy występują przeciwko własnej firmie, wciąż można nazywać Ryanair „ulubioną linią lotniczą świata”? Jedno jest pewne – Ryanair w tym roku już zanotował dochód w wysokości ponad 2 miliardów złotych, a do końca 2013 roku przewiezie ponad 80 milionów ludzi. Każdy z nich może liczyć na to, że realne koszty biletu mogą kilkakrotnie przewyższyć to, co widzą na stronie przewoźnika.

at/if

Które polskie miasto jest według was najbardziej zaniedbane? Na opinie i zdjęcia czekamy pod adresem: miasta@serwis.wp.pl

Nadesłanie zdjęć jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na ich publikację na stronach portalu Wirtualna Polska.

Cuda Polski. Miejsca, które warto zobaczyć

Tanie linie - samolotem nie znaczy drożej

d4oenlv

Podziel się opinią

Share
d4oenlv
d4oenlv