To miała być krótka wycieczka. w Japonii doszło do tragicznego wypadku
Podczas 10-minutowej wycieczki nad masywem wulkanicznym Aso w Japonii doszło do katastrofy śmigłowca. Na pokładzie znajdowało się dwoje turystów z Tajwanu oraz pilot. Akcję ratunkową komplikowały warunki atmosferyczne.
Śmigłowiec, należący do firmy organizującej loty wycieczkowe nad masywem Aso, zaginął we wtorek ok. godziny 11 czasu lokalnego. Na pokładzie maszyny, obok pilota, znajdowali się dwaj turyści z Tajwanu.
Po tym, jak pojazd nie wrócił z wycieczki, zgłoszono zaginięcie policji i straży pożarnej w prefekturze Kumamoto.
Jak dotąd odnaleziono tylko fragment kadłubu
Ok. godz. 16, ratownicy dostrzegli fragment kadłuba śmigłowca na zboczu wulkanu niedaleko krateru. Niestety, gęsta mgła, silny wiatr i opary gazowe znacznie utrudniały poszukiwania załogi i pasażerów.
Weekendowy wypad na ferie. Dzieciaki będą zachwycone
W środę poszukiwania zostały wznowione, jednak ze względu na aktywność wulkaniczną konieczne było nieustanne monitorowanie poziomu gazów wulkanicznych. Loty dronów w tym rejonie są zabronione, co komplikuje dodatkowo działania poszukiwawcze.
Pomimo zakazu lotów bezzałogowych w pobliżu aktywnych kraterów, loty załogowe nie są objęte tymi ograniczeniami. Śmigłowce turystyczne, takie jak ten, biorący udział w katastrofie, są codziennością w tej okolicy.
Czytaj także: Magiczne zjawisko. "To, co wydarzyło się na niebie, z pewnością przejdzie do historii"
Władze gminy nie zdawały sobie sprawy z zagrożenia
Urząd ds. katastrof z gminy Aso przyznał, że nie był świadom zagrożeń związanych z lataniem w pobliżu wulkanu.
- Nie wiedzieliśmy, że latanie wokół krateru może być aż tak niebezpieczne. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji, jak zareagować na ten wypadek - przekazał lokalnym mediom urzędnik.
Trwa analiza sytuacji dotycząca bezpieczeństwa lotów turystycznych w rejonie. Na razie nie podjęto konkretnych działań mających na celu zabezpieczenie przyszłych podróży nad masywem.
Źródło: TVN24